#GBH1V

Zacznę od tego, że pochodzę z małej wioski i moja rodzina nie należała do najbogatszych. W domu nigdy się nie przelewało, więc od razu po ukończeniu technikum wyjechałam wraz z moją kuzynką do pracy za granicę. Na początku wylądowałam w Niemczech, ale później trafiła się okazja na pracę w Holandii. Jak to na początku obawiałam się, jak to będzie, jak mnie przyjmą. Z biegiem czasu okazało się, że dostałam się do fajnej roboty, świetnie dogadywałam się z ludźmi, a przede wszystkim z Holendrami.

Mój szef też całkiem spoko gościu, często urządzał imprezy dla pracowników i na jednej takiej imprezie poznałam młodego Holendra, z którym złapałam świetny kontakt. Pół wieczoru albo nawet więcej spędziliśmy w swoim towarzystwie. Od tego czasu często ze sobą pisaliśmy, spotykaliśmy się, po prostu zaprzyjaźniliśmy się. Dowiedziałam się, że jego ojciec ma dobrze prosperująca firmę, której pewnie on po ukończeniu studiów zostanie właścicielem. Niestety od polskich znajomych często słyszałam, że mam sobie za dużo nie wyobrażać, bo jestem zwykłą Polką, która przyjechała do roboty, a nie romansować. Nie posłuchałam ich, po paru miesiącach zostaliśmy parą. Niedawno minęła 5 rocznica naszego związku.

Możecie mi wierzyć lub nie, ale nie rzuciłam pracy, nadal pracuję fizycznie w tym samym miejscu, gdzie zaczynałam. Mój narzeczony ma wysokie stanowisko w jednej z lepszych firm. Wszystko się wydaje idealnie, ale nie jest. Polacy, z którymi pracuję uważają, że udało się głupiej Polce znaleźć bogatego faceta, z którym jestem tylko dla kasy i pewnie gdy będzie chciał mnie zostawić, to wrobię go w dziecko. Rodzina i "przyjaciele" w Polsce tak samo, wiecznie tylko pytania, ile zarabiamy i czy nie znalazło by się jakieś miejsce pracy w firmie mojego narzeczonego. I choćby pił i mnie bił, to powinnam mu wybaczać, bo przecież kasa mi wszystko wynagrodzi. Czasami ciężko gdy wszyscy patrzą na mnie z taka zawziętością i zazdrością. Wydaje mi się, że lepiej dogaduje się tutaj z obcymi ludźmi niż z ludźmi z Polski. Ja naprawdę pokochałam mojego narzeczonego za to jakim jest człowiekiem i za to, że on zobaczył we mnie normalna kobietę, a nie biedna dziewczynę z Polski. Nie interesuje mnie jego stan konta, to są jego ciężko zarobione pieniądze, a nie moje ale najwidoczniej innym trudno to zrozumieć.
Fredski Odpowiedz

Bol dupy wszędzie :f

kwch

I widać jak na dłoni jakim zawistnym narodem jesteśmy. Jeden drugiego by w łyżce wody utopił. Mi też gdy tylko zaczęło się lepiej powodzić to przyjaciele nagle znikali jeden za drugim. Całkiem inni ludzie, całkiem inne podejście. Zaczęło się gadanie za plecami itd. Za to płeć przeciwna jak nie widziała we mnie kandydata na swojego partnera, tak teraz wpycha się na chama z buciorami mimo, że jestem już z kimś w związku. Przykre to.

haj

Kiedy razem z mężem wszystko było dobrze u nas to każdy dzwonił do nas prawie codziennie, chcieli abyśmy w czymś pomogli czy pożyczyli pieniądze itp. A jak w pracy miał wypadek bardzo poważny i miał operację to musiał 3 miesiące być w domu, nie pracował, dużo pieniędzy wydawaliśmy na lekarzy, benzynę bo wszystko 170km od naszego miasta to powiem Wam, jak dotknęło nas nieszczęście to wszyscy się odwrócili nikt nie chciał pomagać nawet jego najbliższa rodzina ?

BlueManiek Odpowiedz

Dla ludzi najważniejsza jest teraz kasa, a nie miłość czy zwykła ludzka dobroć

Queen5454 Odpowiedz

Co ch obchodzi ile macie pieniędzy? To wasza sprawa a nie ich. A wam życzę dużo szczęścia i miłości oraz cierpliwości do tych idiotów

Queen5454

Ich*

kasia1325 Odpowiedz

Ja mieszkam w niemczech i tutaj wcale nie jest lepiej. Jak tylko komus ciut lepiej sie powidzi to napewno nakradl albo kogos wyrolował. A jak juz niedaj Boze niemca ale o zgrozo araba znajdzie to k...wisko jaki h malo.

pocaahontaas Odpowiedz

ludzie zawsze beda gadac

cane Odpowiedz

Podziwiam was absolutnie szczerze, zwłaszcza ciebie - za to, że umiesz w pełni odchromolić się od jego pieniędzy. Nie jestem pewna, czy sama bym tak potrafiła [np. z miłą chęcią pozwoliłabym się rozpieszczać prezentami :P].

Ale z 2 strony doskonale rozumiem twoją chęć dalszej pracy u siebie - z Lubym dzikie boje stoczyłam o to, żeby móc pracować i być od niego [w teori przynajmniej] niezależną... I nie ważne, że potrafi on w pełni nas utrzymać, ja po prostu kocham swoją pracę i lubię zarabiać. Świadomość, że w jakikolwiek sposób dokładam się do domowego budżetu poprawia mi humor [nawet jeśli - na końcówce ciąży - dawałam radę z 1-2 zleceniami w miesiącu = stać mnie było na bak paliwa... szalona kwota, prawda?].

gtagirl

Czy Ty nie przesadzasz? Może jej jeszcze pomnik zbudujesz za to, że ma własne pieniądze? Każdy ma swój sposób na życie. Ja sama bym nie potrafiła żyć na koszt drugiej osoby, bo nie lubię o coś prosić, ale nie wychwalam pod niebiosa kobiet, które pracują i mogą sobie pozwolić na takie życie. A i dzikie boje być może w dużym stopniu wynikały z tego, że kochasz, to co robisz. Nie każdy ma takie szczęście. Mam tylko nadzieję, że nie kojarzysz nieszczęścia z pracą, którą może wykonywać każdy. Jeśli chciałabyś być rozpieszczana prezentami, to zapamiętaj sobie, to nic złego (o ile Twój partner chciałby Ci coś kupić). W wypadku przyjęcia takiego prezentu naprawdę nie miałabyś sobie czego wyrzucać.

gtagirl

A i właśnie przez takie podejście wiele osób będzie musiało pracować, bo druga połówka nie będzie się chciała dzielić. Już takie matki wpoją swoim pociechom, że korzystanie z pieniędzy innych to "dochromalanie się". A i ja bym się podzieliła z chłopakiem, gdyby mnie było stać. Chociaż nie uważam, że to mój obowiązek, ale może on się męczy w tej pracy? Może życie bez pracy bardziej go uszczęśliwi?

Saitama Odpowiedz

Taka postkomunistyczna mentalność - musi jeszcze minąć kilka pokoleń, żeby wygrzebać się kulturowo z tej choroby która rozniosła się tu w ostatnim stuleciu.

kamix Odpowiedz

Złodziej myśli że wszyscy kradną
Kłamca myśli że wszyscy kłamią
Oszuści myślą, że wszyscy oszukują.
Niektórzy widzą zamiast uczucia pieniądze i myślą że wszyscy są tacy :)

Yamanate Odpowiedz

Najważniejsze, że sam fakt, że nadal sama ciężko pracujesz coś o Tobie świadczy. Ludzie gadali i będą gadać niestety.

nymphetamine69 Odpowiedz

Od poltora roku mieszkam na Islandii i doskonale Cie rozumiem GBH1V. Czasem spacerujac po miescie, obserwujac Polakow za granica wstydze sie przyznac skad pochodze... Zwlaszcza, ze chce tu zostac na stale. A rodzina i pseudoprzyjaciele z Polski tez interesuja sie moim stanem konta i mozliwoscia przyjazdu na tzw. "krzywy ryj"

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie