#Fp7MN
No więc miałem to na żywo.
Znajoma na kilka dni zostawiła mi Śmieszka (takie imię) - labradora do popilnowania. Zostawiła też pakę wegetariańskiej karmy dla psów. Ona jest wege, to i psa chce mieć wege. Nie moja sprawa, nie wnikam. Wszystko spoko - ale na drugi dzień, jak kanapki sobie robiłem, kroję kiełbasę, a Śmieszek przyszedł, obwąchał mnie dokładnie, "stanął" przy stole, obejrzał co robię, usiadł koło mnie i skamle cicho, tak jakoś błagalnie. A ciul, dałem mu kawałek kiełbasy, posmakowało, dostał jeszcze kawałek. I tak minęło kilka dni - Śmieszek dostawał jakieś skrawki mięsa jakie miałem pod ręką czasami + normalnie swoją wegetariańską karmę, której nie jadł ze specjalnym entuzjazmem, za każdym razem czekając, czy jednak nie dam mu czegoś mięsnego.
Ostatni dzień, w następny znajoma miała wracać i go odebrać - robiąc zakupy na obiad, zobaczyłem steki w przecenie, nie jakieś doprawiane, przerobione, po prostu płat surowego mięsa. Stwierdziłem - a ciul. Kolację na pożegnanie będzie miał na wypasie. Jak zobaczył miskę z mięsiwem - morda mu się cieszyła jak głupia. Następny dzień - piesek pożegnany i jest spoko.
Wieczorem dzwoni wkurzona znajoma, że pies nie chce jeść, była nawet u weta - wszystko z psiakiem w porządku. Co ja mu zrobiłem?! No to przyznałem się do tego, że mu dietę urozmaiciłem. Opierdol dostałem nieziemski. Nasłuchałem się, jaki to ze mnie potwór. Na ponad miesiąc zerwała kontakt. Od znajomych dowiedziałem się, że pieska przyzwyczaiła z powrotem do wegetariańskiej karmy. Tylko jak znowu zaczęliśmy rozmawiać i raz spotkaliśmy się w grupie ze znajomymi, to śmiesznie było, jak Śmieszek mnie zobaczył, mało ją za sobą nie pociągnął, z takim entuzjazmem rzucił się mnie witać. Przez cały wieczór nie oddalał się ode mnie na krok, ciągle prosząc o głaskanie.
Jak chciała mieć wegetariańskie zwierzę, to mogła sobie sprawić jakiegoś roślinożernego gryzonia czy coś.
Dokładnie! Jezu, jako wegetarianka myśląca o weganizmie, nie potrafię sobie wyobrazić karmienia psa wege karmą. Jedyne mięso, jakie kupuję, to to dla moich pupili.
A jak ludzie próbują z kotów wegan robić, to się nóż w kieszeni otwiera (o ile pies jeszcze da radę przeżyć, tak kot skończy marnie i to szybko...).
Mogła, dobrze jednak, że to piesek. Bo dla tych, według weterynarzy, dieta wege nie musi być szkodliwa, dla kotów jest natomiast wyniszczajaca.
Większość gryzoni jest wszystkożerna :D
Też jestem wege, ale proszę Cię zgłoś to do TOZ albo czegoś takiego. Pies musi jeść normalnie, bo się chorób nabawi.
Też jestem wege ale swoje zwierzęta karmię mięsem bo to dla nich naturalne i zdrowe
No ja też nie jem mięsa i karmię psy warzywami, które są dla nich zdrowe, ale w życiu nie wpadłabym na to, żeby przestać dawać im mięso. Psy są mięsożercami i jak sama nazwa wskazuje - mięso ma w diecie być.
bylam wege 6 lat, a kota karmilam miesem i watrobka
przeciez to nieludzkie nagle same warzywka
Dobre 😂
Ona ma 30 lat? :O z tych wszystkich opowieści (przeczytanych z bólem oczu), myślałem, że ma przynajmniej 50.
Pies może być wegetarianinem jeśli dieta jest odpowiednio zbilansowana i nic mu się nie dzieje. Skoro chodzi z nim do weterynarza i nic mu nie jest, psu nie dzieje się krzywda
Poprostuodmiennie tez chyba kiedys spytałam to zostałam zminusowana XD
Są psy na diecie wege i chociaż tego nie popieram, to przy odpowiedniej suplementacji dodatkowej i kontroli weterynarza mogą na niej normalnie żyć. Nie sądzę by TOZ miał podstawy do reakcji. Karmy wege i suplementy wege dla psów są w normalnej sprzedaży.
To znęcanie się nad zwierzęciem. I tak wybierze mięso, więc po co zmuszać psa do wege diety? Z kotami jest inaczej, bo ich dieta jest w przeważającej części mięsna.
Pies jest zwierzęciem mięsożernym i powinien spożywać karmę o dużej zawartości mięsa i bez zbóż. W dobrej psiej karmie ilość węglowodanów nie powinna przekroczyć 30%. ALE psu można podawać karmę wegetariańską. Przez możliwie krótki okres czasu, ale można - nie umrze od tego. Mój schroniskowy podopieczny dostawał karmę sojową przez 2 miesiące, bo był alergikiem i musieliśmy mu zrobić dietę eliminacyjną.
Zresztą psy karmione Chappi, Pedigree, czy innym marketowym syfem są de facto na diecie bezmięsnej, bo w tych paszach (karmą to trudno nazwać) zawartość mięsa to zwykle 4%. I to w optymistycznym wariancie, bo zwykle nie jest to mięso, a "produkty pochodzenia zwierzęcego", czyli kości, dzioby, kopyta, grzywy itp. W Polsce pewnie z 50% psów je ten syf przez całe życie, bo ludziom się nie chce poczytać o potrzebach zwierzęcia, które wzięli pod swój dach. Więc gdyby odbierać ludziom psy z powodu złej diety, to trzeba by było wsadzić do schroniska pewnie z 90% populacji psów w Polsce, bo oprócz tych karmionych marketowymi paszami trzebaby odebrać psy karmione gotowanymi posiłkami, które złożone są głównie z ryżu i w ogóle nie są bilansowane oraz te żyjące na zlewkach z obiadu.
Temat żywienia zwierząt w Polsce nie istnieje, ludzie karmią czym popadnie, byleby taniej było, albo z miłości pasą jedzeniem, które nigdy nie powinno się znaleźć w psim żołądku. A dieta bezmięsna albo o śladowej zawartości mięsa, to naprawdę nie jest domena tylko nawiedzonych wegan.
To co ona wyprawia nie podchodzi już pod znęcanie nad zwierzętami?
Powinna, ja bym od razu zgłosiła to do najbliższego TOZu.
Podchodzi.
Nigdy tego nie zrozumiem - jak można robić wegetarianina z psa. To już choroba umysłowa
Biedny pies. Nie ma to jak "chronić zwierzęta" znęcając się nad innymi zwierzętami.
Jak można tak męczyć zwierzę...
Udusiła bym gołymi rękami tę właścicielkę!!!
Ja bym to zglosił.
Nie "znowu przyzwyczaila do weganskien karmy", tylko wyglodzila na tyle, ze pies zaczal jesc cokolwiek, aby nie byc glodnym.
Karmienie psa wegetariańską karmą podchodzi już pod znęcanie. Człowiek ma prawo do takiego wyboru diety - i to jego sprawa, nie czepiam się - ale pies powinien jeść mięso, tak samo jak kot.