#I2llU

Lata temu w wakacje ze znajomymi stwierdziliśmy, że w pobliskim parku zagramy w podchody. Mieliśmy po 16 lat. Podzieliliśmy się na małe grupki (ja byłam z moją najlepszą przyjaciółką) i zaczęliśmy zabawę.

Po paru ładnych godzinach łażenia, biegania i zbierania karteczek z podpowiedziami, gdy zaczęło się już ściemniać, zachciało mi się kupę. Pech chciał, że nie miałam ze sobą chusteczek, jedynie kartki, na których pisałyśmy wskazówki gdzie można nas znaleźć. Niestety po jakimś czasie nie mogłam się już powstrzymać i stwierdziłam, że załatwię się w krzakach. Zadowolona załatwiłam swoją potrzebę, skorzystałam z kartki i udałam się do przyjaciółki, która była niedaleko i siedziała na ławeczce. Gdy tak siedziałyśmy i czekałyśmy aż nas znajdą, niedaleko nas przechodziła jakaś pani wraz ze swoim psem. Niestety pies pobiegł w krzaki... i zaczął tarzać się w moich odchodach. Wściekła babka zaczęła się wydzierać na psa i zobaczyła, że leży tam kartka taka sama jak ta, jaką ja trzymałam w ręce. Spojrzała na mnie, na kartkę, jeszcze raz na mnie, znów na kartkę i wściekła burknęła pod nosem pytając, kto normalny sra w takich miejscach i poszła.

Tego uczucia wstydu i zażenowania nie zapomnę do końca swojego życia. Głównie dzięki przyjaciółce, która lubi to wspominać na różnych imprezach.
Aswq Odpowiedz

Hm liściów nie było dookoła? Dzieci wy życia nie znacie :D

kociak301 Odpowiedz

Hahaha...

PinkRoom Odpowiedz

Taaak, z pewnością patrząc na kartkę stwierdziła, że tam srałaś, bo masz taką samą... Już prędzej każdemu by przyszło do głowy, że to psie odchody, a kartka wam uciekła i tam wpadła.

Dodaj anonimowe wyznanie