#HGQej
Gdy wyjechałam na studia, zaczęłam więcej wychodzić do ludzi, czy do restauracji i zorientowałam się, że warzywa są ok. Pamiętam jak pierwszy raz spróbowałam u koleżanki zupy kalafiorowej. Żeby nie było jej przykro, wzięłam małą łyżkę do buzi, modląc się żebym dała radę to zjeść i pojawiło się wielkie zaskoczenie. Bardzo mi to smakowało. Poszłam za ciosem i starałam się wprowadzać więcej warzyw i owoców do diety. Musiałam sporo się naczytać jak je przygotowywać, wybierać w sklepie i jak obrabiać żeby były smaczne. Bardzo powoli uczyłam się ich smaków i nigdy się nie zawiodłam. Są warzywa, które lubię mniej, wiadomo, ale nie rozumiem jak rodzice mogli je wykluczyć z jadłospisu całkowicie.
Po roku takiego odżywiania ważyłam 10 kg mniej, miałam lepsze samopoczucie, ładniejszą cerę i mniej chorowałam.
Gdy jechałam do rodziców w odwiedziny, to robiłam jakieś surówki na miejscu albo brałam jakiś warzywny posiłek żeby ich poczęstować. Liczyłam, że może oni też odkryją to, że warzywa i owoce są smaczne, ale bardzo się myliłam. W ogóle nie chcieli ich próbować, od razu mówili, że na pewno są obrzydliwe i mam dać im spokój. Po jakimś czasie zrezygnowałam, choć mam wyrzuty sumienia, bo obydwoje są chorobliwie otyli i już pojawiają się tego konsekwencje. Wiem, że nie uratuje nikogo na siłę, ale aż przykro patrzeć jak nawzajem siebie niszczą przez swoje głupie przekonania.
W zeszłym tygodniu w wiadomościach czytałam o 19 latku w UK, który oślepł z braku witamin. Matka chce pozwać lekarzy, że wcześniej tego nie wykryli. Ale nie widzi winy w tym, że chłopak od 12 roku życia jadł tylko chipsy i frytki. Zero warzyw i owoców, ale lekarze winni.
ale jak mieli niby wykryc? przeskanoowac go wzrokiem?
jesli nie mial robionych badan to ciezko jednak
A chipsy i frytki to nie z warzyw są robione? No właśnie! Więc ma prawo zrzucać winę na lekarzy, mogli zdrowia bombla pilnować. 😜
@Owsiankozerca też o tym czytałam. O dziwo chłopak był szczupły.
@bazienka chłopak miał jakieś zaburzenie aspangera lub autyzm więc raczej był pod jakąś opieką lekarską bardziej wzmożoną niż w przypadku dziecka zdrowego
Jedząc warzywa i owoce też można mieć braki witamin i minerałów, dobrej jakości mięso i tłuszcz zwierzęcy są najbardziej potrzebne w diecie ;)
@Fujitsu niekoniecznie... czytałam, że odpowiednio prowadzona dieta wege odżywia organizm prawidłowo, sama jednak nigdy nie sprawdzałam na sobie.... Za mocno lubię kotlety ...
Lol...jeśli chcesz im pomóc no to może jak z dziećmi.zrob im placki czy pasztet z cukinii i jak zaczną się zachwycać to wtedy powiedz z czego tak naprawdę jest.albo marchew pokrój w słupki dołącz ogórek świeży i papryke...poniosło mnie 🤣🤣🤣
tak albo wmiksuj jako sos do makaronu albo skladnik kotleta
To serio na kogoś działa? Ja ogólnie lubię bardzo mało rzeczy, a jak warzywa to tylko surowe. Kiedyś ugryzłam placka z cukinii, bo myślałam, że to zwykły ziemniaczany i prawie zwymiotowalam. Jak dla mnie różnica jest ogromna, jak można tego nie czuć
U mnie było bardzo podobnie, warzywa w domu rodzinnym nie pojawiały się wcale. U mnie nie pojawiła się nadwaga, ale za to przejawy głodzenia się i anemia były na porządku dziennym. Do tej pory nie lubię jeździć na „obiady” do domu bo mogę kupić sobie je w każdym fast foodzie.
Ja z warzyw najbardziej kocham brukselkę, co dla wielu (również dla osób wege) jest szokiem.
Też uwielbiam tylko nie lubię jej obrywać :D
Szok jak mozna NIE lubic brukselki
ja rowniez <3 od dziecka
wybieralam bratu z zupy oraz innym dzieciom w przedszkolu, bo nie lubily
brukselkowa krolowa normalnie ;)
Ubóstwiam brukselke 💜
Moje ukochane warzywo <3 zawsze zamieniałam się z rodzeństwem za ziemniaczki xD
Ja nie lubię. Jest gorzka.
Co dziwni ludzie, nie znam nikogo co nie lubi praktycznie wszystkich warzyw i owoców. Każdy ma tam jakieś swoje ulubione i mniej ulubione. Warzywa dopełniają posiłek i dzięki temu staje się pełnowartościowy. Czasem coś z warzyw może być jeszcze lepsze niż samo mięso, nie jestem wege, tak tylko mówię.
U mnie w domu było odwrotnie - rodzice kochali warzywa i owoce. Ja z kolei nie lubię NIC poza marchewką z rosołu (ale musi być odpowiednio ugotowana, czasami zdarza się np. twardsza niż lubię i wtedy jej nie zjem) i ewentualnie ogórek kiszony do drugiego dania (też odpowiednio ukiszony, jeśli jest za mało kwaśny to nie zjem). Ziemniaki są neutralne - nie lubię ich jako takich, zjem, choć jeśli mogę wybrać to do drugiego dania wolę ryż/kaszę... Owoców w ogóle nie toleruję, są takie (np. truskawki), które samym zapachem wywołują u mnie wymioty. Żeby nie było - mięs też jakoś wybitnie nie lubię. Uwielbiam ryby i kurczaka, wszystko inne niekoniecznie mi podchodzi. W sumie ja mam strasznie dziwne upodobania kulinarne. Ale mam też rewelacyjny zmysł smaku, więc wszelkie próby "przemycania" warzyw/owoców w potrawach nie mają sensu, bo zawsze wyczuję...
To, że nie lubisz praktycznie wszystkich warzyw i owoców wskazuje bardziej na jakieś zaburzenia, niż faktyczną niechęć (na YT można znaleźć serię o tzw. picky eaters, im też się często wydaje, że nie potrafią jeść warzyw).
Ale to nie jest kwestia tego, że mi się "wydaje, że nie potrafię jeść warzyw". Jak pisałam, u mnie w domu warzywa/owoce były zawsze obecne, miałam okazję wszystkiego spróbować, ale po prostu mi nie smakowało. I wciąż nie smakuje. To nie jest jakiś mój kaprys, że nie będę jeść warzyw, bo tak. Jak komuś nie smakuje mięso i jest na diecie wegetariańskiej czy nawet wegańskiej to spoko, jak mnie nie smakują owoce i warzywa to już zaburzenie...
Napisałam komentarz w ramach odniesienia do wyznania, a nie po to, żeby mi wmawiano zaburzenia albo diagnozowano.
A ja polecam zainteresowac rodzicow dieta carni/keto bo nie ma sensu zmuszac do warzyw jesli mozna wyjsc z otylosci jedzac glownie produkty zwierzece tylko z mniejsza iloscia wegli. ;)
Straszne! U mnie nigdy nie było ryb bo mama wymiotowała na ich zapach ( nauczyłam się je jeść dopiero u Teściów ) ale to co innego niż warzywa, które no kurczę są bardzo ważnym elementem zdrowego odżywiania! Ciężko mi sobie to wyobrazić aczkolwiek, moja mama wyszła za bardzo miłego kochanego faceta ze wsi. On je tylko mięso i ziemniaki, warzyw unika jak ognia... może to kwestia jakiegoś wychowania takiego już?