#Gnq7W

Wiem, że każdy z biegiem lat zauważa w swoich rodzicach wady. Dla mnie kiedyś mama była bohaterką. Potrafiła zmienić swoje życie, rozstać się z moim ojcem i zacząć żyć według własnych zasad w wielkim mieście. Podziwiam ją za wytrwałość, dzięki której to osiągnęła, i pracowitość (przez jakiś czas ciągnęła 3 etaty). Nie mieliśmy nikogo w wielkim mieście, więc mogliśmy liczyć tylko na siebie, przez co mama zrzuciła na mnie (jako starsze dziecko) sporą część odpowiedzialności.

Zaczęłam wcześnie pracować, już w szkole dorabiałam, na wakacje pracowałam normalnie, a w wieku 17 lat podpisałam normalną umowę zlecenie i łączyłam ją z liceum. Nie mogliśmy sobie pozwolić na jakieś wakacje, ale na podstawowe zachcianki starczało. Mama wymagała ode mnie dorzucania się do rachunków. Pewnie powiecie „Matka tyle dla ciebie zrobiła, jesteś jej to winna”. Może macie rację. Ale nie miałam już wtedy pieniędzy dla siebie. Czułam się gorsza od innych i niesprawiedliwie traktowana. Najdroższe ciuchy kosztowały 30 zł, kupione w jakimś markecie. Nie mogłam wyjść z koleżankami, miałam siedzieć w domu i w pracy i zajmować się bratem (między nami nie ma dużej różnicy).

Obecnie trwa remont mieszkania, a wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z chłopakiem. I zaczęły się problemy.
Sama z siebie obiecała, że nie będzie dzwonić z pierdołami, żebyśmy się nacieszyli życiem itd. Wytrzymała miesiąc. Zaczęła dzwonić do mnie codziennie lub prawie codziennie kilka razy dziennie i to z jakimiś pierdołami „a jak ci dzień mija?”, „a jak tam w pracy?” itd. Nie potrafi treściwie podać mi jakiejś informacji, tylko wszystko rozwleka. Potrzebuje mojej pomocy, ale jak przyjeżdżam, żeby coś przewieźć, to rozciąga w czasie i zamiast uszanować mój czas i załatwić coś w godzinę, sprawa trwa trzy. Rządzi się moim czasem, nie pytając mnie o zgodę i moje plany. Muszę do niej zadzwonić i powiedzieć, że w ten dzień mnie nie ma w mieście, bo wyjeżdżam. A jak jestem na miejscu po pracy, to od razu mam od niej telefony, zadania do wykonania itd. Nie wiem, jak mam jej powiedzieć, że mam swoje życie. Mówię jej delikatnie, że mam co robić u siebie, ale do niej to nie dociera. Nie lubię się kłócić, potem mam od razu wyrzuty sumienia, że mogło ją to zranić, że jest przemęczona przez remont itd. Wszystko zbieram do siebie i nie umiem rozładować emocji. Duszę w sobie i czekam, aż mi przejdzie.

Kocham moją matkę, ale czasami mam jej dość. Po prostu mam dość. Jest piątek wieczór, a ja jutro z samego rana mam już coś zrobić, a potem czekać na telefon, żeby zrobić coś innego. Jestem zmęczona. Mam urlop od ciężkiej psychicznie pracy, a oni nie potrafią tego uszanować. A ja nie potrafię się odciąć.
Duszka1 Odpowiedz

Nie musisz się odcinać. Po prostu wyznacz granicę. Z tego co piszesz wynika, że jesteś jeszcze dość młoda i nie miałaś okazji nauczyć się tego wcześniej. Po prostu porozmawiaj z mamą opisując jej swoje uczucia tak jak tutaj teraz i zaproponuj np. dwa razy w tygodniu pomoc przez dwie godziny. Jeśli będzie próbowała narzucić Ci coś poza tym wyznaczonym czasem - konsekwentnie trzymaj się ustaleń np. "mamo będę we wtorek, mam masę roboty i niestety muszę już kończyć" itd. Też masz prawo do swojego życia, czasem po prostu trzeba to wyraźniej zaakcentować.

KarolinaPoludniowa Odpowiedz

W Twoim przypadku, tak, jak napisała Duszka1, koniecznością jest wyznaczenie granic i bycie w tym konsekwentną. W przeciwnym razie nie tylko mama, ale też wielu innych ludzi będzie Ci wchodzić na głowę, utrudniając Ci tym samym życie. Ty piszesz, że masz niewiele młodszego od siebie brata, natomiast nie wspominasz ani słowem, czy ten brat cokolwiek pomaga, pracuje, czy to jakiś udzielny książę z dwiema lewymi rękami. Jeśli to drugie, to tym bardziej wyznacz granice, bo dajesz się zwyczajnie wykorzystywać.

Izabela1992 Odpowiedz

Przemyśl sobie jak chcesz żeby wyglądała Twoja relacja z mamą, głównie to ile czasu tygodniowo możesz jej poświęcić. Zachęcam do zapisania tego, bo łatwo będzie zapomnieć co się obiecało samemu sobie. Potem znajdź dobry moment, czyli np umów się, że przyjedziesz do niej pomóc, a potem zostaniesz na obiad (ważne żebyście były tylko we dwie) i powiedz jej to co zapisałaś: mamo, jesteś dla mnie ważna, ale jestem dorosła i mam swoje dorosłe sprawy, nie mogę Ci poświęcać tyle czasu, co dotychczas, będę przyjeżdżać X razy w tygodniu na X godzin i odbierać max X telefonów dziennie. A potem się tego trzymaj, bo prawdopodobnie ona będzie na siłę naciągać te zasady. Jak ma być 2 godziny, to wstajesz i wychodzisz, jak 3 telefony, to nie odbieraj nastepnych. Jak zacznie wpadać z niezapowiedzianymi wizytami, to powiedz, że chcesz żeby Ci dała znać X godzin wcześniej, bo może Cię nie być. Jak tego nie uszanuje, możesz udawać, że akurat właśnie wychodzisz do sklepu i może iść z Tobą. Daj sobie jakiś termin (np rok lub więcej albo do jakiegoś dużego wydarzenia rodzinnego) i jeśli nie będzie widać poprawy z jej strony albo wręcz przeciwnie, będzie jeszcze bardziej zaborcza, zmniejsz kontakt do minimum. Zachęcam do pójścia do psychologa, jeśli masz taką możliwość, tam będzie więcej czasu i przestrzeni na omówienie tego kiedy dbanie o samą siebie zaczyna być krzywdzące dla mamy i to, że jesteś najważniejsza w swoim życiu jest dla Ciebie dobre. Trzymam kciuki, żeby Twoje życie ułożyło się tak jak sama sobie zaplanowałaś. Przytulam :)

dotkom Odpowiedz

Nie odcinaj się. Naucz sie stawiać granice - szkoda, żebys traciła kontakt z mamą tylko dlatego, że jesteś zbyt niedojrzała, aby jasno zaznaczyc co możesz, a czego nie. Pamiętaj tez, że to mamowe "rozwlekanie" może być po prostu oznaką tego, że tęskni za Toba i chciałaby móc spędzać z Tobą więcej czasu. Dojrzała rozmowa na spokojnie z mamą, może całkowicie zmienić Twoje odczucia całej tej sytuacji

worm Odpowiedz

Syndrom opuszczonego/pustego gniazda. Poczytaj o tym

Xymox Odpowiedz

Dobra rada: nie słuchaj analiz pseudo psychologów z anonimowych typu "musisz się odciąć od matki itp"

anonimowe6692 Odpowiedz

Też jestem zdania, że powinnaś postawić zdrowa granicę, ale absolutnie się nie odcinać. Poza tym te codzienne telefony, pytania co u ciebie, rozwlekanie Twoich wizyt... To brzmi jakby mama po prostu za Tobą tęskniła i próbowała utrzymać serdeczną relację. Osobiście dzwonię codziennie do swoich rodziców albo oni do mnie i mój mąż robi to samo ze swoją mamą, ale wiem, że to nie jest standard i mało ludzi ma taki kontakt ze swoimi dorosłymi dziećmi. Z punktu widzenia takiego dorosłego dziecka, mogę powiedzieć, że jak się ma fajnych rodziców, to taka bliska relacja z nimi w dorosłości jest naprawdę nieoceniona.

coztegoze3 Odpowiedz

Twoja matka Cię od lat wykorzystywała. Zabieranie Ci pieniędzy, na które zapracowałaś i wymaganie od 17-latki "płacenia czynszu" to się nadają na policję. Mogłabyś spokojnie matce wytoczyć sprawę sądową.

Powiedz matce po prostu nie. Nie musisz mieć wyrzutów sumienia. To Twoja matka powinna je mieć, bo nie dość, że Cię pozbawiła beztroski to zabierała Ci pieniądze. A teraz zabiera Ci czas, który powinnaś mieć dla siebie i swojego chłopaka. To dorosła kobieta - niech ogarnia swoje rzeczy!

Dodaj anonimowe wyznanie