Brzydzę się zdrady. Jestem młoda, mam chłopaka, z którym planuję przyszłość. Ufam mu i wydaje mi się, że on mnie także. Problem tkwi w moich snach. Może to dziwne, ale często śni mi się, jak to ja go zdradzam. Jestem w snach spanikowana, że co ja mu teraz powiem, co zrobię. Na ogół osoby, z którymi go zdradzam w tych snach, to moi starzy znajomi – koledzy, z którymi nigdy nie miałam żadnej romantycznej relacji ani żadnych zapędów w tę stronę co do nich. Czuję się z tym okropnie i nie wiem, co z tym zrobić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wiesz, jeśli to tylko sny, to myślę, że nie ma się czym przejmować. Snów nie kontrolujemy. Z drugiej strony, być może podświadomie masz to w głowie - nie chodzi mi, że zamiar zdrady partnera, tylko po prostu jakieś myśli o takiej tematyce, może się tym martwisz, albo tego obawiasz i to się później manifestuje w snach. Może spróbuj o tym nie myśleć, całkowicie odpuścić ten temat.
Tylko go nie pobij za coś, co ci się przyśniło.
W snach często pojawiają się nasze lęki, jakieś sytuacje, których się obawiamy.
Po prostu sie tego boisz I Lub/ brzydzisz Dlatego ci sie to sni. Strach I obrzydxenie sa najczesciej odzwierciedlane w snach, bo sa jednymi z najsilniejszych podstswowych emocji ( tak Samo jak radosc I zlosc) . Sny sa odzwierciedleniem poprzedniego dnia/ DNI w ten sposob , ze jesli czulas ( podswiadomie Lub swiadomie ) jakies emocje czesciej tego dnia niz inne to , Lub Kilka gidzin przed snem ( filmy ) to mAsz ich interpretacje I koontunacje za pomoca snow. W ten sposob mozg ogarnia/ zapisuje / przepravpwywuje wydarzenia / mysli / emocje z poprzedniego dnia.
Moja kuzynka też się brzydziła, jak miała 14 albo 15 lat. Ale dziś albo się będzie rozwodzić, albo już jest po, bo mąż dużo pracował, a ona najwyżej dzieci do szkoły odwiozła (gdzie miały do niej raptem kilometr, na wiosce, z ładnym chodnikiem). No i w domu też, jakis ogródek, trawnik itp. Ale widocznie jakiś koleś z sąsiedniej wioski miał więcej czasu i dawał więcej uwagi niż mąż. Jak było dokładnie to nie wiem, to nie moja sprawa. Tak tylko piszę, że zmieniamy się wiele razy w ciągu życia.
Jest spora szansa, że Twoja kuzynka dalej brzydzi się zdrady, jak ją zapytasz. Ale "jej zdrada to przecież co innego, mąż się nią do tego stopnia nie interesował, że to małżeństwo już praktycznie nie istniało, więc to się nie liczy". Takie obrzydzenie do zdrady to często bardzo głęboko zaszczepiony, bardzo silny wzorzec. Silniejsza od niego bywa już tylko racjonalizacja, taka jak w cudzysłowie powyżej. Ale u autorki to niekoniecznie ten problem, może jakiś wyrażany podświadomie lęk, może raz jej się przyśniło przypadkowo, a teraz dużo o tym myśli, więc motyw wraca. Sny potrafią być zupełnie przypadkowe.
Nie rozumiem dlaczego ludzie mają obsesje na punkcie zdrady, podczas gdy jednocześnie zamykają oczy na wieloletnie krzywdy wyrządzane w małżeństwie. Możesz żonę/meża poniżać, niszczyć psychicznie, zniszczyć wszystkie jego relacje, rozbić przyjaźnie, zabrać dziecko, zabronić/uniemożliwić pracę, wyśmiewać, pić, brać narkotyki, zostawić w chorobie, sprawić, że będzie kwestionował swój własny osąd i pamięć, zrzucić ciężką pracę i wszystkie domowe obowiązki, doprowadzić do chorób autoimmunologicznych, pozwolić swojej rodzinie ją obrażać i poniżać. I jak po wielu latach ktoś zdradzi albo sprzeda liścia to „bo to zła kobieta była, pewnie miał lepszego, nudziła się” albo „przemocowiec, damski boxer, kopnij go w dupe” 🤦♀️ niech mi ktoś wyjaśni ten fenomen. Z jednej strony latami „nie interesowałem się, to nie moja sprawa, niech załatwia to między sobą” a potem „to ona zdradziła, rozwaliła to małżeństwo”. No ludzie.
MaryL4 bo ludzki mózg jest prosty i lubi sobie upraszczać. Dlatego lubimy przypinać metki i tworzyć stereotypy, bo skoro spotkaliśmy się dwa razy w życiu z kobietą, która nie umie parkować, to mózg wyciąga wniosek - kobiety nie potrafią parkować. W ten sposób upraszcza sobie otaczający nas świat. Dlatego proste sygnaly docierają do nas łatwiej. Manipulacje, gaslighting, odcinanie relacji partnera z innymi osobami nie jest takie proste, ciągnie się latami, jest stopniowe i dlatego dajemy się manipulować i nie widzimy, że dzieje się coś złego. A jak wychodzimy z takiej relacji i mówimy o tych manipulacjach, to też nasi słuchacze zakładają, że słyszą wersję jednej strony i w sumie nie wiadomo co by usłyszały od tej drugiej. A zdrada i przemoc fizyczna są proste. Mówiąc krótko i właściwie podsumowując: tam gdzie przemoc zadaje się za pomocą słów, zostaje pole do interpretacji, fizyczna przemoc i fizyczna zdrada interpretacji już nie podlegają. Myślę, że stąd jest różnica. Kiedy ktoś Cię gaslightuje, mówisz sobie "a może rzeczywiście nie pamiętam" i ktoś komu o tym potem opowiadasz myśli "a może rzeczywiście źle zapamiętał/a, na pewno tak nie powiedział/a". Kiedy ktoś odcina Cię od relacji, myślisz "dobrze, pomaga mi wyznaczyć granice, ta osoba mogła rzeczywiście być toksyczna", itd. Kiedy widzisz screeny wiadomości w których Twój partner chwalił inną dizewczynę za udany seks lub kiedy Cię uderzy - tu nie ma miejsca na wątpliwości. Zdrada czy przemoc niekoniecznie są gorsze, ale są dużo prostsze w rozpoznaniu i ocenie
Nie przejmuj się tym.