#JacWs

Mieszkam na Wyspach od roku, historia ta miała miejsce w sobotę wielkanocną, gdy  miałam lot do naszego pięknego kraju, chciałam święta spędzić z rodziną. Lot był do Krakowa, do Krakowa mam 130 km, więc przyjechał po mnie brat. Zrobił mi niespodziankę, bo przyjechał z naszą wspólna przyjaciółką (traktujemy ją jak siostrę). Na lotnisku czekał na mnie brat z panną X, przywitaliśmy się i udaliśmy się na parking. Wsiedliśmy do auta i brat mówi:
- Mam mało paliwa, tankujemy tutaj (jakaś stacja bezimienna koło lotniska), czy po drodze??
- A na ile km wystarczy paliwa?
- Na jakieś 50-60km. Do kolejnej stacji wystarczy.
- To jedźmy.

Ruszyliśmy, jedziemy, brat sprawdza na kokpicie na ile km wystarczy paliwa, pokazuje 40, za jakiś czas 20. A stacji jak nie było, tak nie ma. Nagle brat mówi:
- Gdzie ta stacja? Przecież tu była.
Panna X mówi:
- Ta stacja była dalej, jeszcze jakieś 30 km.

Brat nie wie co robić, czy jechać dalej po autostradzie, czy zjechać na "Kraków Północny". Jednomyślnie stwierdziliśmy, że skręcamy, prędzej znajdziemy stację jadąc w stronę miasta, niż wypatrując jej przy autostradzie (przejechaliśmy po autostradzie 40 km i żadnej stacji nie było, zawsze wydawało mi się, że stacje na autostradach są częściej).
Zjechaliśmy. Jedziemy, krzyżówka i pada pytanie: lewo czy prawo? Ja patrząc w prawo mówię: coś się tam świeci na czerwono, może to Orlen?
Pojechaliśmy, niestety na czerwono widniał napis KOMINKI. Dalej już było tylko ciemno.

Zawróciliśmy i pojechaliśmy w lewą stronę, dojeżdżając do krzyżówki, na której skręciliśmy w prawo, pokazywało 0 km. Brat mówi, że może być niewesoło. Jedziemy, las, ciemno, pod górkę, wjechaliśmy prawie na szczyt górki, auto zgasło. Brat powiedział "To już". Brat z przyjaciółką wepchali auto na szczyt górki, po czym stoczyliśmy się z niej na zatoczkę przy lesie, ciemno, las. Z koleżanką stwierdziłyśmy:
- Ty szukaj linki holowniczej, a my łapiemy auta, by nam pomogli.

Niestety godzina 23, mało aut jeździło i mało kto chciał się zatrzymać, las, dwie dziewczyny, ciemne auto, co one chcą, a my chciałyśmy pomocy. Na nadmiar złego bratu nie otwiera się bagażnik od zewnętrznej strony, więc szukał linki przez tylne siedzenia i wystawały mu tylko nogi. Po 20 minutach próby zatrzymania jakiegoś auta udało się, starszy pan się zatrzymał, ale jak zobaczył wystające nogi z bagażnika mojego brata uciekł z piskiem. Załamaliśmy się.

Nagle z przeciwnej strony na parking zjeżdża białe sportowe BMW, kobieta, pyta w czym może pomóc. Brat zapytał:
- Jest tu gdzieś stacja?
- Jest 2 km stąd, podwiozę pana.
Po 10 min brat jest z powrotem (kobieta go przywiozła).
Gdy brat zapytał, ile za tę przysługę, odpowiedziała tylko:
- Jeśli pan kiedyś będzie miał taką sytuację, niech się pan zatrzyma i pomoże.
Strawberry3 Odpowiedz

Bo dobre uczynki trzeba "podawać dalej".

CukierPuder Odpowiedz

Wybaczcie państwo, ale zwyczajnie mi się wierzyć nie chce, że 40 km nie minęliście żadnej stacji paliw. Mało realne, bo Statoil,Orlen, bp wiedzą jak wykorzystać teren autostrady by zarobić na tym. ;)

PaniSherlock

No wiesz ja ostatnio wracałam do domu z Wrocławia jeździliśmy na oparach po autostradach ponieważ nigdzie nie było stacji, znaleźliśmy ja dopiero w jakimś zadupiu

Zuzia14 Odpowiedz

Nie spodziewałam się takiego zakończenia... Spoko babka :>

xmariox16 Odpowiedz

Bezinteresowna pomoc zawsze na topie:))

OrginalnaNazwa Odpowiedz

Cudowna kobieta 💕👌

myszka33 Odpowiedz

więcej takich osób!😁

Keisangi Odpowiedz

jak beemwu to tylko dresiarze!!11

TheOffspring89 Odpowiedz

Swoją drogą zajebiście ogarnięci jesteście.

Silas Odpowiedz

Jak przeczytałem "Zrobił mi niespodziankę, bo przyjechał z naszą wspólna przyjaciółką (traktujemy ją jak siostrę)", spodziewałem się zakończenia, w którym jej brat i ich przyjaciółka nie traktują się do końca jak rodzeństwo.

Fajnypodludz Odpowiedz

To uczucie kiedy mówią o twojej wsi XDD

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie