#IHtSg
Byłam na wycieczce klasowej w Warszawie, mniejsza o to co tam robiliśmy. Ważne jest to, że podróż tam trwała ponad cztery godziny, a ja akurat miałam pecha. Przycisnęło mnie strasznie, ale w sumie nawet nie pomyślałam o tym, by poinformować o tym nauczycielkę, czekałam po prostu aż kierowca zatrzyma się na stacji (co było z mojej strony debilnym posunięciem).
Najpierw się zesrałam, ale pomyślałam, że pójdę za chwilę do toalety, wytrę nieco zabrudzone gacie i jakoś to będzie. Ale się myliłam, bo nie dość, że zesrałam się jeszcze mocniej, to jeszcze się posikałam.
Jak w końcu się zatrzymaliśmy na stacji paliw, to zdjęłam kurtkę, obwiązałam się w pasie i wyszłam na mróz w samej białej koszuli, udając przed wszystkimi, że jest mi ciepło. Przy okazji czekając, aż któraś z kabin będzie wolna, posikałam się jeszcze bardziej.
Jak weszłam do kabiny, od razu kombinowałam jak to ukryć. Wyczyściłam gacie na tyle, na ile się dało, wytarłam tyłek i wsadziłam sobie masę papieru w gacie, bo nie wytrzymałabym w mokrych.
W autokarze okazało się, że siedzenie też jest mokre, ale na szczęście nie było tego widać. Niestety było to czuć, choć nie w całym autokarze, a tylko blisko mojego siedzenia. Przepraszam ludzi, co siedzieli obok mnie.
Jak dotarliśmy na miejsce okazało się, że zanim wejdziemy do pomieszczenia musimy poczekać i chodziliśmy sobie po parku. Oczywiście obwiązałam się kurtką, z przodu zakryłam się jeszcze wielką, sportową torbą. Czasem jak słońce zaświeciło, to nawet nie było mi aż tak zimno.
Potem jeszcze parę razy chodziliśmy po mieście, moje spodnie wyschły, nawet siedzenie w autokarze wyschło, zapach chyba też wywietrzał (chyba, bo mam bardzo kiepski węch i szczerze gdyby ktoś nie powiedział, że śmierdzi, to tylko bym się domyślała, że tak jest).
Nikt się nie dowiedział, a do domu wróciłam dopiero gdzieś koło północy.
>mam bardzo kiepski węch
>nikt się nie dowiedział
coś mi się wydaje, że... a z resztą chyba lepiej cię nie uświadamiać
W podstawówce jeden z chłopców z mojej klasy (swoją drogą najbardziej nieznośny łobuz, który dręczył inne dzieci) też narobił w majtki w autokarze. Kojarzę, że zatrzymaliśmy się gdzieś, chyba na jakiejś stacji benzynowej - wychowawczyni podobno kupiła mu majtki i pomogła się w miarę ogarnąć. Wszyscy się zastanawiali, dlaczego nic nie powiedział, gdy mu się chciało, bo to było jakoś bliżej końca niż początku podstawówki.
Na zakończenie dodam tylko, że to było czuć i WSZYSCY się dowiedzieli.
Naprawdę wierzysz, że od ciebie nie śmierdziało?
Nie łatwiej było wyrzucić majtki a nie je wycierać ? 😋 Tak tylko pytam ..
Nie mogłaś kupić sobie nowej bielizny i spodni. Jak nie miałaś kasy to trzeba było pożyczyć i kupić najtańsze jakie znajdziesz.
Może nie byli w sklepie?
Obsrana sprawa..
ten żart okrążył tą stronę 28282038937 razy a jest tak nieśmieszny, że dziwię się że ludzie wciąż go tu wpychają
Chyba posrana jak już.