#G5ZFu
Miałam wtedy piętnaście lat. Moi rodzice od rana się do siebie nie odzywali i awantura ewidentnie wisiała w powietrzu. W końcu bańka pękła i zamknąwszy się w kuchni, zaczęli się kłócić. Ja oczywiście znalazłam dogodną pozycję i nadstawiłam ucha.
Okazało się, że moja mama regularnie zdradzała tatę. Nikt nie wie właściwie, kto jest moim biologicznym tatą, bo w okresie, kiedy zostałam spłodzona, mama miała „okres szaleństw”, co – jak się dowiedziałam – skończyło się na jej wizycie u psychologa i odwyku z uzależnienia od seksu. Na dobitkę dowiedziałam się, że mój tata też nie jest taki święty, bo ma dwójkę bliźniaków z jednorazowego skoku w boku, który zaliczył w ramach „zemsty” za zdradę ze strony mamy.
A najlepsze jest to, że pierwotnym powodem kłótni były niepozmywane naczynia po śniadaniu…
Minęło dziesięć lat. Właśnie zbieram się do rozmowy z rodzicami. Planuję im powiedzieć, że o wszystkim wiem.
Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, tak to jakoś szło, nie?
Im mniej wiesz tym krócej będą Cię torturować - to chyba tak było.
Jest sens? Po co ruszać takie sprawy? Tatą nie jest ten co spłodził, a ten co wychował 😉
@PaniDyrektor A może tu nie chodzi o ojca, tylko o jej potencjalne rodzeństwo?
Takie rzeczy powinno się zostawiać w ocenie dziecka. Każdy ma prawo znać biologicznych rodziców. Poza tym, tu jest jeszcze kwestia rodzeństwa i życia w kłamstwie. Autorka ma prawo do szczerości.
Przypomniała mi się sytuacja udowadniająca, że o rodzeństwie lepiej dowiedzieć się wcześniej - w szczególności wcześniej, niż dopiero przedstawiając swojego chłopaka rodzicom.
Bardzo nie rozumiem komentarzy "Po co?". Zauważyłam, że często w trudnych sytuacjach ludzie radzą nie drążyć tematu. I nie rozumiem dlaczego. Jeśli ktoś chce wiedzieć, to ma do tego prawo. To, że Wy lubicie udawać, że nie ma problemu i żyć jakby czegoś nie było, nie znaczy że każdy tak chce. I to tyczy się zdrad, adopcji i wielu innych rzeczy. Jeśli kogoś coś dotyczy, to ma prawo wiedzieć i drążyć.
Dwójka bliźniaków? Czyli ma czwórkę dzieci z jednego skoku w bok?🤔
Ale po co?
Biologicznego ojca i tak nie znajdziesz.
Rodzice się dogadali i są razem. Po co?
Teoretycznie jest szansa, że jej biologicznym ojcem jest ten, którego przez 15 lat uważała za ojca. Nawet jeśli jej matka miała wtedy "okres szaleństw", nie znaczy to, że mąż z nią w tym czasie nie współżył.
Autorka ma rodzeństwo przyrodnie, może chce je poznać, a po tej rozmowie pewnie będzie miała tę możliwość
Czasami niewiedza jest błogosławieństwem ;) Dlatego lepiej zająć się swoimi sprawami, a nie podsłuchiwać bo są potem takie sytuacje
"Nie pytaj, a nie będziesz cierpieć".
Dwojka blizniakow z jednorazowego skoku. Cholernie zdolny facet z twojego taty. Zaplodnil dwie babki w tym samym czasie i obydwie powily blizniaki.
A jesli chodzi o wyznanie,to skoro rodzice daja rade byc ze soba pomimo wszystko to co ci przyjdzie z rozgrzebywania tematu? Chyba ze chcesz poznac przyrodnie rodzenstwo