#IYFes

Mam dom, partnera, z którym mam dwoje dzieci, ale nie jestem szczęśliwa. Partner jest przemocowcem – łatwo wpada w furię, a wtedy rzuca przedmiotami, krzyczy, poniża, a czasem podnosi na mnie rękę. Z reguły jest spokojnie, ale często słyszę słowa krytyki nawet do czegoś, co stało się lata temu. Jego ojciec to samo. Odciął mnie od rodziny, znajomych, nie mam nikogo. Coraz częściej myślę o odejściu, ale boję się, że sobie nie poradzę sama z dziećmi albo że on mi coś zrobi. 
Rok temu odezwał się do mnie kolega z dawnych lat. Chwila rozmowy podniosła mnie na duchu, do dzisiaj miło mi na samo wspomnienie, choć więcej się nie odezwaliśmy. Ten jeden znajomy był dla mnie miły (choć tylko na piśmie), ale to dało mi nadzieję, że ludzie jeszcze potrafią traktować innych z szacunkiem. Życzę temu koledze jak najlepiej, bo dzięki niemu wciąż mam siłę trzymać się przy życiu.

Takie depresyjne wyznanie, ale jeśli chcecie do kogoś się odezwać – piszcie, bo może ten ktoś właśnie marzy, by ktokolwiek się do niego odezwał.
Shido Odpowiedz

To że odciął Cię od rodziny nie oznacza że nie masz rodziny która Cię nie przyjmę po tym jak "wrócisz" i wyjaśnisz co się działo.
Nawet jeżeli nie to są inne mechanizmy ochrony takich osób jak Ty - od procedury niebieskiej karty po instytucje pomocowe jak chociażby dom samotnej matki.

anonimowe6692

Mój mąż miał taką "przyjaciółkę rodziny", po przejściach. Przeszła burzliwy rozwód z psychopatą, dużo pomogła mojemu mężowi i jego mamie swego czasu, na pewnym etapie została też klientką męża. Była nawet na naszym weselu. Ogólnie widać było po niej mocno nieprzepracowaną traumę, miała uraz do psychologów i psychiatrów, a ewidentnie wpadała w jakąś paranoję (ktoś jej nie chciał czegoś w zusie ogarnąć - to na pewno były mąż; miała stłuczkę przez którą gdzieś nie zdążyła - to na pewno były mąż zaaranżował, itd). W pewnym momencie zeszła się z jakimś gościem i przyprowadziła go do mojego męża też jako klienta. Doszliśmy do wniosku, że chłop mocno roztrzepany, ale no, ok. Po paru miesiącach wyszedł z niego turbo gangus. Po usłyszeniu jednej rozmowy między nią a nim, doszłam do wniosku, że on jej na pewno kiedys przywali, tylko nie wiadomo jeszcze kiedy. Wszyscy zresztą odnieśli takie wrażenie. Miał problemy finansowe, wszedł w nie potem jeszcze głębiej i zaczął mojego męża odcinać (jako jego klient), a na końcu zrobił mu aferę o wymyślony problem i zaczął mu grozić i go szantażować. Przy okazji wszedł na taką ścieżkę konfliktu z byłym pracodawcą, że sam sobie zakończył karierę w zawodzie. Szczerze mówiąc do dziś jestem w szoku, że można być takim debilem (koleś dosłownie wysyłał groźby karalne i próby szantażu mailem). Mąż bardzo chciał jej pomóc i ją z tego jakoś wyciągnąć, ale w końcu zasugerowałam mu, żeby może w rozmowie z jej bratem o tym wspomniał, że się martwi, że tam coś jest nie tak, że ten chłop mu groził i że jest jakimś patusem (zdjęcia z bronią na strzelnicy, bieganie po jakichś "patrolach" nocą po mieście opisywane jako robienie porządku na ulicy, no ogólnie pojeb). Brat smutno stwierdził, że chłop już ją całkiem odciął od rodziny i nie ma z nią kontaktu odkąd on jest. Kiedy my ją poprosiliśmy o reakcje na jego zachowania, długo udawała idiotkę i odcinała się, że działania jej partnera nie mają nic wspólnego z nią.

anonimowe6692

Mieli wspólnego pracodawcę, po jego konflikcie wszyscy tam mają ją za psycholkę, ale "on robi wszystko żeby jego działania mi nie zaszkodzily". W końcu jemu się wyczerpały środki, a nam się nie chce go oskarżać ani o groźby, ani o szantaż, ani o naruszenie dóbr osobistych (a przy okazji już w to wpadł), bo zwyczajnie szkoda nam na debila marnować czas. Ale gdyby ona kiedyś do nas wróciła, po tym jak on jej w końcu przywali... To ja już jej nie przyjmę i mężowi na to też nie pozwolę. Moze inaczej bym podchodziła gdyby to była rodzina, ale są pewne granice, po których przekroczeniu nie ma powrotu. Jeśli mąż autorki ją odciął tak po prostu, bez takich jazd, to pewnie są szanse na powrót i rodzina nawet na to liczyć. Jeśli jednak przekroczył pewne granice, a od autorki uzyskał aprobatę... No to może już nie być powrotu

Przypadektaki Odpowiedz

Twoje dzieci nie moga tak zyc, rozumiesz?

coztegoze3 Odpowiedz

Koniecznie zadzwoń do jakiejś fundacji zajmującej się pomocą kobietom. Np. fundacja Praw Kobiet (znajdziesz kontakt w internecie) pomaga osobom w takim położeniu jak Twoje. Ma dyżury różnych specjalistów: prawników, psychologów itp. Pomogą Ci ułożyć plan odejścia i dadzą rady jak to wszystko zorganizować żebyś była jak najbardziej bezpieczna.

Zutaras Odpowiedz

Miałam dokładnie tą samą sytuację. Odkryłam, ze ma kochankę. Wyznał ze mnie nie kocha. Cierpiałam strasznie, powiedziałam to rodzicom a oni powiedzieli ze mam wracać do nich z powrotem. Nie wiem co by sie stało, gdybym z nim została.

Dodaj anonimowe wyznanie