Znajoma jest przedszkolanką. Jak to w przedszkolu, śmiechy, chichy i piosenki. Pewnego dnia poprosiła dzieciaki, żeby zaśpiewały jej piosenkę o jakimś zwierzątku. Jakieś dziecko zaśpiewało „Wlazł kotek”, inne „Żabka mała” itd. Nagle wyrywa się mały chłopczyk i krzyczy, że zna piosenkę o jeżu. Koleżanka była ciut zdziwiona, no bo kto zna jakąś piosenkę o jeżu? Zachęciła małego do śpiewania. Zadowolony młody stanął na środku i zaczął śpiewać... a jak ta piosenka leciała? „Jeżuś malusieńki, leży wśród stajenki...”.
Kreatywność dzieciaków nie ma granic :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja znam piosenkę o jeżu! Co prawda nie znam melodii, ale piosenka to klasyk ;)
Osobiście do dziś się cieszę, że byłam zbyt nieśmiałym dzieckiem, żeby się wyrwać, kiedy w zerówce śpiewaliśmy kołysanki. Tak mi nie pasowało, że jakoś nikt nie zaśpiewał ulubionej kołysanki mojego taty. I dopiero parę lat później znalazłam ją z zaskoczeniem w śpiewniku z karczmy piwnej i odkryłam, że "Walczyk górniczy" nie jest kołysanką, tylko tata mnie od dziecka trollowal ;)
6692
Nie trollował, śpiewał to co akurat znał. Dla dziecka ważniejszy jest ton i sam głos rodzica.
Znam przypadki śpiewania kolęd małym dzieciom na dobranoc.
Ja śpiewałem córcę np. Dela Shannona "Runaway" 😉