#GzfzR
Dziś mam 27 lat i nadal padają te same pytania, jednak zanim odpowiem w środku czuję ścisk, a oczy nadchodzą mi łzami - odwracam się i nadal odpowiadam wyżej wymienionymi zdaniami... To przykre, że inni uważają, że jak się chce mieć faceta to można go wyczarować w 3 sekundy. Moje znajomości kończyły się na góra dwóch spotkaniach i kilku smsach. Jeden nie chciał mnie, drugiego nie chciałam ja i tak przez kilka dobrych lat. To przykre, że do pełni szczęścia brakuje mi drugiej osoby. To przykre, że moje otoczenie nie widzi tego, że jestem nieszczęśliwa z tego powodu, a ich pytania są dla mnie gwoździem do trumny. Jestem bezradna w tej sprawie, a bezradność jest gorsza niż śmierć...
Znam ten bol, choc jestem delikatnie mlodszy...
Takie juz to zycie bywa :(
Ja również jestem delikatnie młodsza i chyba właśnie dlatego nie znam tego bólu, bo mam obecnie ważniejsze rzeczy na głowie niż rozmyślanie o mojej samotności
@Anonimowana człowiek potrzebuje drugiej połówki do życia. Jak wszyscy wokół ciebie sobie kogoś znajdują, a mimo, że ty się starasz nikt nawet na ciebie nie zwraca uwagi jest to bardzo dołujące. Ważniejsze rzeczy ci się szybko skończą i zostaniesz smutną karierowiczką.
Lelissa niedługo dopiero będę miała 18 lat, chyba nie muszę już teraz wychodzić za mąż ? Napisałam, że ,,obecnie,, mam ważniejsze rzeczy, więc nie dołuję się brakiem drugiej osoby, oczywiście fajnie jakby taka osoba się znalazła, ale teraz nie uważam że powinnam się dolowac, bo jestem sama
Lelissa dobrze pisze...
Anonimowana a kto mowi o tym ze musisz wychodzic za maz? Druga osoba nie jest tylko do jednego celu... Tu chodzi o wsparcie i zrozumienie, mozliwosc pogadania o wszystkim czy wyplakania sie w ramie od tak po prostu... czy tylko ja tak mysle?!
Pan x, to mam teraz desperacko kogoś szukać ? Nie mówię, że nie chcę z kimś być, ale po prostu na razie nie martwie się samotnością. Powtarzam, fajnie byłoby kogoś mieć, ale nic na siłę i na pewno nie będę się załamywać bo jestem sama
Pan X nie, nie tylko ty tak myślisz ;)
PanX podaj namiary, niech autorka sie odezwie, a za pare lat bedzie wyznanie "poznałam męża na anonimowych" *-*
Ktoś bliski jest potrzebny. Ja też mam jeszcze "czas" na znalezienie drugiej połówki, ale za nic nie chciałabym pewnego dnia obudzić się, spojrzeć jak daleko zaszlam i ogarnąć, że to na nic, bo nie mam z kim dzielić życia. Gdy patrzę na moich rodziców, ciepło jakim siebie i nas otaczają, na miłość, z jaką na siebie patrzą, to liczę na to, że i ja kiedyś tego zaznam. Nie da się żyć dla siebie i być spełnionym. I nie mówię tego, żyjąc dziesiąt lat, a w ostatnich dniach lat "-nastych" :)
Taa :P
Chyba trochę z bardzo powiało patosem ;) A tak wgl to nie smutaj, dla jakiejś szczęściary będziesz rycerzem na białym koniu :)
Niestety znam ten ból. Mam 21 lat. Nigdy z nikim nie byłam. Niby mam wielu przyjaciół, ale mimo wszystko czuję się tak bardzo samotna. Chciałabym, aby był przy mnie ten mój jeden jedyny. Najgorsze jest to, że nie potrafię się przyznać przed bliskimi jak bardzo jest mi źle, udaję przed nimi, że wszystko jest dobrze. Na spotkaniach ze znajomymi, gdzie praktycznie każdy jest w związku ja udaję, że bycie singielką mi odpowiada, a wcale tak nie jest. Wieczorami często płaczę bo tak bardzo chciałabym być w końcu szczęśliwa. Ktoś może powiedzieć, że jestem jeszcze młoda, że jeszcze mam czas, ale ja tak tego nie odbieram. Owszem, może kiedyś myślałam, że jeszcze spotkam kogoś kto pokocha mnie taką jaką jestem, że w końcu będę dla kogoś najważniejsza, ale teraz coraz częściej prześladują mnie myśli, że jestem beznadziejna, że nikt nigdy mnie nie pokocha i że już zawsze będę musiała być sama. Boję się tego.
Ja mam 19 lat i również nigdy nikogo nie miałam. Nie jestem jakaś brzydka, ot tak po prostu normalna, zwyczajna. I tez mam takie dni gdy myślę że jestem beznadziejna i będę już do końca sama. Nie jest mi źle w byciu singielka jednak smutno i przykro jest słuchać opowiadań koleżanek o ich chłopakach, gdzie ja mogę tylko pomarzyć o takiej relacji..
Ja mam 22 lata i wszystkie moje dotychczasowe związki kończyły się szybciej niż zaczęły, więc jak się zastanowić to też nigdy nic poważniejszego nie było. Ale ja jestem zdania, że jak ma być to będzie prędzej czy później, narazie skupiam się na pracy i chcę się ustatkować, choć nie powiem czasem chciałbym z kimś pogadać, przytulić itp. Nie tylko kobiety mają ciężko. ?
hodorek
u mnie taka sama sytuacja, jak i u Ciebie i tez jestem tego samego zdania co i Ty :) ale mam nadzieje, ze ten jedyny znajdzie się prędzej, niż później ;p
Ludzie, co jest z wami? To nie jest nic strasznego nie mieć nikogo w wieku 20 lat.
Nie, nie jest straszne. Straszne to jest, jak tego posmakujeszi stracisz bez wyraźniejszego powodu.
Mam podobnie, też mam 21 lat, mnóstwo znajomych, (wydaje mi się) że niebrzydka, ale wciąż sama... Najgorzej, że w sumie czasem się ktoś zainteresuje, ale zaraz potem rezygnuje, nie wiem, co jest ze mną nie tak. Jakby wszyscy myśleli, że nadawałabym się do tego, żeby mnie przelecieć, ale na pewno nie do związku.
Dobra Anonki nadchodzi socjologia. Wyobrażenie idealnego życia jako związku z inna osobą w małżeństwie, czy stałym związku bez ślubu, to tylko i wyłącznie wytwór kultury. Co to zmienia? A no bardzo wiele, kultura w której żyjemy nie jest jedyna, i może wcale nie najlepsza, to że nie jesteście w związkach (się też doczepię) to wcale nie tragedia i hańba, być może nie jest to wam/nam pisane, a pragnienie dopasowania tylko wpędza was/nas w depresyjne nastroje. Zastanówcie się sami, indywidualnie czy ta obsesyjna chęć bycia z kimś w "prawdziwej, wiecznej miłości" to pragnienie wasze, czy może zostało to nam podsunięte jak reklama w tv. Nie mówię tu że ten typ życia jest zły, bo nie jest, należy się jedynie zastanowić: kto chce tak żyć, ja czy ludzie którzy mnie otaczają i próbują wyegzekwować pewien powszechny w tym rejonie świata zwyczaj? I wbrew pozorom model "tradycyjnej" rodziny wcale nie jest nawet większością, na świecie ten tryb życia wyznaje ok. 40% ludzkości.
Nie mówmy tutaj od razu o małżeństwie i wspólnym życiu, ja raczej potrzebowałabym po prostu drugiej osoby, z którą mogłabym się po prosu spotykać. I można tutaj marzyć o facecie który kurczę "oszalałby na moim punkcie" i inne takie, ale wiem, że to się nie zdarzy, bo to po prostu występuje z małą częstotliwością.
@Bangbang a dlaczego nie? Samo spotykanie się nie wystarcza, szukasz przyjaciół to łatwo ich znaleźć, szukasz partnera to nie potrzebujesz go na chwilę żeby pogadać ewentualnie poprzytulać od czasu do czasu. A co do tego szału za kimś to występuje o wiele częściej niż "z małą częstotliwością" ;) (chyba, że masz na myśli to co się wydostaje z tego tornada emocji do świata, wtedy faktycznie może to być niewiele, no ale cóż takie życie)
Bardziej mi chodzi o to, że nie oczekuję że od razu znajdę miłość swojego życia i takie tam, tylko znajomości, która może się w tę stronę rozwinąć. Żeby nie było że oczekuję nie wiadomo jakiego zaangażowania i deklaracji od pierwszego momentu. ;d
Droga Autorko i wszyscy komentujacy samotni- doskonale Was rozumiem.
Moja historia jest jota w jote podobna do autorki. Nie brzydka, nie glupia, intelignetna, oczytana, wesola i .... sama. 20 lat- zaczelam odczuwać pierwszy brak, 22-23 lata moje mlodsze siostty zaczęły sie umawiać z chłopakami - pierwsze uklucia zazdrosci. 24-25 lat moje siostry już mężatki, ja sama zostałam w domu. Setki dolujacych pytań, upokorzeń i czasem wręcz drwin. Ile ja nocy przeplakalam w poduszkę to wiem tylko ja.
Z czasem zaczęłam coraz bardziej odczuwac przygnębienie i tracić nadzieję, że kogoś znajdę. Na wieść o nowych związkach, zareczynach i ślubach czulam jak mi sciska serce.
Nie umialam sie juz cieszyć ze szczescia bliskich mi osób. Wstyd sie przyznac, ale tak bylo.
Aż pewnego lata, mając 26 lat poznalam JEGO. Po roku został moim mężem.
Miłość bez warunków i oczekiwań. Czysta i piękna w swej prostocie.
I powiem Wam wszystim, ze bylo warto czekac te kilka lat by to z nim iść przez zycie.
Rozumiem ból wszystkich tych, którzy jeszcze czekaja.
Bądźcie cierpliwi, a życie w końcu wręczy Wam ten prezent, na który czekacie
Czytając Twoje wyznanie, powiem szczerze popłakałam się i nie byłam w stanie doczytać do końca za pierwszym razem. Jestem w takiej samej sytuacji jak ty kiedyś, mam nadzieję, że mi także uda się spotkać moją drugą połówkę. Bardzo się cieszę z Twojego szczęścia i życzę wielu pięknych i szczęśliwych lat z ukochanym :)
Jestem w podobnej sytuacji, z tym, że jestem facetem, wyglądem nie strasze, piękny też nie jestem, takie 6-7/10 hahah ale co mi po tym, skoro dziewczyny wolą kolesi, którzy mają je gdzieś, nie szanują ich. Tym sposobem, mam niedługo 21 lat, a każdy mój związek kończył się szybciej niz się zaczął. Teraz już sie poddalem, nie szukam nikogo, nikt mnie raczej też nie znajdzie. Pracuje w miejscu gdzie jest 5 osób, znajomych też nie mam takich, zeby chodzić na imprezy gdzie jest xxxx osób. Forever alone, teraz jeszcze mnie to tak nie boli, chociaż myśli się o ustatkowaniu, zamieszkaniu razem, planach na przyszłość, z tą drugą połówką..
Naste jak co mozna popisac na gg :)
naste, ja też chodzę na imprezy, ostatnio nawet usłyszałem, że jestem świetnym kandydatem na męża. Szkoda, że kandydatki na żonę na razie brak. Tak to już w życiu bywa, kiedyś nadejdzie nasz czas. Pomogła mi trochę myśl, że nie jestem sam. Jest nas wielu, co widzę po tych kilku komentarzach, a ile osób nie odważyło się jeszcze napisać, bądź jeszcze nie miało okazji.
naste, jak chcesz odezwij się na e-mail elderozg95@gmail.com :)
To tworzysz i podajesz numer :)
Anonimowe łączą ludzi ;)
Jak to dobrze że nie jestem sama :) Mieszkam w dużym mieście, chodzę czasami na imprezy i chociaż poznaję jakiegoś chłopaka to o nigdy nie był na dłużej i też się czasami zastanawiam co jest ze mną nie tak. Dbam o swój wygląd, potrafię się zachować i nadal nic....
Tak to juz bywa... :(
Doskonale was rozumiem, niestety też jestem w takiej sytuacji. Tez w tym roku kończę 20 lat, a jeszcze nigdy nie byłam w poważnym związku. Moje związki kończyły się po paru dniach. Nie jestem brzydka, dbam o siebie, ale nie maluje się i przez to wyglądam niestety bardzo młodo. Jestem inteligenta, wesoła, z dystansem do siebie i świata, pracowita. Często słyszę, że fajna ze mnie dziewczyna, ale to nic, bo chłopak jak nie było tak nie ma. Często zastanawiam się czy coś ze mną nie tak, bo u mnie w szkole jest dużo dziewczyn mniej atrakcyjnych niż ja, a mimo to mają swoje drugie połówki.
Droga anonimowa wyznawczyni! Przypomniało mi się ,że mam brata lat 28 na zbyciu, w dobrym stanie , oddam z dopłatą!
A jak duża ta opłata? :-D
@DzikiKasztan, aktualnie to do zaoferowania mam 10,06 zł ale w pakiecie dam jeszcze pół litra. Odbiór na terenie Mazowsza, jesteś zainteresowana? :D
Gdyby nie to, że aż koło Mazowsza, to brałabym :-D
Ja mogę przygarnąć, dopłace ile chcesz :P
@KaKa13, zabieraj go już dziś! Dam za darmo, nawet dam jeszcze pieniądze tylko go zabierz :D
Mam tak samo z tym, że ja mam 18 lat.. I każdego dziwi, że nie mam nikogo i zaraz mnóstwo pytań: czemu? Ale miałaś kogoś? Na pewno kogoś masz, ale się nie przyznajesz, prawda? Mega dobijające. A ja się czuję coraz bardziej samotna ?
Skąd ją to znam XD glowa do góry, dla nas też się ktoś Znajdzie :D
No niestety to pytanie dobija.
Ja w takich sytuacjach sobie powtarzam, że jestem młoda, mam dużo czasu, żeby znaleźć tą odpowiednią osobę
jezu naprawde? Masz dopiero 18 lat. To nie jest wiek w ktorym koniecznie trzeba kogos miec. gdybym ja mogla cofnac czas do tej pory bym nie miala nigdy zadnego faceta a mam 23 lata, a mialam juz 2 i o 2 za duzo. Lepiej nie miec zadnego jak byle jakiego. Ciesz sie naprawde, korzystaj, masz jeszcze kupe czasu.
To samo, lat 19. Chociaż mi może "" przeszkadza "" moje mocherostwo :)) za nic nie odstawię wiary dla chłopaka, a pewnie wielu by tego chciało.
Ja 19 i nigdy nikogo nie miałam. Przez to zaczynam wyszukiwać u siebie coraz częściej wad - no bo przeciez pewnie ze mną musi być coś nie tak.. Nie wiem co o tym myśleć. Czasami naprawdę brakuje kogoś bliskiego.. Tym bardziej, że koleżanki mnie olewają, nie maja czasu nawet popisać smsów czy na fb. Coraz bardziej doskwiera mi samotność. Ale cóż.. Milosc albo do mnie przyjdzie albo nie.. I trzeba będzie się z tym pogodzić.
A po co mieć chłopaka w wieku 18lat. O ile w wieku 27 jest to już frustrujące, o tyle w liceum są imprezy, wyjazdy, popijawy z przyjaciółkami oglądając Greya albo Magic Mike, no i matura. Facet, chociaż fajnie by było się poprzytulać i pokochać, w wieku 18 to kula u nogi, na dłuższą metę. Mam wiele koleżanek w długich, poważnych związkach (jestem w 3 liceum) i od każdej przynajmniej raz słyszałam coś potwierdzającego moją teorię. Angaże będą na studiach ;-)
A mi wręcz rodzice niejako zakazali posiadać dziewczyny do skończenia szkoły :) Ale nie tak brutalnie jakoś, zresztą sam jakoś maniakalnie nie szukam, wiadomo że każdy chciałby posiadać partnerkę/partnera ale czasami jest to takie wymuszone, że trzeba się z kimś spotykać itd.
Rogaliczek, ja ze swoim już mężem zaczęłam "byc" właśnie w okolicach 1 8 roku życia i jakoś nigdy nie uważałam go za kulę u nogi. Poza tym młodzieńcz a miłość ma swój urok. Te rozmowy o wszystkim i o niczym, spacery...
Ja też czuję się samotna , w ogóle nie odczuwam zainteresowania ze strony płci przeciwnej. Nie nie jestem brzydka, pięknością też nie jestem ale na pewno nie uważam siebie za nieatrakcyjną . Czasami zastanawiam się czy może to wina mojego wyglądu, bo w porównaniu do większości dziewczyn z mojego otoczenie nie noszę przesadnych ilości makijażu, a praktycznie w ogóle go nie noszę. Nie jestem chuda, ale też nie mam nadwagi.. Może coś nie tak z moim charakterem ? Ale wszyscy mówią że jestem miła, zabawna i z dystansem. Zresztą nie wiem czym odtrącam płeć przeciwną skoro żaden chłopak jeszcze do mnie nie zagadał ;/
Eh rozumiem cie. Co prawda mam niecale 19 lat ale tez mnie wkurza takie niby w zartach pytanie jak u mnie te sprawy albo czy mam kogos na oku. Czasem odnosze wrazenie ze wlasnie bardziej przez takie gadanie takie dziewczyny jak my mamy potrzebe posoadania chlopaka niz same z siebie. I przykre jest to ze wlasnie pytaja o to osoby ktore wiedza ze jest ci zle z tego powodu a same są cwane bo kogos maja-U mnie w kazdym razie są to osoby ktore jeszcze do niedawna same nikogo nie miaky. Nie twierdze ze chcą nam zrobic przykrosc ale mogkyby czasem pomyslec ;/
Rocznikowo mam 21 lat i nigdy nie miałam chłopaka. Czuję się bardzo samotna.
Wiem, co czujesz...
To z nudow mozna popisac na gg :)
PanX połowę anonimowch panien pragniesz poderwać?
A kto mowi o poderwaniu?! To juz pisac nie mozna?
Ja też mam rocznikowo 21 i też nigdy nie miałam chłopaka. Obracam się dużo w kręgu facetów (takie studia), jestem ładna (tak uważam i tak też słyszę od innych :P), miła, pomocna etc., ale jak byłam samotna, tak jestem. :D Mężczyźni niestety traktują mnie jako przyjaciółkę i dobrą koleżankę, z którą można pogadać i się wyżalić, a nie jako potencjalną partnerkę. Moi rodzice już chyba wyczuwają tą moją samotność, bo ich jedynymi życzeniami na Nowy Rok, było to, żebym znalazła sobie chłopaka.
Można można :) Anonimowe to fajni ludzie :)
Mam 23 lata, a mój facet zostawił mnie po 5 latach związku, bo stwierdził, że będę mu przeszkadzać w robieniu kariery ;) Również jest mi bardzo smutno, a bywają dni, że płaczę z samotności. Mam jednak cichą nadzieję, że jakoś się to wszystko poukłada, że znajdę faceta, który będzie tym jedynym :) Tobie też tego życzę, głowa do góry! :)
Wiem jak Ci ciężko, trzymaj się :*
Pełne wsparcie. Moja po dłuższym czasie poszła sobie, by w parę miesięcy załatwić sobie los kury domowej. Co Ci ludzie mają we łbach to dobitnie przekonuje, żeby być ponad to i jakoś iść dalej :)
Nie martw się tym :) Nie warto. Niektórzy znajdują drugą połówkę w wieku 16 lat w wieku 19 biorą ślub, a po 3 latach biorą...rozwód. Lepiej poczekać na tego jedynego, który przyjdzie, kiedy będzie miał przyjść :) Pozdrawiam, trzymaj się i za parę lat czekam na wyznanie, że wszystko się ułożyło :)
Moja nauczycielka poznała swojego męża gdy oboje chodzili jeszcze do podstawówki :)