Mój chłopak – chyba przez kwarantannę, bo nie wiem co innego to spowodowało - nawrócił się i zaczął się modlić. Dodam, że przez ostatnie 10 lat ani razu nie poszedł do kościoła. Teraz (od dwóch tygodni) Michał jest turbo wierzący i ostatnio powiedział mi, że nie będzie więcej używać prezerwatyw, bo „to się nie godzi z jego wiarą”. I mam wybrać: zakładamy rodzinę albo pościmy…
Pomocy, potrzebne mocne psychotropy dla tego pana.
Dodaj anonimowe wyznanie
Seks przedmałżeński to też grzech
tak, sploniecie w piekle ;p
Dlatego chłopak chce wziąć ślub albo nie uprawiać seksu. Mieszkanie razem przed ślubem to też grzech.
Zacznijmy od tego, że nie powinien Ci tego mówić, bo mieszkanie razem i sypianie że sobą przed ślubem też jest grzechem ;)
*"ze sobą", przepraszam autokorekta.
Ale on nie chce, ona to inicjuje. Było kiedyś takie wyznanie :D
Znalazłabym mu jakieś Mszę online i niech je ogląda, pilnowała czy nie "fapie", bo grzech i pytała czy w piątek zje rybkę zazerajac się jego ulubionym mięsnym daniem xd
I koniecznie niech śpi na kanapie! :)
Przejdzie mu skoro jest taki turbo. Zawsze jeszcze można zacząć oglądać pierścionki, wtedy szybciej przejdzie :D
Samo mieszkanie nie jest grzechem, co to za dziwny pomysł? Seks jest, ale można razem mieszkać i nie uprawiać seksu, wiele par może to potwierdzić ;)
ohlala w kościele katolicki mieszkanie razem przed ślubem uznawane jest za grzech, bo zwiększa pokusę rozpoczęcia współżycia.
Możesz pokazać coś na poparcie tego? Bo wszędzie piszą o seksie, a nie o mieszkaniu razem, a już ustaliliśmy, że można mieszkać wspólnie i seksu nie uprawiać.
ohlala wystarczy zapytać dowolnego księdza. Są rzeczy i czynności, które w katolicyzmie zarezerwowane są tylko dla małżeństw, są to m. in. mieszkanie razem i seks. Decyzja o wspólnym mieszkaniu jest umyślnym trwaniem w okazji i pokusie do grzechu, co czyni ją grzechem.
Ohala chodzi o to że po ślubie się wtedy nic nie zmienia, tak mi tłumaczył kiedyś pewien ksiądz, dlatego nie powinno się mieszkać, bo nawet bez seksu żyje się jak mąż z żoną.
ananasek spoko, a co jak po slubie okazuje sie, ze
- on robi cos, czego ty nienawidzisz ( nie wiem, nie spuszcza klapy od kibla, wali skarpetki pod lozko, nie zmywa) lub ty cos, co wkurza jego? co jesli wieszacie papier w odwrotna strone? wyciskacie paste w rozny sposob? i tego jest tak wiele, ze male rzeczy zbieraja si e wjeden wielki wkurw a zadne nie ustapi?
- co jesli jedno ma dziwactwo, nie wiem, jest zbieraczem albo kopulsywnym pedantem i uprzykrza zycie drugiemu?
- co jesli okazuje sie, z e w seksie sie nie dogadacie? np. jedno vanilla, drugie bdsm? albo on ma duzego a ciebie boli? za kazdym razem (mialam tak, 2/10, nie polecam)
- albo inaczej,z e w seksie on zaspokaja sie toba i nara "mialas tyle samo czasu co ja"? i nie chce tego zmieniac?
po to wlasnie sie mieszka razem, zeby takie rzeczy posprawdzac
ale dlugiego przeciagania wskakiwania w kolejne etapy zwiazku ( nie wiem, narzeczenstwo, slub, dzieci, kotki, pieski cyz co chcecie) nie polecam, wiem po sobie, z ejesli zwiazek nie wskakuje na kolejny lvl 5 lat to nic z tego nie bedzie, bo nie ma tej 99,999% pewnosci, a jak sie w 3 czy 5 lat nie pojawia, to i w kolejne 30 tez nie bedzie, wiec lepiej sobie dac szanse na poznanie kogos, z kim ta pewnosc sie zrobi :)
ohlala ja ci potwierdze "na slowo"
kiedys ksiadz odmowil mi rozgrzeszenia jak mialam zostac chrzestna, bo mieszkalam ze wspollokatorem! to nie byl moj chlopak, zwykly jakis random w 3 pokojowym mieszkaniu, ale MEZCZYZNA! i MOGLO do czegos dojsc!
Co za bzdury. A mieszkanie w wynajmowanym pokoju nie zwiększa pokusy grzechu, nawet homo czyli jeszcze gorzej? A widok ministranta nie zwiększa pokusy jeśli ksiądz jest pedofilem? Żeby Nie było, nie każdy ksiądz to pedofil i nie każdy pedofil to ksiądz, jasna sprawa.
Widać, że kolejny badziew z cyklu "pomocy", ale mnie ciekawi jedno - czy jeśli jest wierząca para i ona używa anty, a on z nią współżyje, to grzech ma tylko ona, czy oboje? Czekam na jakiegoś miłego katola, który przyjdzie i rozwieje moje wątpliwości.
Nie jestem katolką, ale wydaje mi się, że jeśli nie mają ślubu, to oboje mają grzech. A jeśli są po ślubie, kobieta używa antykoncepcji i oboje o tym wiedzą, świadomie korzystając z jej dobrodziejstw to jest to forma grzechu. Chyba jeśli chłopak nie zostałby poinformowany o stosowaniu zabezpieczenia i uprawiał z nią seks, to byłoby to już bóg-friendly. Ale taka sytuacja, w której jeden z partnerów nie wie o antykoncepcji, a drugi to przed nim ukrywa jest chora.
Też mi się tak wydawało. Bardzo dziękuję.
W sumie dobre pytanie bo ja używam ale jako terapii hormonalnej. Ciekawe jak kościół to traktuje...?
ananas1ek jeśli jest to forma leczenia to nie jest grzechem.
grzech ma ten, kto wierzy, niewierzacemu te grzechy kolo ucha lataja ;)
jak nie ma slubu, a on wierzacy, a seksy sa, to on ma grzech,a jej to wisi ;p
No wiadomo.
@ananas1ek
Słyszałam, że najpierw powinno się spróbować innych dostępnych metod leczenia, ale jeśli nie ma takiej możliwości lub one nie działają, używanie terapii hormonalnej która jest na pierwszym miejscu lekiem, a antykoncepcją tylko jako przykry skutek uboczny, nie jest grzechem.
Ale nie wiem na ile to interpretacja księdza, którego pytałam, a na ile oficjalne stanowisko KK.
Oo, to też ciekawe zagadnienie.
Sokoli jakie bzdury?
jesli bym ci powiedziala np. wg takiego Koranu grzechem jest chodzenie a odkrytymi wlosami, a ty NIE WIERZYSZ w to i sobie chodzisz to masz poczucie, ze grzeszysz?
Przecież sam islam jest grzechem, bo odszedł od ewangelii Chrystusa.
Daruj go sobie, fanatyk to kula u nogi. Pasować może tylko mocno wierzącej. Jak nie jesteś taka to zrób mu paszoł won.
a seks bez slubu to mu juz nie przeszkadza?
to jest straszne jak ktos probuje na sile narzucic partnerowi czy dziecku cos, czym oni nie sa zainteresowani
kolejny zjeb, pewnie jakieś neokatechumenalne gówno się przyczepiło. Uważaj na przemodlonego zjeba bo jest gorszy od normalnych zjebów.
zostaw go, bedzie mial swoj post
Taki z niego turbokatolik, a mieszkacie razem przed ślubem.
A nie możesz brać tabletek antykoncepcyjnych?
Jeśli do tej pory nie brała to jest możliwe, że nie może.
Poza tym w wyznaniu nie wspomina, że prezerwatywy to ich jedyne zabezpieczenie.
Ktosia - dużo kobiet nie może brać żadnej antykoncepcji hormonalnej.
Btw ja nadal czekam na anty dla facetów.
Nie, żeby mi samej zależało, wiadomo - asceza, ale to piszę w kontekście takich babek, które właśnie nie mogą. Ale do tego chyba jeszcze daleka droga, heh.
Wrath tylko to jest troche bezsensowne... latwiej przystopowaz 1 komorke raz na miejsiac niz miliony plemnikow produkowanych codziennie...
Nie jest, bo wiele kobiet nie może brać anty. Zawsze to jakaś alternatywa. Czytałam jakieś dwa lata temu o testach takiej tabletki, które wypadły pomyślnie i co? Nico. Jak nie było, tak nie ma.
damska tabletke tez testowali kilka/nascie lat
u kobiet wystarczy "ujarzmic" 2 hormony, u facetow szczerze mowiac nie wiem
poza tym skutki uboczne np. w postaci ginekomastii...
ale ok ja tam tez jestem za tym, zeby to wymyslili
No ale lepiej by taka antykoncepcje stosował facet, któremu nie staje w prezerwatywie albo z innego powodu nie chce ich stosować. Dlaczego to zawsze kobieta ma się truć?
Właśnie, coś mi się zdaje, że ktoś tu ma interes w tym, żeby nie wypuszczać tabletki na rynek (pomimo, że działa).
Wybierz post.
Kilka tygodni i sam wróci do ciebie skruszony.