#GIFuB

W moim mieście jest pewien most, który prowadzi do samego serca starówki. Opodal znajduje się dużo ławek i niski murek, na którym często przesiadują turyści i przechodnie. Odkąd pamiętam, co roku w okresie świątecznym sprzedaje się tam ozdoby, dekoracje, czapki, szale, rękawiczki i inne drobiazgi kojarzone z zimą.

Ale jedno stoisko szczególnie zapadło mi w pamięci. Właściwie "stoisko" to dużo powiedziane. Była tam pewna pani, która nie miała żadnego straganu ani budki, tylko siadywała na tym murku i sprzedawała własnoręcznie wydziergane ozdoby: serwetki, aniołki, zawieszki na choinkę. Były przepiękne. Ale najbardziej zadziwiało mnie to, że owa pani stała tam niemal zawsze – w deszczu, w mrozie, w śniegu... 

Pewnego zimowego dnia pomyślałam sobie, że wstąpię do pobliskiej małej kawiarni po kubek gorącej herbaty właśnie dla tej pani. W środku było pusto. Zamówiłam herbatę na wynos, na którą musiałam chwilę poczekać, wiec dla zabicia czasu zamieniłam parę słów ze sprzedawcą. Przyznał, że widuje tę panią idąc do pracy, a wychodząc o 22-23 jeszcze ją spotyka. Po czym uśmiechnął się do mnie, wręczył mi dwa kubki herbaty i powiedział, że drugi jest gratis, dla mnie. Nawet nie wiecie jak zrobiło mi się miło. Humor poprawił mi się na cały dzień!

I wyobraźcie sobie, że jak usiadłam obok tej pani, pijąc tę ciepłą herbatę, to tak miło nam się rozmawiało, że spędziłam tam chyba z godzinę. Rozmawiałyśmy o świętach, o tych jej ozdobach, ile to wymaga pracy i ile serca się w nie wkłada. Trochę też o szkole, o studiach, o podróżach. Oczywiście nalegała, aby mi oddać te parę złotych za herbatę, ale odmawiałam. Na koniec jednak podarowała mi jedną z ręcznie robionych przez nią ozdób, abym na święta sprezentowała ją mojej mamie.

Bardzo miło wspominam ten dzień – tego uprzejmego pana z kawiarni, tę panią sprzedającą własnoręcznie robione ozdoby, naszą rozmowę, jej śliczny podarunek. Może to faktycznie magia świąt? A może takie drobne, urocze gesty są wśród nas przez cały rok, tylko trudniej się na nie zdobyć? Wolnymi krokami zbliża się zima, więc mam nadzieję, że jeszcze ją tam spotkam.
Esza Odpowiedz

Może spróbuj 'zareklamowac' stoisko tej pani w internecie? Myślę, że wiele osób chętnie kupiłoby taka ozdobę.

KlaraBarbara Odpowiedz

Bardzo miło, że zaoferowałaś jej tą herbatę, nie podoba mi się to co zaraz napiszę, ale: Ta pani gorzej wyszła na daniu Ci ozdoby niż daniu paru złoty, to niemal tak jakbyś liczyła na dostanie jednaj ozdoby zamiast ją wesprzeć i po prostu ją kupić. Osobiście nie mogła bym w życiu przyjąć takiej ozdoby. Ale to był bardzo miły gest z obu stron, po prostu chciałam zarówno to z siebie wyrzucić jak i zobaczyć czy wszyscy inni zwyczajnie taktownie milczą i się ze mną zgadzają.

Ostrzenozeinozyczki

Jest coś ważniejszego od tych paru złotych. Godność człowieka.
Ta pani chciała podarować autorce jedną ze swoich ozdób, w podzięce za herbatę i mile spędzony czas. Gest za gest. Serce za serce. Gdyby autorka usilnie odmówiła przyjęcia prezentu ze strony tej kobiety, albo co gorsza wcisnęła jej pieniądze do ręki, to po prostu sprawiłaby jej przykrość.
Ludzie w lepszej sytuacji materialnej, często nieświadomie, z litości, upokarzają innych, robiąc z nich na siłę biedaków.

Novara Odpowiedz

W moim mieście na ławeczce przy jednym z deptaków zawsze przesiadywał starszy pan, grający na akordeonie. Grywał tam chyba codziennie, od wiosny do jesieni, przez ostatnie chyba kilkanaście lat. W tym roku go nie widziałem, aż mi się smutno zrobiło.

PiratTomi

Pewnie nie ryzykowal, gdy jest epidemia.

Dodaj anonimowe wyznanie