#HZnAU
Mieszkam z babcią (94 l.), która miała o rok starszą siostrę, Jadwigę. Były bardzo zżyte, razem przeżyły wojnę, komunizm, wychowały po 6 dzieci.
Pewnej nocy budzi mnie bardzo głośny płacz babci. Nieźle się wszyscy wystraszyli i cała rodzina wbiegła do pokoju. Pytamy o co chodzi, co się dzieje, czy coś boli, czy karetkę wzywać?
Babcia, niezwykle roztrzęsiona, odpowiada przez łzy:
- Jadzia umarła! Była tu, widziałam!
- Mamo, nie opowiadaj głupot, coś ci się przyśniło!
- Była tu, mówię wam, umarła, pożegnała się ze mną!
- Babciu, spokojnie, rano wszystko wyjaśnimy, to musiał być zły sen.
- Mówcie co chcecie, moja Jadźka nie żyje...
I trwało to dłuższą chwilę, zanim babcię udało się uspokoić, jeszcze dłużej trwało zanim zasnęła, tata został w pokoju i spał na fotelu w razie jakby cała akcja miała się powtórzyć lub przez stres coś miałoby się stać ze zdrowiem babci.
Cała reszta rodziny udała się na spoczynek, nikt głębiej nie analizował co się stało, każdy chciał tylko dalej spać.
Rano budzi nas telefon. Ciocia Jadwiga zmarła w nocy. Wylew, nie udało się jej uratować. Tylko tata był na tyle odważny, żeby powiedzieć to babci, jednak ona przyjęła to słowami: Mówiłam wam, że tu była.
Tyle w temacie.
Tata mi opowiadał, że duch go kiedyś zapytał o godzinę (?) a potem niesamowicie zniknął. Tata też. Biegiem do domu.
no i świetnie ;)
Były kiedyś takie sytuacje że jakaś osoba pytała się o godzinę a potem mówiła za tydzień/dwa/trzy umrzesz. Wiele ludzi się wtedy wieszało, wiem że było tak w dwóch miejscach (oddalone od siebie o jakieś 50 km)
Mój tekst! Najczęściej używany, dlatego taki nick. 😜 no i w tym przypadku nie wiem czy tak świetnie, hahah
Szalona, zaskoczyłaś mnie, nie wiedziałam..
Sama dowiedziałam się o tym z pół roku temu, ale nie wiem kiedy to dokładnie sie działo jakoś 25-20 lat temu. Coś koło tego
U mnie po pogrzebie mojej prababci, moja mama a jej wnuczka zobaczyla na cmentarzu jakąś starszą panią ktora spytała się właśnie o godzinę. Mama powiedziała ze nie ma zegarka ale cos kolo 12. Kobieta odeszła, a gdy mama się po chwili odwróciła juz jej nie bylo. Kilka sekund, prosta droga. I jak nie wierzyć w duchy?
Mi śniła się moja babcia w trumnie, w niebieskiej spódnicy i marynarce. Niestety parę dni później zmarła i jak możecie się domyślić, została pochowana w tym, co mi się śniło 😱😨
Mi sie wczoraj śniło ze pada. Jak sie obudziłem to padało xD. Na serio.
Sebadam nie wierzę! O.o
Naprawdę. Śniło mi sie to rano i jak wstałem to padało.
może jesteś wróżbitą Maciejem?
Haha :D
mi raz sie snily kluski , rolada i modra kapusta. Jak wrocilam tego dnia po szkole do domu zgadnijcie co mialam na obiad?
@orangutan
Ziemniaki???
Ja nie chcę nic mówić ale dokladnie pod tym wyznaniem, po przeczytaniu tych komentarzy wyswietlila mi się reklama "tarocista Maciej"
@xyzxyz
Zainstaluj sobie adblocka. :)
Mnie kiedyś odwiedził dziadek jak zmarł. Byłam sama w domu, bo w domu, w którym on mieszkał wybuchł pożar i ojciec jako były strażak pojechał pomóc ratować dobytek. Siedziałam w pokoju i nagle zgasło światło, a przez środek pokoju przechodzi dziadek i się na mnie patrzy. Jak zniknął za ściana światło się zapaliło, a ja byłam osikana ze strachu... oczywiście nikt mi nie uwierzył jak opowiedzialam o tym ale cóż.
Kiedyś słyszałem o historii jak przyjaciółki obiecały sobie, że pierwsza która umrze wróci do drugiej i powie jej jak jest w niebie. Ta która umarła dotrzymała słowa, ale w męczarniach powiedziała coś o tym, żeby nigdy więcej nie robiła u nikogo zobowiązań po śmierci.
możesz mnie nie straszyć?
Czego dokładnie się wystraszyłaś?
Czytałam było chyba na anonimowych :) najgorsze jest to że my z przyjaciółką już pare lat temu sobie podobną obietnice złożyłyśmy ...
Jeśli obie nadal żyjecie, to wspólnie możecie przecież ją z siebie zdjąć :)
Czemu w męczarniach? Wiesz więcej?
Nie pamiętam dokładnie, ale duch/zjawa był bardzo umęczony, widać było wyraźnie, że coś jest nie tak. Nie powiedziała jak jest w niebie, ledwie wyrzuciła z siebie ostrzeżenie i zniknęła.
Dzięki za odpowiedź, na pewno będę pamiętać, by tak nic nie obiecywać :-)
W naszym klubie sztuk walki jest taki żarcik.
Dwaj kumple z treningów umówili się, że który pierwszy umrze, ten wróci i powie drugiemu, czy w niebie jest Aikido. No i jeden umarł. Pewnej nocy drugiego budzi stukot, a to ten zmarły.
-I co? Jest w niebie Aikido?
-Dwie wiadomości: dobra i zła. Która najpierw?
-Dobra!
-Jest Aikido! Wszyscy są, całodniowe treningi, codziennie pokazy i seminaria! Nawet o'sensei (twórca)!
-Super! A ta zła?
-Za tydzień jesteś uke (tym rzucanym) u o'senseia...
Także ten.
Moja babcia też miewa takie sny
Jak ja się cieszę, ze nie mam takich snów
Przez te Wasze historie zaczynam się bać spać sama w domu 😓
Ja się już boję:
-być sam w domu
-być sam w zamkniętej łazience niezależnie od pory dnia
-w nocy, podczas chodzenia po domu patrzeć do nieoświetlonych pomieszczeń
-otwierać oczy w łóżku w nocy.
Przypomniało mi się że jak miałam 4 może 5 lat zobaczyłam anorektyczkę i się jej wystraszyłam, a potem w domu gdy w jakimś pokoju było ciemno to zawsze widziałam w koncie właśnie tą kobietę
Kalbi, mam tak samo z tymi pomieszczeniami *piona* i jeszcze boje się patrzeć w lustro kiedy jest ciemno.
Jeszcze dodałbym zasłanianie okien na noc. Patrzę w okno - będzie coś w odbiciu/odwrócę się i będzie coś w pokoju. Patrzę na pokój - czuję, że coś jest za oknem. Wtf mózgu.
Wczoraj przyśnił mi się mój były, a dzisiaj go spotkałam. Niby nic takiego, ale coś w takich sytuacjach i snach jest. Interesujący temat.
Ja kiedys mowilam sb ze chcialabym spotkac swojego bylego chlopaka gdy ide z nowym.. i go spotkalam na nastepny dzien :/
Moja prababcia "przyszła" do mnie się pożegnać. Śniła mi się w takim babcinym niebieskim fartuchu (wiecie, takim z bazarku, w którym zawsze chodziła), stała przed furtką domu z dwoma wielkimi walizkami i machała mi na pożegnanie :).
Mojego Tatę wychowywał jego Wujek, byli ze sobą bardzo związani. W dniu śmierci Wujka Tata usiadł na łóżku i zaczął z kimś rozmawiać. Mama nie wiedziała o co chodzi, Tata tylko odpowiedział, że Wujek przyszedł się pożegnać. Rano dostali telefon, że Wujek zmarł.
Pół godziny przed śmiercią mojej babci ktoś wydzwaniał do mnie domofonem - godz. 04.30 rano - nikogo po drugiej stronie nie było. podobnie parę lat temu gdy mój dziadek umierał.