#GaoxN

Po studiach jak zacząłem szukać pracy to miałem ambitne plany. Wysyłałem zgłoszenia, ale nic z tego nie było, byłem może na dwóch rozmowach. Z każdym miesiącem obniżałem oczekiwania, a po 8 miesiącach spadły już one naprawdę nisko. Wszystko jedno co, grunt aby w końcu przestać brać kasę od rodziców. Aplikowałem nawet do najprostszych prac biurowych.

W końcu zostałem zaproszony na obiecującą rozmowę w małej firmie. Poszło mi bardzo dobrze, widziałem że zrobiłem dobre wrażenie. Wszystko wskazywało, że mam duże szanse. Gdy doszło do negocjacji wynagrodzenia to pomyślałem, że jak zmyślę, że mam jeszcze inne oferty z innych firm, to może gość trochę dołoży do płacy, bo oferował bardzo mało (choć wciąż akceptowalnie dla takiego desperata jak ja). Niestety nie zrobił tego, więc ostatecznie zgodziłem się na jego propozycję. Pożegnaliśmy i powiedział, że zadzwoni następnego dnia.

Następnego dnia zadzwonił i powiedział, że dziękuje za mój czas, ale postanowił zatrudnić kogoś innego. Tłumaczył, że to bardzo prosta praca i zależy mu aby dać szansę komuś, komu gdzie indziej by było ciężko ją dostać. A ja to jestem taki dobry i mogę przebierać w ofertach...
americandream Odpowiedz

Prawda stara jak świat: Kłamstwo nie popłaca :)

gruba06146 Odpowiedz

Szef troll

mokasyn

i trochę też nie chciał brać sobie pracownika, który z zerowym doświadczeniem negocujej stawkę do jakiejś mało wymagającej pracy. Swoją drogą jestem ciekawa jaka to była kwota

Dodaj anonimowe wyznanie