#HbwX5
Codziennie boję się, że popadnę w nałóg. Nie potrafię się kontrolować jak zaczynam pić. Jeden drink i wsiąkam. Kończy się tym, że zasypiam nieprzytomna, zazwyczaj nie pamiętając wieczoru. Dużo mi nie trzeba, trzy, może cztery szklanki whisky, ginu, whatever.
Okazja? Niepotrzebna. Dziś piję, bo byłam na zakupach i kupiłam gin. Tak na zapas.
W życiu żadnego wyznania bym nie napisała - to moje drugie i znowu po alkoholu.
Także wesoło...
Mam dla Ciebie dwie wiadomości: jedną dobrą drugą złą. Dobra jest taka, że nie masz się co martwić, że zostaniesz alkoholiczką, zła jest taka, że to dlatego, że już nią jesteś. :'(
A gdyby tak nie pić alkoholu?
Wiem, wiem, że to bardzo odważna myśl. Alkohol nie jest konieczny do życia, możesz pić wodę, herbatę, soki i wiele innych rzeczy, możliwości są ogromne.
Orety, jak bardzo bym chcial aby bylo to tak proste.
to jest proste. może nie łatwe i przyjemne, ale proste. trudne może być zerwanie z bulimią, no bo jeść w końcu trzeba, ale żeby nie popaść w alkoholizm wystarczy nie pić. tyle.
Do 19 roku życia nie piłam alkoholu w ogóle (no chyba że liczymy wypicie przez przypadek jako dziecko łyka, bo myślałam że to cola) a i po 19 latach piję może 1-2 piwa na miesiąc albo rzadziej. Także to jest dosyć proste
Dla mnie z kolei alkohol mógłby nie istnieć, ale z małym wyjątkiem - piwem nigdy nie pogardzę.
@Corazwiecejpustki To jest proste, chociaż czasem wymaga pełnej zmiany w życiu towarzyskim.
@Chlef123
Jeżeli coś nie jest łatwe ani przyjemne, to nie możesz powiedzieć o tym, że jest proste. Zerwanie z bulimią przecież też jest proste. Wystarczy jeść z umiarem i nie zwracać potem posiłków 🤷
Dla takich osób to jest trudne jak cholera. Lecz jednak wykonalne.
Nie picie alkoholu jest proste. ZERWANIE z piciem jest trudne. Autorka popełniła ten błąd, że zabrała się za alkohol, chociaż widziała dookoła siebie alkoholików. A jednak zdecydowała się zacząć pić, więc teraz ma problem.
@Ostrzenozeinozyczki Autorka nie jest alkoholikiem z dwudziestoletnim stażem. Zmiany w życiu ułatwiające odcięcie od alkoholu powinny wystarczyć. Nie ma alkoholu włączonego e metabolizm, tylko ciągoty alkoholowe.
@ Kris: Nie obraz sie prosze. Odnosze wrazenie, ze jestes mlodym czlowiekiem.
Kris problem w tym, że te ciągoty wychodzą z samej autorki a nie otoczenia. Są ludzie podatni na presję innych i są ludzie którzy w zupełności mogą pić do lustra. Autorka kupuje alkohol od tak będąc na zakupach, nikt jej nie musi rozpijać na siłę. To jedna z najpaskudniejszych odmian pijaństwa, bo w takim przypadku zmiana otoczenia niewiele pomoże.
dla mnie kupowanie samemu sobie mocnego alkoholu bez konkretnej okazji i picie go w samotności to już alkoholizm, a przynajmniej poważny problem emocjonalny...
Ponad rok temu tak się schlalam wódka,ze do tej pory na samą myśl zaciska mi się gardło. Proponuje nie kupować, bo po co? Masz słabą glowe to pij te szklanke,JEDNĄ, caly wieczór. Wiesz,ze to zle a to robisz... moze poszukaj juz rad specjalisty
@ZielonaPigwa A po co ta szklaneczka? Lody niech zje na wieczór.
to za rok napisze, że jest gruba i się stresuje tak bardzo, że musi pić :)
może biegi byłyby lepsze (przynajmniej przed piciem) XD
@Archos To tak jak kiedyś radzono, że jak przyjdzie ochota na papierosa należy zjeść jabłko. Ktoś to skomentował, że pali dwie paczki dziennie i czterdziestoma jabłkami jedzonymi codziennie załatwi sobie zdrowie bardziej niż tymi papierosami.
dzięki za wyjaśnienie - teraz już wiem czemu od czasu propagowania rzucania palenia musimy importować jabłka XD
Hev nie załamuj się. Jesteśmy z Toba. Nawet Ci co Cię nie lubia. Oni tak kłamia tylko. Bez Ciebie ta strona nie byłaby taka sama <3
patrzac na opis tu alkoholiczką już jesteś. Jak ktoś się naprawde obawia popadniecia w nalóg - to tego nałogu unika. Nieważne czy chodzi o papierosy, narkotyki, czy alkohol - boisz sie nałogu - nie zażywaj - koniec tematu. A jeśli komus sie wydaje, ze ma kontrole nad wpadnieciem w nałóg - to jest naiwnym idiotą.
Za każdym razem jak pomyślisz o alkoholu to odłóż te pieniądze na coś miłego. Zamiast butelki wina, kup sobie perfumy. Zamiast ginu, nowy ciuch. Małymi krokami do celu.
perfumy wypije
wodę brzozową na pewno, ale chanel to może już się powstrzyma bo otoczenie może wyczuć skąd tak ślicznie pachnie
@Archos Na roku miałem takiego gościa. Bogaty z domu, mieszkał w akademiku, rodzice co miesiąc zaopatrywali go w gotówkę. Wtedy się obkupywał łącznie z drogimi kosmetykami. Po jakimś czasie jedna impreza, druga..... i kasa się kończyła, a on niedopity i skacowany. Wtedy nadchodził czas kosmetyków.... Ten człowiek był autentycznie ilustracją powiedzenia - upadł tak nisko, że pije Old Spice.
kris jak on pił old spice to już wypas, wspomniana przeze mnie woda brzozowa kosztowała grosze i była ulubionym przez panów żulików zamiennikiem denaturki, chwalona była za odświeżający zapach i przejrzysty kolor, których to był pozbawiony fioletowy trunek
z Twojego opisu wygląda, że bez pomocy specjalisty się nie obejdzie, im wcześniej tym lepiej plus odseparować się od rodziny, tzn. nie urwać całkowicie kontakt ale ograniczyć, rodzina napewno zrozumie. Może na początek spróbuj się przejść na AA ? Zapisz się do specjalisty, spróbuj czegoś
Nie piję 5 lat. Zacząłem od wszywki" (działa około 8-10 miesięcy, zależy od organizmu), ale później nie była już konieczna. Przy zabiegu usłyszałem, że "kupuję sobie nowe życie". Ucieszyło mnie to, bo nie byłem pewien ani efektów ani samego siebie, tzn. czy wytrzymam. Podobno wiele osób pomimo możliwie poważnych konsekwencji i tak sięga po alko po wszywce. Nigdy tak nie miałem. Nie, to nie. Po zabiegu okazało się, że "kryzysów" nie mam - nie siedziałem bezczynnie na kanapie patrząc martwo w punkt ani nie wyłem do księżyca z tęsknoty za alko. Nie piję nadal, bo nie mogę, z innych przyczyn. Ale tekst pt "kupuję sobie nowe życie" był największą ściemą jaką kiedykolwiek usłyszałem. Nie zmieniło się nic. Oczywiście wszyscy obok twierdzą inaczej... No przecież jest tak super teraz. No może jest, ale im. W zasadzie przecież to zawsze chodzi o kogoś innego. Kogoś, kto jest na tyle "mądry", że zdefiniuje za nas nasze szczęście i powie jak to jest czy nie jest fajnie. Pewnie są tacy, którzy odnajdują jakiś rodzaj szczęścia wychodząc z alkoholizmu i pewnie jest ono często głębokie i prawdziwe. Ale ja wiem coś innego: jak coś lubisz to nie rezygnuj z tego, bo ktoś albo nawet wszyscy "normalni" powtarzają jakąś prawdę objawioną. Trzeźwość jest przereklamowana. A! Wiem, że "większość" stwierdzi, że tak naprawdę to nie "wytrzeźwiałem" bo to również stan psychiczny, nad którym należy popracować, najlepiej ze specjalistą albo na AA - zgodnie zresztą z kanonami leczenia alkoholizmu. Trudno.
Mój mąż też pochodzi z rodziny alkoholików, niby nie taka patologia bo póki mieszkał z rodzicami to nawet tego jakoś nie odczuwał ale po wyprowadzce dzieci matka zapiła się na śmierć a ojciec jest lumpem z dworca. Dziadek męża też był alkoholikiem, dlatego mąż pije bardzo ostrożnie, lubi jak wielu dorosłych ludzi napić się drinka co weekend ale tego nie robi bo nie chce z tego robić zwyczaju. Więc pijemy razem piwko 0% (bo ja matka karmiąca) a alkohol raczej przy jakiejś okazji. Chodzi mi o to, że można być obarczonym genetycznie ale wcale się temu nie poddawać.