#HmQaF
Wtedy do koszmaru, jakim jest bezpłodność, nasza rodzina i przyjaciele dołożyli nam drugie tyle "wsparcia".
Moja teściowa od razu z góry założyła, że odejdę od jej "niepełnowartościowego" syna. Musiałam ją długo przekonywać, że tego nie zrobię.
Moja konserwatywna babcia poleciła mi zdradzić męża, używając argumentu "nieważne jaki byczek, byle cielątko twoje".
Znajomi też się dziwili, dlaczego faszeruję się hormonami i rozkładam nogi przed każdym lekarzem w mieście, skoro wystarczy "tylko" zmienić chłopa.
Nie odeszłam od męża. Razem wychowujemy nasze wspólne, adoptowane dziecko. Nie chciałabym nigdy być żoną innego i z nikim innym bym nie chciała wychowywać dziecka.
Mimo że minęły lata, do tej pory mam ogromny żal do tych wszystkich, którzy sprowadzili mojego męża do roli dawcy plemnika. To tak bardzo upokarzające, że nigdy mu o tym nie powiedziałam.
Jezuu, szanuję i to bardzo,
Strasznie mi przykro. I za ciebie, że słuchałaś tych durnych tekstów i za męża, bo obstawiam że on albo podejrzewał że inni mu "współczują" albo sam usłyszał swoje. Jrpdl, w ogóle nie rozumiem jak można przy takiej diagnozie do kogoś wyjść z inną odzywką niż "jesteśmy tu dla Was. Jakbyście czegoś potrzebowali, to dajcie znać". Już lepiej siedzieć cicho...
Szacunek, szkoda, że musiałaś znosić durne uwagi troglodytów.