#GqDrB
Nie udało się to kilku kolejnym ludziom przede mną przez ostatnie 3 lata. A ja mimo braku doświadczenia i znajomości branży nadałem ton zmianom i doprowadziłem wszystko do ładu. W korporacji jestem uważany za synonim sukcesu i gwaranta porządku, wszyscy mnie lubią i coś tam przebąkują o awansie. Ale od lat choruję na serce i taka praca jest dla mnie zabójcza. Wiele godzin, gigantyczny stres, to na dłuższą metę nie na moje zdrowie.
Nikt jeszcze tego nie wie, ale ja tak długo nie pociągnę. Muszę zmienić pracę, bo ta mnie zabije. Najgorsze jest to, że jak odnalazłem swoje miejsce na zawodowym szlaku, miejsce, które naprawdę lubię i gdzie odnoszę sukcesy, to muszę się wycofać. Zżyłem się z tą firmą, z ludźmi, wrosłem jak korzeń w skałę i kocham to co robię. Wiele osiągnąłem tym krótkim czasie. I cóż, szukam innej pracy. Odsuwam to w czasie, wybieram pracodawcę... Płaczę po cichu, jak nikt nie widzi. Któregoś dnia odejdę bez pożegnania i to będzie najsmutniejszy dzień mojego życia.
Pralnia to zakład usługowy, a nie produkcyjny.
Masz rację, ale w pralni produktem jest usługa. I choć sam w to nie wierzyłem, pralnia niczym się nie różni od produkcji np. mebli. Produkcyjnie pralnia jest niczym innym jak przerobem określonej ilości prania. I tu dochodzimy do obsady maszyn, nieobecności, kompetencji, wydajności itp. Jednak produkcja, nieważne czy to wierzysz,czy nie.
@5grushek
Mój profesor od ekonomii by zamordował za takie myślenie.
@Caldas profesor czyli najpewniej teoretyk który nigdy nie pracował ani w produkcji ani usługach.
Może tak być. To nie domowa pralka gdzie wystarczy usunąć brązowe ślady z białych majtek. Jeśli pralnia
przyjmuje zlecenia od firm na pranie odzieży służbowej to i terminy gonią bo pracownik w brudnym chodzić nie może i dodatkowe obostrzenia jeśli firma produkuje żywność albo leki.
Najbardziej obrzydliwy komentarz jak zwykle należy do ciebie. Co ty masz nie tak z garem człowieku?
A może spróbuj się odciążyć trochę, może wykorzystaj swoją "pozycję" i wartość jako pracownik. Pogadaj. Może uda się ustalić jakieś nowe zasady, żebyś nie musiał całkiem rezygnować z tej pracy, a wykonywał pracę bardziej menadżerską, zdalną, w innym wymiarze godzin albo na część etatu. Powodzenia!
Możesz też sam się zwrócić o awans (ponoć w korpo to nawet tak lubią) albo swoją rozmowę udokumentować sytuacją zdrowotną. Jeśli im zależy na Tobie jako pracowniku i są w porządku to powinniście się jakoś dogadać :)
Nie płacz... Przytulam na odległość 🤗
life is brutal niestety :/
Nie możesz postarać się o zastępcę lub ludzi do pomocy powołując się na stan zdrowia, by cię trochę odciążyli? Zakładowi chyba lepiej będzie dać ci dodatkową osobę aniżeli tracić pracownika, dzięki któremu wyszli z kryzysu.
Mam 2 zastępczynie. I to nie wystarcza. Stres jest mimo to. Ograniczam go, ograniczam godziny pracy, ustawiam produkcję tak by pracować spokoju... ale to nie wystarcza.
Jak się czegoś nie da zrobić, to potrzebny jest ktoś kto o tym nie wie.
a moze po prostu przenies sie na mniej stresujace stanowisko?
Zarząd pralni - to brzmi dumnie
Mam prezesa i zarząd. Prezes jest właścicielem i multimilionerem z majątkiem około 40 mln zł. Czy to brzmi wystarczająco dumnie?
Też mam stresująca pracę. Bardzo pomaga mi olej CBD 40% :) jest legalny i można po nim prowadzić i pracować. W trakcie stresowej sytuacji nerki nie produkują kortyzolu i adrenaliny przez co serce jest spokojne i nie kołacze. Może spróbuj zanim odejdziesz?