#I2llU
Po paru ładnych godzinach łażenia, biegania i zbierania karteczek z podpowiedziami, gdy zaczęło się już ściemniać, zachciało mi się kupę. Pech chciał, że nie miałam ze sobą chusteczek, jedynie kartki, na których pisałyśmy wskazówki gdzie można nas znaleźć. Niestety po jakimś czasie nie mogłam się już powstrzymać i stwierdziłam, że załatwię się w krzakach. Zadowolona załatwiłam swoją potrzebę, skorzystałam z kartki i udałam się do przyjaciółki, która była niedaleko i siedziała na ławeczce. Gdy tak siedziałyśmy i czekałyśmy aż nas znajdą, niedaleko nas przechodziła jakaś pani wraz ze swoim psem. Niestety pies pobiegł w krzaki... i zaczął tarzać się w moich odchodach. Wściekła babka zaczęła się wydzierać na psa i zobaczyła, że leży tam kartka taka sama jak ta, jaką ja trzymałam w ręce. Spojrzała na mnie, na kartkę, jeszcze raz na mnie, znów na kartkę i wściekła burknęła pod nosem pytając, kto normalny sra w takich miejscach i poszła.
Tego uczucia wstydu i zażenowania nie zapomnę do końca swojego życia. Głównie dzięki przyjaciółce, która lubi to wspominać na różnych imprezach.
Hm liściów nie było dookoła? Dzieci wy życia nie znacie :D
Hahaha...
Taaak, z pewnością patrząc na kartkę stwierdziła, że tam srałaś, bo masz taką samą... Już prędzej każdemu by przyszło do głowy, że to psie odchody, a kartka wam uciekła i tam wpadła.