Kiedyś w czasie lekcji w technikum, kiedy "klasowa para" się znowu miziała na lekcji, a ja jakoś byłem zmęczony i rozdrażniony tego dnia, nie wytrzymałem. Wstałem, przerwałem nauczycielowi i wystąpiłem na środek z oświadczeniem, które brzmiało mniej więcej tak: "Czy wy kurwa możecie się przestać całować w szkole, a już przede wszystkim, gdy trwa lekcja? Fajnie, że macie się ku sobie, ale możecie ograniczyć takie akty w miejscach publicznych do zera? Jest to obrzydliwe dla wielu ludzi, a wy to robicie cały czas, więc proszę was bardzo miło: PRZESTAŃCIE!".
Oczywiście mówiłem bardzo głośno, a dla wielu to był krzyk.
Po czym poprosiłem nauczyciela, by kontynuował, a ten jakby nigdy nic dalej ciągnął lekcję.
Klasa siedzi zszokowana, a najbardziej ta parka, nie ogarnia, co się stało. Nauczyciel ma postawę, jakby nic się nie wydarzyło w ogóle, a po kilku minutach przyszedł dyrektor, bo słychać mnie było w jego pokoju i chciał się dowiedzieć, co się stało, po czym dostali jeszcze od dyrektora opierdol.
Dodaj anonimowe wyznanie
I prawidłowo.
Brawa dla ciebie.
Nareszcie osoba, która zajęła się problemem własnoręcznie. Brawa dla Ciebie!
Pamiętam jak w mojej licbazie dyrektorka na apelu powiedziała, że szkoła to miejsce publiczne i nie należy się obściskiwać i zjadać sobie twarz i jeśli znowu coś takiego zobaczy, to na następnym apelu puści nagranie z monitoringu. Mój kumpel, który notorycznie leciał w ślinę na korytarzu ze swoją paniusią spalił takiego raka, że aż miło bylo patrzeć.
Prawidłowo, ale ja bym się nie odważył.
i prawidłowo. ja na roku mam taką parę...
na wykładach się miziają.
Też mnie to obrzydza, bardzo dobrze zrobiłeś!
Ja tam nie mam nic do hetero, ale nie mam ochoty tego oglądać ;/
To by się tak przydało w mojej szkole... Ale niestety, niektórzy nauczyciele uznają te publiczne mizianki za urocze.
Poczułam satysfakcję