#HXnIC
Kiedy już nie mam siły się ukrywać przed całym światem, kolejna terapia zawodzi i po prostu nie mam już siły psychicznie i fizycznie jakoś się trzymać, chodzę na cmentarz nad moje upatrzone groby obcych mi osób i płaczę. Przynajmniej ludzie myślą, że opłakuję zmarłego i nikt mnie nie zaczepia. To jedyne miejsce, gdzie mogę sobie ulżyć.
Przepraszam wszystkich, nad grobami których wyję. Szczególnie śp. Emilię i śp.Tadeusza, których najczęściej odwiedzam.
Ej no, nie przepraszaj.
Jeśli jest życie po śmierci to chyba byłoby im miło, że ktoś płacze nad ich grobami.
A jeśli nie... to wiesz. Raczej ich to nie obchodzi. :P
Ja tam wolałabym, żeby po mojej śmierci bliscy szybko się pozbierali ;)
Właśnie jest bardziej teoria że duchom jest zle jak ktoś płacze :/
Fajny sposób 👍
Kurcze, dziekuje za podsuniecie pomyslu.
Tylko jak tu w pracy wytrzymac
Ja wtydzę się płakać w miejscach publicznych :/
Może z tego powodu autorka chodzi na cmentarz, by się wypłakać?
Jakkolwiek to zabrzmi, trochę zazdroszczę Ci, że potrafisz płakać. Ja nie płakałem od 10 lat, choć pewnie nie raz miałbym powód. A płacz podobno oczyszcza ludzi, a ja nawet nie pamiętam jakie to uczucie.
Ja nie potrafie płakać, a bym chciał
Lubię deszcz bo z nim mogę płakać.
Ale zaraz, o co tu chodzi? Rozumiem że idziesz tam tylko płakać. Nie możesz tego zrobić gdziekolwiek indziej, nie masz własnego domu albo, jeśli mieszkasz z rodzicami, pokoju? Ja rozumiem że rodzice mogą wejść, ale czy nie znają słowa prywatność? Po co się tak ukrywać i kombinować, to tylko płacz.
ale wiesz, że nie każdy lubi być wypytywany o powód złego samopoczucia?