#FRRmr
Mam jednak wrażenie, że mojej rodzinie trochę to przeszkadza. Nie jestem już dostępna non stop, nie można mieć mnie na wyłączność. Pewne rytuały, które mieliśmy, zaczęły się rozjeżdżać, bo widuję się z chłopakiem i to jemu poświęcam czas kosztem niektórych rodzinnych zwyczajów. Nie zawsze teraz wyjdę na spacer, bo nie zawsze mogę. Oczywiście staram się godzić i rodzinę, i chłopaka, jeśli mam konkretne plany z rodziną, to informuję go o tym i vice versa. Nie robię nic złego, nic nie ukrywam i nie oszukuję. A mimo to mam przeczucie, że głównie mama stała się trochę zazdrosna o mojego chłopaka. Spóźnię się 5 minut na umówioną godzinę spaceru, bo chcę się pożegnać z chłopakiem przed dłuższym wyjazdem – mama już dostaje piany. Mówię jej, że nie wiem, czy z nią wyjdę, pewnie nie, bo czekam na wiadomość od chłopaka, gdy wyjdzie z kina i mi dokładniej powie godzinę, o której się zobaczymy (tak się umówiliśmy) – mama mówi, że traktuję ją jak wyłączną strefę czasową i nie mogę jej mieć wtedy, kiedy mi wygodnie.
To przykre, bo mam wrażenie, że moja mama nie widzi tego, że naprawdę zależy mi i na niej, i na nim, i staram się godzić te dwa ważne rozdziały mojego życia ze sobą. A moja mama po prostu robi smutną minę, rzuca ciche: „Aha, no tak” i ja czuję się okropnie, bo myślę, że robię jej krzywdę, choć wcale tak nie jest. Zaznaczę, że na spacery z nią chodzę niemal codziennie, a jeśli nie pójdziemy, bo ona jedzie do znajomych, to nie ma problemu. Tak jakbym ja miała być dostępna zawsze, a mama, kiedy jej pasuje.
To nie do końca zazdrość, wg mnie. Mama ma chyba problem z tym, że córka dorasta, staje się dorosła i zaczyna prowadzić życie po swojemu. Przestaje być w ciągłym centrum waszego życia.
Warto na spokojnie pogadać, przedstawić sytuację, żeby nie dochodziło do zgrzytów.
Dokładnie, wygląda jak obrona przed stadium pustego gniazda.
Stadium to proces zaawansowania
Pogadaj z nią o tym. Tak zupełnie wprost. A może czasem spróbuj zaproponować wspólna aktywność: Ty, chłopak i mama.
A potem będzie ona, mąż i mama? Bez przesady, ta matka powinna się nauczyć, że jej dziecko dorasta. To, że dziewczyna się usamodzielnia to powód do radości a nie pretensji.
Dla mamy to na pewno jest trudne, że się od niej uniezależniasz.
Ale MUSISZ odejść z domu, jeśli masz prowadzić normalne dorosłe życie. I to zazwyczaj odejść z kimś.
A mama MUSI sobie z tym poradzić. To jest zwykła kolej rzeczy. To nie jest dla niej krzywda, chociaż wyobrażam sobie, że czasem może czuć przykrość. Nikt nie lubi zmian, a dzieci dorastają zdecydowanie zbyt szybko ;)