Zawsze byłem osobą otwartą, towarzyską i chętną na każde wyjście. Przez około sześć lat brałem udział w każdym możliwym wolontariacie, wszystkich konkursach, zawodach itp. Zawsze byłem osobą znaną w całej szkole, wszyscy nauczyciele i uczniowie wiedzieli, że mogą się do mnie zwrócić z każdą sprawą. Jeśli trzeba było coś załatwić – żaden problem.
Po roku pracy w usługach wszystko się zmieniło.
Nienawidzę ludzi pod każdym możliwym względem. Patrzę na nich i chwyta mnie wstręt. Staram się to opanować jak mogę i dalej rozmawiam, uśmiecham się i udaję, że wszystko jest w porządku, ale to jest naprawdę trudne.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nikt Cię chyba nie zmusza do pracy w usługach? Niestety w pracy z ludźmi trzeba się wykazać dużąąąąą ilością cierpliwości i rozumie, że nie raz może człowieka trafić szlag.
Brak kasy zmusza ludzi do pracy w nielubianych zawodach (zwłaszcza w usługach jak się jest choćby studentem i trzeba jakoś się utrzymać), a i tak znajdzie się taki anonimowy mądrala który powie, zmień pracę, weź kredyt, trzeba się przebranżowić itp.
Econiks nie, lepiej jest nic nie zmieniać i siedzieć w pracy, której się nie cierpi. To w końcu tylko średnio 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu, więc można robić byle co.
No lepiej żreć gruz szukając pracy marzeń albo ciągnąć zasiłki.
Econiks szukając nowej pracy nie trzeba się zwalniać z obecnej... sama też przez to przechodziłam. Po studiach dostałam się na staż do "super działu, mega prestiż", na początku byłam wniebowzięta, wszyscy mi gratulowali, ale po 3 miesiącach wiedziałam, że nienawidzę tej roboty. Po porostu zaczęłam szukać czegoś innego i zwolniłam się dopiero, gdy przyjęli mnie do innej pracy. Nie cierpię takiego malkontenctwa, że nic się nie da zmienić.
Mając pracę, zawsze można szukać innej w międzyczasie - jak wyżej napisane mądrze :) to najlepsze podejście imo. Nie ma miejsca tu na wymówki o braku kasy, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby autor ogarniał sobie lepszą przyszłość. Samo lepsze nic nie przyjdzie, zawsze coś da się zrobić.
Tylko ciągle zanim się ją znajdzie, trzeba pracować w obecnej.
livanir pracować trzeba tak czy siak, aby nie narzekać na brak kasy, teraz brzmisz jakbyś szukał wymówki. Lepiej pracować z perspektywą lepszej przyszłości niż wypruwać z siebie żyły w nielubianej pracy bez celu dzień po dniu. Oczywiście, jeśli praca wyniszcza psychicznie i fizycznie, warto z niej odejść szybko, bo zdrowie jest bezcenne. ALE nie zmienia to faktu, że tak czy siak wtedy trzeba samemu podjąć kroki ku lepszej przyszłości. Lepiej to zrobić prędzej niż później, zanim człowiek zostanie wyniszczony przez frustracje i inne rzeczy.
Pff. Nie dałam sobie wejść na głowę, pracuję w pracy której lubię, do tego mądrze a nie ciężko, nie będę za to przepraszać. Już tu czytałam że dzięki temu nie jestem dorosła, bo przecież prawdziwi dorośli zarzynają się bezcelowo, i nic nie robią ze swoim życiem. A jakżeby inaczej :)))
cóż, ludzie są jacy są. to ze Ty będziesz dobry dla ludzi nie znaczy, że ludzie będą dla Ciebie dobrzy:) popatrz sobie na Jezusa, chodził uzdrawiał, wskrzeszał martwych, pocieszał, ratował, przebaczał winy i nauczył o Ojcu, a co go spotkało? poniżenie, ból, krzyż, śmierć, szyderstwa. witamy w świecie:)
czyń dobro i nie oczekuj, że inni będą Ci się odwdzięczać, wiele razy pomagałem innym i byłem przy nic, ale gdy ja potrzebowałem pomocy i mi się źle działo, ludzi się ode mnie odwrócili...
taka rada, jeśli coś jest nie tak to zwróć się o pomoc do przyjaciół, albo specjalisty, unikniesz wielu rozczarowań:)
Tak jak prezentujesz przyklad Jezusa, mozna wyciagac wniosek, ze po prostu nie warto byc dobrym. Po co czynic dobro, jesli i tak sie wszyscy odwroca i mozna mowic o szczesciu jesli nie ukrzyzuja.
Paca w usługach tak ma, a kto pracował, ten się nie śmieje.
Ja mam tak samo nawet bez pracy, a i tak pracuje jako kelner
A ja pracuję w usługach i lubię ludzi (mimo że zdarzają się wkurzający klienci), jednak bez wzajemności, bo praktycznie nie mam znajomych...
A w konkursie piękności? :)
Dobra, dawaj swój kanał a YT, zobaczę tę twoją mordę.