#GwBXV
Kilka dni temu trafiłem na SOR pobity przez mojego najlepszego przyjaciela, którego znam od dzieciaka. Tak mnie załatwił, że nie mogłem wstać z ziemi przez dobre pół godziny, dopóki nie zainteresowała się mną jakaś kobieta przechodząca niedaleko mojego bloku.
Powód? Bo niby powiedziałem jego ciężarnej dziewczynie, że po pijaku przespał się na imprezie z inną. Teraz nienawidzą mnie wszyscy nasi wspólni znajomi, bo przez mój brak lojalności jego ukochana z nim zerwała.
Co z tego, że nie wiedzą o tym, że ją zdradził, bo po co o tym wspominać.
Co z tego, że koleś, którego po 17 latach przyjaźni traktowałem jak rodzonego brata, potraktował mnie jak najgorszego wroga i nawet nie dał mi dojść do słowa.
Co z tego, że nikomu nic o tym nie powiedziałem, tylko on wywnioskował sobie sam, że to na pewno ja, bo pewnie chciałem mu odbić dziewczynę.
A takie sobie anonimowe wyznanie, bo i tak nikt nie wierzy w moją niewinność. Powiedziałbym, że samo życie, moi drodzy. Samo życie.
Nowa moda: 'bedzie krótko' nawet, jeśli nie jest :p
Bardziej mnie irytuje: "to będzie długa historia", tymczasem wyznanie na 3 króciutkie akapity.
Dla mnie to było krótko
Jeszcze lepsze jest rozpoczęcie od: "To nie będzie historia o Sebkach, o kupie, o miłości, o gwałcie bla bla bla", a potem sie okazuje i tak jest to historia na jakiś "modny" temat, np. o moherach. A nawet jeżeli nie jest, to po co pisać o czym nie będzie? XD
a mnie bardziej irytuje "o nowa moda!"
Jakoś trza zaczać
No tak, jak ja kocham to podejście factetów. Dziewczyna zdradza swojego chłopaka - a to szmata!... I wyścigi, kto pierwszy mu powie. Chłopak zdradza swoją (w dodatku ciężarną) dziewczynę - ciiiii, bo jeszcze go zostawi... kosz k..wa, ludzie! Nikt nawet nie pomyśli, kto tu na prawdę jest winny, a ty też tłumaczysz się, że słowa nie pisnąłeś, jakby za milczenie w takiej sytuacji należała się nagroda... brak słów do was obu!!!
Nie powiedział bo ,,przyjaciel,, nie dał mu dojść do słowa.
Troche wyrozumialosci dla autora. Napisal ze przyjaznili sie 17 lat. Powiedzenie wszystkiego jego dziewczynie, wiadomo ze wiazaloby sie z koncem ich znajomosci. Sama jestem zdania ze powinien powiedziec ale to nie takie latwe jak sie wydaje :)
Znasz kogoś, komu możesz wszystko powiedzieć? Rodzeństwo, przyjaciela, albo przyjaciółkę? Ja mam i uważam za w porządku, gdybym nie powiedział takiej rzeczy jego dziewczynie/żonie. Bo to jego życie i nie będę w nie wchodził z butami. Powinno się pogadać z tą osobą, i nakreślić możliwe konsekwencje, a nie wychodzić na dupka co rozbija związek i będzie winiony za całą sytuację. Tak jak autor napisał, że zerwali z nim znajomość wszyscy wspólni znajomi.
@Podmiotliryczny, ja też mam taką osobę, ale jeśli zrobiłaby coś takiego to najpierw bym jej dała kopa w dupę, a jeśli sama by nie powiedziała tego swojemu partnerowi to zrobiłabym to ja. Proste, jakby Twój przyjaciel bił swoje dziecko albo żonę to tez bys powiedział, że nie będziesz wchodzil z butami w jego życie? Czy wtedy to już inna sytuacja?
@Jestemawsome nie rozumiem jak możesz decydować za kogoś co ma zrobić ze swoim życiem. Najwyraźniej nigdy nie byłaś w takiej sytuacji. Popieram @Podmiotliryczny.
Poza tym postaw się w sytuacji tej pary. Gdyby mój mąż mnie zdradził, ale byłby to jakiś jednorazowy błąd bez żadnych konsekwencji (czytaj dzieci u tej drugiej) i nie mieliby ze sobą żadnego kontaktu, ani romansu to nie chciałabym wiedzieć. Jeśli naprawdę mnie kocha i żałuje to powinien cierpieć do końca życia i bać się, że to wyjdzie na jaw. Ludzie bardzo lubią stosować metodę "oczyszczenia". Przekazać dalej swój ciężar. Wtedy on jest czysty, bo przecież się przyznał. A kobieta nosi ten ciężar bycia zdradzoną.
Nie wiemy jakie mieli relacje, czy mieli normalny związek i jak wyglądała ta zdrada. Łatwo oceniać stojąc z boku. Będąc w takiej sytuacji może sama stwierdziłabyś, że prawda zrujnuje jakiś fajny związek i wtedy też przewartościowałabyś swoje myślenie, a prawdę zostawiła dla siebie.
"Bo to jego życie"? A czemu nikt nie mówi o zranionej dziewczynie, to jest też jej życie i ma prawo zdecydować. Czy nie?
Jak się miało jaja by zdradzać, to trzeba mieć jaja by wziąć na barki konserwencje swoich czynów. No ale jak widać, dla facetów to działa tylko w jedną stronę, bo kiedy dziewczyna zdradza kolegę, no to przecież trzeba mu powiedzieć, być lojalnym. Nawet jakby to miało zniszczyć ich związek, bo przecież chłop musi wiedzieć. Ale kobieta już nie, bo wtedy to wchodzenie z butami w związek faceta. Mądre to?
Ciekawa jestem, czy koledzy by się odwrócili od niego, gdyby powiedział przyjacielowi, że jego dziewczyna go zdradza. Rozbity związek? Rozbity. No ale wtedy to byłby bohaterem.
Po pierwsze: Bicie dzieci jest czymś innym niż jednorazowa zdrada. Może jeszcze powiesz, że molestowanie, gwałt i morderstwo to to samo co przespanie się z kimś?
Po drugie: Jeśli czytasz ze zrozumieniem, to powinniście zauważyć, że pogadałbym z osobą, która zdradziła.
Po trzecie: Czemu dowiadując się o zdradzie przyjaciela mam ponosić konsekwencje i ciężar tej wiadomości za niego?! Tutaj kłania się chyba pkt 2, uzupełniony o fakt, że nie bronię "przyjaciela", a pobitego chłopa?
Po czwarte: Nie byłby bohaterem dla wszystkich. Maks dla 2-3 osób.
Po piąte: Dziewczyna cały czas decyduje o sobie i swoim losie. Poza tym jak to nie pomyśli o zranionej dziewczynie? A rozmowa z przyjacielem o czym niby ma być? O piwie i samochodach?
I po szóste: Dziewczyny też się zachowują jak faceci. Więc nie generalizuj mi tutaj i nie gadaj o świętości płci pięknej.
Zapomniałbym, dziewczyna w wyznaniu jest w ciąży. Świetny pomysł ją stresować, w końcu może poronić -_-
@Manaya, to prawda- nie byłam nigdy w takiej sytuacji. Byłam natomiast w sytuacji tej zdradzonej dziewczyny i naprawdę wiele bym dała, żeby wtedy jego przyjaciel powiedział mi o tym. Fajnie było przez nastepny rok żyć sobie w tym idealnym związku. Gdyby nie jeden głupi przypadek to pewnie dalej bym w nim żyła. Rozumiesz, rok życia z kimś kto zrobił jakaś przypadkową laske na boku, bo "sorry,tak wyszlo". Uwierz mi wolałabym wiedzieć wcześniej, a nie żyć w takim kłamstwie. Nie wiem, pewnie za bardzo wierzę w to, że związek powinien opierać się na zaufaniu i szacunku do drugiej osoby. I za bardzo kocham siebie, żeby pozwolić się tak traktować. Zawsze wyznawalam zasadę: chcesz się bawić to się baw i pieprz kogo chcesz, ale bycie z kimś rowna się decyzji o wyłączności.
I oczywiście nie mówię, że zdrada, molestowanie, gwałt, bicie dziecka to to samo. Ale ma to jedna wspólna cechę- ktoś jest skrzywdzony, w mniejszym lub większym stopniu.
No widzisz, ale nie każda chce. Poza tym, miłość jest ulotna. Naukowo doszli, że przez 3 lata bez kontaktu to uczucie zanika. Wyjaśnij mi tylko jedną rzecz. Dlaczego przekazanie takiej informacji ma ciążyć na osobach co znają temat? Są trzy podejścia ludzi do tej sprawy z pozycji przyjaciela:
1)Bycie dupkiem i popieranie kumpla w przelatywaniu wszystkich dziewczyn na około
2)Pogadanie, że powinien zerwać
3)Trzymać sekret w tajemnicy, ale kumpel powinien się opamiętać.
I proponujesz czwarty wariant, powiedzenie dziewczynie. To chyba osoba co chciałaby ciebie odbić bądź zgnoić. Zależnie od wersji albo pociesza, albo wyśmiewa. Inny wariant praktycznie nie spotykany.
A życie jest brutalne i trzeba to znosić. Mnie gnojono w podstawówce, wyśmiewano w gimnazjum. I wiesz co? Uważam to jako doświadczenie życiowe i idę dalej bez powtarzania błędów, a nie opłakuję. Bo przeszłości nie zmienisz, masz za to wpływ na przyszłość.
Jakiś nienormalny ten kolega?
najważniejsze, że dziewczyna się dowiedziała
tylko niepotrzebnie Ty na tym ucierpiałeś :(
Naprawdę nie rozumiem tej całej męskiej lojalności, która objawia się okłamywaniem partnerek.
Miałem kiedyś podobną sytuację, co prawda bez rękoczynów ale wiem jak się czujesz. Przez głupią plotkę też zostałem skreślony przez najbliższych znajomych, w tym dwójkę przyjaciół z którymi znam się od małego. Nie dali dojść do słowa, po prostu uwierzyli. Gdy sprawa się wyjaśniła wszyscy zaczęli mnie przepraszać. Mimo, że to stało się ładne parę lat temu, to i tam mam do nich o to żal, że uwierzyli w plotę, a nie mi.
Hah... Chłopak mojej siostry pali, dość często pije a wcześniej ćpał. Siostra jest wiecznie na wszystko i wszystkich (głównie na mnie) wq rwiona więc to że ostanio się zaczyna sypać ich związek to oczywiście moja wina...
Zadaję sobie pytanie jak w takiej sytuacji można pomóc?
Kiedyś udzieliłam wsparcia kolesiowi, któremu ciężarna dziewczyna dawała popalić. Po chwili rozmowy się uspokoił i ogarnęli swój związek.
Później mi oboje podziękowali. Jeszcze czasami się odwiedzamy.
Siebie warci jesteście
Czemu?
Jeden zdradzał a drugi o tym wiedział i nie powiedział chyba