#IjTRI

Jakiś czas temu zacząłem gorzej oddychać. Jedna dziura w nosie po prostu przestała wpuszczać i wypuszczać powietrze. Na początku jakieś okłady, krople do nosa itd. – nic nie pomagało. Poszedłem do lekarza. Skierowanie do laryngologa. Krzywa przegroda. Operacja. Czas oczekiwania ponad rok... OK, czekam. 
Ostatnio w pracy coś zaczęło mnie swędzieć w nosie. Nikt nie patrzył. Palec w nos i jazda... W pewnym momencie poczułem coś twardego. Szarpnąłem. Zaczęło iść. Wyciągnąłem z nosa największego gluta z jakimiś skrzepami, jaki istniał chyba na świecie. Kilka kropel krwi z nosa i... zacząłem normalnie oddychać. Od tamtej pory minęły ze trzy miesiące i oddycham normalnie...
upadlygzyms Odpowiedz

NFZ zna cię lepiej niż ty sam. Gdy minie rok będziesz naprawdę potrzebował operacji i wtedy cyk, termin na jutro.

SceptCyn Odpowiedz

Kiedyś przez cały dzień przeokrutnie kichalem aż w końcu wysmarkalem kawałek jedzenia. Musiał tam wpaść jak kaszlnalem jedząc.

A tutaj aż ciężko uwierzyć, że laryngolog nie ogarnął. Piękna, rzetelna obsługa medyczna:D

GeddyLee Odpowiedz

To niezły lekarz, że tego nie widział xD

Dodaj anonimowe wyznanie