#GQu2N

Mam problem ze znoszeniem bólu innych ludzi. Jako ofiara przemocy psychicznej oraz fizycznej nie potrafię sobie poradzić, gdy widzę, że ktoś inny staje się ofiarą.


Czy to w rzeczywistości, czy w internecie. W przypadku internetu to staję w obronie i zgłaszam takie zachowania, w przypadku rzeczywistości parę razy mnie pobito za pomoc innym. Mimo że bycie pobitym bo stanęło się w czyjejś obronie nie dotyka mnie tak bardzo jak bezpośredni atak wyłącznie na mnie chociażby z powodów poglądów politycznych, tak jednak boli w tym najbardziej to, że taka sytuacja musiała zaistnieć.

Widząc jak wiele przemocy jest na świecie zastanawiam się, czy to jest świat w którym chcę żyć i wtedy działa to na moją depresję. Wiem, że nie powinienem się przejmować, ale od zawsze posiadam zdolność postawienia siebie na miejscu innych i odczuwania tego co czują, chociaż w minimalnym stopniu. 


Kiedyś po obronie jednej dziewczyny przed agresywnym facetem byłem załamany przez dwa tygodnie, ledwo jadłem i jedynie spałem. Nie wiedziałem wtedy czy ona coś zrobiła, że to on pod wpływem emocji prawie ją pobił. Ale mogła też niczym sobie zasłużyć, może tylko tym, że późno chodziła po mieście. 


Po obronie jej i przeboleniu ciężkich dwóch tygodni okazało się, że on faktycznie był obsesyjnie zazdrosny i myślał, że umawia się z innymi. Podobno po jakimś czasie faceta zatrzymano za przemoc na innej dziewczynie... I znowu zacząłem się przejmować, nie znałem tej drugiej, ale jednak martwiłem się o nią. 


Tak samo teraz przejmuję się linczem osób o odmiennych orientacjach, czy ostatnio zauważonym przeze mnie tu ataku na dziewczynę tylko dlatego, że lubi rzeczy, których ktoś nie rozumie.

Moja dziewczyna mówi, że darzę ludzi za dużą empatią, że nie zasługują na to bym się wszystkimi przejmował. Może poniekąd ma rację, współczucie wszystkim sprawia, że mnie to coraz bardziej przytłacza i za bardzo przekłada się to na moje życie.
Dodaj anonimowe wyznanie