Po ciężkim dniu nicnierobienia postanowiłam wziąć długą, relaksującą kąpiel. Wchodzę spokojnie do łazienki. Zdejmuję okulary, obmywam twarz. Patrzę – na dnie wanny coś okrągłego z wystającymi niteczkami. Myślę: okej, pewnie ktoś mył włosy. Chcę to podnieść, a domniemane włosy zaczęły uciekać. Skoro one uciekły, to ja nie chciałam być gorsza. Szybki piruet i gotowa biegnę.
Zapomniałam tylko o drzwiach. Dosyć twardych.
Teraz siedzę z guzem na czole i nie wiem, czy mam się z siebie śmiać, czy płakać, że ta mordercza kupka włosów gdzieś tu biega.
Dodaj anonimowe wyznanie
Fajnie opisane, uśmiałam się😂
Myślałaś, żeby spalić łazienkę? ;-;
,,Skoro one uciekły, to ja nie chciałam być gorsza"
Też mam wade, też już mi różne dziwne rzeczy uciekaly
Czy tylko ja zawsze opłukuje wannę wodą przed myciem? W tym przypadku też bym to coś zaatakowała strumieniem XD
Ona się bardziej boi Ciebie, niż Ty jej, więc spokojnie. :3
Mi jeszcze wspominano, że pająki są ode mnie mniejsze... granaty też...
Na takie wyznania właśnie czekamy! :D
Genialnie opisane 😁
Może to Franio?
Ale co to było?
Wnioskuję, że jedno z najbardziej obrzydliwych dla większości osób stworzeń - pająk ;)