#IF5gX
Wszystko byłoby piękne, gdyby nie ludzie. Rodzice wypominali mi, że nie po to płacili za studia, żebym teraz na kasie pracowała. Koleżanki (nauczycielki, psycholożki i rejestratorki medyczne po studiach) żartowały ze mnie. Niby te wszystkie teksty były na żarty, ale jednak bolały. Tylko narzeczony mnie dopingował i zachęcał. Sam zaczynał w firmie na najniższym stanowisku i powoli piął się ku górze, więc wiedział jak to jest.
Ja znosiłam to z uśmiechem.
Po roku zaoferowano mi kolejny awans i już z sali sprzedaży wyszłam na własne służbowe auto, laptopa, niezbędny sprzęt do pracy, home office i jeżdżenie z torebką po innych sklepach. Oczywiście, to nie było wszystko, miałam tonę innych obowiązków, ale radziłam sobie z nimi. Pensja też poszybowała w górę.
Koleżanki widząc mnie w eleganckich garsonkach nagle spokorniały. Już nie byłam śmieciem na kasie, tylko człowiekiem. Dwie z nich spytały, czy nie mogę ich wkręcić do pracy, bo w sumie to umowa zlecenie czy najniższa krajowa im nie pasuje. No cóż, nienawidzę kolesiostwa, więc odmówiłam wszelkiej pomocy przy rekrutacji. Znowu byłam najgorsza.
Rodzice też nagle przestali mi wypominać, że zmarnowali na mnie tyle pieniędzy. Może dlatego, że oddałam im cały hajs, który wydali na moje zaoczne studia.
Całe szczęście, odcięłam się od toksycznych ludzi. Żadna praca nie hańbi, a ludzie którzy myślą, że pracując za biurkiem są lepsi niż ci, którzy pracują w sklepie, to ameby umysłowe. Ja jestem szczęśliwa. Mam świetną pracę, w której się rozwijam i nadal mam perspektywy na awans. A one już się ze mnie nie śmieją, bo nadal siedzą jako rejestratorki medyczne, pijąc kawę i kłócąc się z petentami.
Wiem, że gnojenie nie jest przyjemne, ale serio musiało paść ostatnie zdanie? Poczułaś się lepsza przez auto i laptopa?
W sumie głupie to twoje koleżanki. Wyśmiewały się z twojej pracy, a powinny z osobowości, która jest godna pożałowania (albo śmiechu).
Rozumiem ze mierzysz innych swoją miara i dlatego sądzisz, ze ma osobowość jak Ty, godna pozalowania?
Taa...awans w Rossmannie czy innym Hebe po roku pracy i to w pandemi. Juz to widzę xD
Ja bardziej pomyślałam o sephorze, ale to też małoprawdopodobne.
Ale ani nauczycielka ani rejestratorka medyczna nie ma więcej prestiżu niż kasjerka. Jeny, jak to się ludziom poprzewracało.
Koronawirus dał po dupie pracownikom różnych branż od kwietnia 2020 roku. Piszesz, że zatrudniłaś się już w trakcie i po półtora roku awansowałaś dwa razy. Czyli w Twojej historii mamy już listopad lub grudzień 2021 roku. Piszesz z przyszłości?
Rejestratorka medyczna - czyli pani na recepcji w szpitalu albo przychodni? Wielkie mi coś. Dobrze znać kogoś takiego bo zawsze kolejka krótsza w polskiej rzeczywistości, ale bez przesady żeby to była praca do pozazdroszczenia. Jedyne co to że nie szorują podłóg czy kibli, choć w małych przychodniach wszystko jest możliwe.
"rejestratorki medyczne" a to jest niby praca na wyższym poziomie niż w drogerii? No błagam. Nie jest ciężko się tam dostać i nie trzeba mieć wcale kierunkowego wykształcenia. Kasa też słaba.
Z dostaniem się nie jest w cale tak łatwo, ale co do reszty 100% prawda.
Nie wiem, jak z kasą, ale Ciastozrabarbarem ma rację, o wiele łatwiej jest zostać kasjerką niż rejestratorką.