#HOWLV
Powiem tak - było fajnie, choć dojazdy na studia i praca weekendowa wykańczały, ale miałem własne 70 m2 i dość duży ogród. Rodzice oczywiście pomagali.
Minęły 2 lata, byłem na 4 roku studiów i szok. Zawsze grywałem w lotto. I wygrałem. Sporo, jak kumulacje bywają, po odjęciu podatku 6,3 mln zł. Pomogłem rodzicom, wyremontowałem dom, kupiłem auto, wyposażenie i koniec. Trochę na konto, a reszta na nabijanie procentów.
No ale dowiedział się o tym pan i władca miasteczka... proboszcz.
W efekcie wizyta duszpasterska została mi zapowiedziana w sierpniu. A dodam, że jestem antykościelny. Za wiele rzeczy, m.in. pedofilię i jej krycie oraz zaangażowanie polityczne kościoła. Jednakże proboszcza przyjąłem. W dużym skrócie - dostałem ofertę, iż jako dobry parafianin powinienem wesprzeć parafię, bo duuuuże wydatki i nowy wóz potrzebny...
Nigdy w tym kościele nie byłem, a proboszcz chciał ode mnie dostać 1 mln zł. Wyśmiałem go i do widzenia.
Od tego czasu zaczął szykanować moją osobę, tak że ludzie gównem obrzucali mój dom. Założyłem monitoring, kilka nagranych osób dostało małe wyroki i ludzie się uspokoili. Ale nie ksiądz. Siał nienawiść dalej. On ten milion już wydał, a ja go dać nie chciałem.
Zatrudniłem więc detektywa, aby znalazł haka na księdza. I znalazł coś, czego wieś mu wu wybaczyć nie mogła. Okazało się, że proboszcz jest gejem. Reakcja wsi? - Taki zwyrol w parafii? Na stos z nim!
Cała wieś pluje sobie w twarz za to, iż przyjmowała i słuchała zwyrodnialca, ba, przyjmowała go w domu (dzięki PiS za nagonkę na nich).
Osobiście uważam, że to nic złego kochać tę samą płeć, ale wieś to wieś.
A ja na razie mam spokój.
Nie. Wieś to nie ,,wieś". Barany znajdą się wszędzie, nie tylko w mniejszych miejscowościach. No cóż, mnie prześladowali ludzie z miasta, na wsi nikt na mnie krzywo nie patrzył.. tolerancja zależy wyłącznie od człowieka, a nie z jakiej miejscowości pochodzi.
@niemahomofobii - jesteś idealnym przykładem tego, że buraki nie są tylko na wsi;) miejsce urodzenia nas nie określa, tylko zachowanie
Kilka uwag - meldunek nie daje żadnego prawa do domu, a żeby się zameldować potrzebna jest zgoda właściciela. Jeśli ciocia była córką babci, a babcia nie zostawiła testamentu, to cóż - połowa domu jest cioci.
No i skąd proboszcz miał się dowiedzieć? Chyba tylko od rodziny.
no tak było, nie zmyślam
a ja tam byłem, miód i wino piłem
Janusz wstawaj. Zesrałeś się.
Trochę zbyt nieprawdopodobne, żeby mogło być prawdziwe.
Wyniósłbym sie z takiej wsi. Zwłaszcza mając na to środki.
Naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaciągaaaaaaaaaane i zmyślone.
@kociambe może czas połknąć tabletkę? Czy może lekarz zmienił na inne?
@Hypnosis - rozczarowałeś mnie. Naprawde jesteś tak głupi, że dajesz się nabrać na takie historyjki. A może ty chcesz tutaj po prostu zabłysnąć w nadzieji, że zostaniesz auważony. Naprawdę:)))??? Tutaj??? Przez tych ludzi??
*nadziei
Fakt wieś to wieś, u mnie na przykład wciąż prąd przywozimy w wiadrach z miasta, a jak tam u Was, inni wieśniacy?
Czekaj, to wy macie wiadra? A ja jak ten idiota pielgrzymki z rodziną i w dłoniach prąd niesiemy \-o-/
Aż oczy bolą od czytania tych bzdur.
Na anonimowych spotkałem więcej milionerów, niż irl gejów.
Ps. Autorze, w następnym wyznaniu podziel się tajnikami zdobywania nagród.