#I2d6c

To będzie jedna z tych historii, których nie lubicie. Myślę jednak, że temat jest rzadko poruszany, a jednak bardzo potrzebny i może część z was zwróci na niego uwagę.

Cierpiałam na depresję poporodową, nie zdając sobie z tego sprawy. Przytłoczona opieką, zmęczona, niewyspana, sama, coraz częściej chciało mi się wyć, kiedy tylko słyszałam, że dziecko znowu się obudziło. Bałam się zastawać z nią sama, nie chciałam tego, a jednocześnie panicznie bałam się, że coś jej się stanie i nie zdołam jej pomóc na czas. Nie mogłam spać, co chwilę sprawdzałam, czy dziecko aby na pewno oddycha, czy nie ulała, czy czasem się nie dusi... Wszyscy zbywali moje problemy. Matka twierdziła, że to normalne. Mąż, że przecież bardzo kocham dziecko i nic jej nie zrobię. Nawet kiedy płacząc zapytałam się, czy mam zabić ją i siebie, żeby sobie uświadomił, że coś jest nie tak. Przed znajomymi natomiast zawsze udawałam szczęśliwą matkę.
Dopiero po prawie roku odważyłam się na telefon zaufania. Tam dowiedziałam się, że cierpię prawdopodobnie na depresję poporodową. Przeszłam terapię, już wszystko OK.

Dlaczego o tym piszę? Co w tym anonimowego? Ano to, jak się przez ten czas zachowywałam. Nie umiem sobie wybaczyć, że kiedy mała płakała, ja wychodziłam do drugiego pokoju i wyłam razem z nią, zamiast przytulić ją do siebie. Że kiedy nie chciała jeść, niemal na siłę wciskałam jej butelkę do buzi. Gdy nie chciała zasnąć, potrafiłam potrząsać ją w nerwach, krzycząc. Raz nawet ją uderzyłam...

To wszystko już za mną. Dziś córka ma ponad dwa lata. Kocham ją nad życie i ona kocha mnie. Poświęcam jej każdą wolną chwilę. Razem się bawimy, gotujemy, sprzątamy... Nie umiemy żyć bez siebie, jestem najlepszą matką, jaką mogę dla niej być. Tylko czy ktoś, kto zachowywał się jak ja, może w ogóle mówić, że jest dobrą matką?
fckgworld Odpowiedz

Moja koleżanka popełniła samobójstwo, bo wszyscy bagatelizowaliśmy znaki, jakie nam dawała. Zostawiła maleństwo same sobie na kilka godzin, sama wisząc za drzwiami pokoju. To była "książkowa" depresja poporodowa ponoć, a my wszyscy zapatrzeni w siebie nie chcieliśmy widzieć, jak jej źle. To było dawno, ale wciąż boli tak samo.

KaskaDupaska Odpowiedz

Bo mamy z depresją brzydko by wyglądały w tych kolorowych czasopismach z różowymi bobaskami. Poza tym matka nie dająca sobie rady, to hańba na honorze idealnej matki polki. No i przecież kiedyś to baby musiały sobie z dziesiątka dzieci i pijanym facetem radzić a teraz z jednym dzieckiem nie potrafią. No i w ogóle ogarnij się a nie tylko ciągle ryczysz!

HulaKula

kultywuje się mit matki polki męczennicy - irytujące, że nie pozwala się jej mieć gorszego tygodnia, podać dziecku smoczek czy, o zgrozo, nie chcieć karmić piersią. I to kobieta kobiecie wilkiem...

tarka8do8sera

a po porodzie dzieciaka wędzono na ruszcie koło kiełbasek aby wypędzić szatana

Vampire7 Odpowiedz

Jestem młodą mamą i Twoje reakcje były normalne. Mi tez czasami nerwy puszczają, czasem mam dość dziecka, ale kocham ją nad życie i nie wyobrażam już sobie życia bez niej. Ważne, że podniosłas się z tego, że teraz dajesz jej całą swoją miłość i ona to odwzajemnia. Absolutnie nie jesteś złą matką, a osobą która miała chwile słabości i brawa dla Ciebie, że walczyłaś z tym! Co do męża....jak mnie coś takiego denerwuje, widzi, że z żona źle się dzieje i nie ruszy palcem, jakie to typowe :/ Przede wszystkim ojciec tez musi się zajmować dzieckiem, a mama powinna odpocząć i wyjść do ludzi. Nigdy nie zrozumiem kobiet, które narzekają, a tak naprawdę same nie chcą oddać dziecka w inne ręce.

Alamakota31 Odpowiedz

Mialam podobnie. Na dodatek moja mama dobijania mnie swoim zachowaniem, którym próbowała mi udowodnić, że sobie nie radzę. Chce zapomnieć tamten czas

HulaKula Odpowiedz

Mam 7miesięcznego syna. Jakiś czas temu oglądałam dokument, gdzie jedna pani psycholog powiedziała ważne zdanie: "Pół biedy, jak po matce widać, że coś jest nie tak. Zdecydowanie gorzej, gdy wszystko ogarnia - wtedy nawet najbliższym trudno się zorientować, że coś jest nie tak."
Pierwsze 3-4 miesiące życia mojego dziecka to jego i mój ciągły płacz. Moja izolacja i odosobnienie - brak rodziny wokół, znajomi bezdzietni i otwarcie potępiający prokreację.
Ale tato dziecka nigdy nie dowiedział się, jak trudno było mi ogarniać dom, wiecznie płaczące (do dziś nie wiem dlaczego) dziecko i nie oszaleć. Syn nie sypia dobrze, ja zachodzę w głowę czy po prostu tak ma, czy to pokłosie mojego stanu po jego narodzinach. Ktoś kto nie ma dzieci nie jest w stanie wyobrazić sobie przygniatającej odpowiedzialności za nowe życie - czy dobrze go ubieram, czy dobrze karmię, czy prawidłowo noszę, czy lulając go do spania nie robię mu krzywdy (bo nie umie sam zasnąć) - każdy dzień przynosi nowe dylematy, a matka czuje, że błądzi jak dziecko we mgle...
Jest tyle rzeczy, które dławią mnie i mam masę wyrzutów sumienia w stosunku do mojego dziecka. I jednocześnie jestem z tym sama.
Macierzyństwo jest bardzo cukrowane, podejrzewam, że gdyby mówiono o nim prawdę, to wiele kobiet nie zdecydowałoby się na zakładanie rodziny.
Nie wiem, czy była (jest?) to depresja poporodowa, ale długo przyswajałam do siebie myśl, że to co miało być najpiękniejszą przygodą w moim życiu okazało się przygnębić mnie jak nic innego.

koestek Odpowiedz

-Panie doktorze, mam depresję
poporodową
-Ale przecież pan nie rodził
-Ale ja się urodziłem!

Jamama Odpowiedz

Babyblues to p*ebana rzecz. Nie ma co mieć wyrzutów sumienia. Znalazłaś pomoc, wyszlas z tego i to najważniejsze ;)

PiraniaxD Odpowiedz

Skąd ja to znam. Jest mi wstyd za siebie że potrafiłam wyśmiać matki, które twierdziły że mają depresję poporodową. Mówiłam że to wymówka by się dzieckiem nie zajmować. Mam ochotę sobie za to strzelić w pysk. Bo depresja poporodowa dopadła też mnie. Bo mój partner wolał chodzić na piwo do sąsiadów A ja zostawałam sama z wiecznie ryczącym dzieckiem. Odrzuciło mnie od mojej córki i myślałam że jej nie kocham. Potem okazało się że moja koleżanka też przez to samo przechodzi i jakoś się z tego wyleczyłam. Chociaż czasami mam nawroty i muszę do psychologa iść. Autorko dużo zdrówka dla Ciebie i dzidzia :*

PiraniaxD

I też udawałam przed znajomymi że jestem taka szczęśliwa mimo że miałam ochotę się zwyczajnie zabić.

Yacsa80 Odpowiedz

Możesz mówić, że jesteś dobrą matką i będzie to najprawdziwsza prawda. To, co wtedy działo się z Tobą to choroba, którą na szczęście udało się zdiagnozować i wyleczyć. Najgorsze jest to, że zawdzięczasz to tylko i wyłącznie sobie. Żyjemy w społeczeństwie, które chyba ciągle jest ślepe na depresję (nie tylko poporodową). Nawet bezpośrednie stwierdzenia są zbywane machnięciem ręki, albo "przestań się tak załamywać i weź się za siebie". Szlag trafia i tyle.

Heppy Odpowiedz

To się zdaża. Nagle zmienia się cały świat, jesteś odpowiedzialna za drugiego człowieka, który jest zależny od ciebie. To jest wbrew pozorom duży szok, stres i czasem się przypaleta depresja. Ważne, że poszłaś na terapie, bo niektórzy zamiast iść to nic nie robią z tym.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie