#BCZWS

Jesteśmy rok po ślubie, w trakcie remontu większego mieszkania. Z dnia na dzień jest coraz gorzej – wyzwiska, umniejszanie. Pchałam go do przodu, uświadamiałam, że stać go na więcej, wspierałam. A on na każdym kroku pokazuje, że jestem dla niego nikim. Pracuję, zarabiam nienajgorzej, wszystkie obowiązki domowe są na mnie, planowanie na mojej głowie, pamiętanie o urodzinach, prezentach, rodzinnych wydarzeniach. Finanse mamy rozdzielne – żebym przypadkiem go nie okradała (przez większość naszego 8-letniego związku zarabiałam więcej niż on, nieraz dopłacając samodzielnie koszty, żeby budżet się spiął). Jesteśmy razem od 8 lat. Jak chyba każdy, kilka razy miałam wątpliwości, prawie odeszłam. Ale nie potrafiłam. I chociaż sprawia, że czuję się nikim... nadal nie potrafię odejść. Ostatnio mama mnie zapytała: „Czy on ci czasem mówi coś miłego?”. Mówi. Że mam fajne, duże cycki. Nie pamiętam, kiedy ostatnio usłyszałam cokolwiek miłego. Zwykłego „dziękuję”. Jakiegoś komplementu. Głupiego „miło, że jesteś”.
W głębi serca go nienawidzę. I nie potrafię odejść.
NAUS Odpowiedz

Tragedia Twojej sytuacji polega na tym, że nie ma w niej równowagi. Całe wsparcie i wyrozumiałość przekierowujesz na partnera pomimo, że on tego nie odwzajemnia. To prowadzi do tego, że on czuje się "tym lepszym" i traktuje Cię gorzej, bo skoro Ty tak się starasz, gdy on Cię nawet nie szanuje, to oczywistym jest, że też uznajesz go za tego lepszego.

To, że macie rozdzielone finanse, to w Twojej sytuacji błogosławieństwo, bo skoro nie szanuje on Ciebie i Twoich starań, to nie szanowałby też Twojej pracy i pieniędzy. Mówisz o tym, że kilkukrotnie prawie już odeszłaś, czyli zapewne rozum i instynkt samozachowawczy pchały Cię na zewnątrz, ale serce zbyt mocno przykleiło się do codzienności z nim. Musisz przestać kierować się emocjami, wiem, że to bardzo trudne, ale po prostu musisz.

Wyobraź sobie relację, w której Twoje starania i komplementy są odwzajemniane. Partner docenia Cię i robi Ci małe prezenty, czujesz się kochana i ważna. Czujesz się czymś więcej niż zabawką z fajnymi cyckami. Czujesz się bezpiecznie i nie masz wątpliwości co do tego, że przyszłość u boku tej osoby będzie jeszcze lepsza. Najwięcej zmartwień w Tobie budzi spór odnośnie tego gdzie pojedziecie na wakacje, na jaki film pójdziecie albo jak dacie na imię dziecku. Na taką relację zasługujesz.

Brzmi dobrze? Podoba Ci się ta wizja? Pewnie tak. Ale musisz wiedzieć, że nic nie ma za darmo. Żeby mieć taką relację musisz złożyć ofiarę z obecnej, dołożyć do tego wysiłek związany ze znalezieniem tego nowego partnera, przeorganizowaniem własnego życia. To jest już mniej zachęcające dla większości, ale musisz pamiętać o tym, że przyszłość, która Cię czeka, wybierasz już teraz. Każdego jednego dnia.

Powodzenia.

Abigaila37 Odpowiedz

Odejdź od niego póki nie macie dzieci. Bo mam wrażenie, że ani wsparcia ani dobrego słowa od niego nie dostaniesz. Przykre to 😕

Dragomir Odpowiedz

Kiedyś czułem się podobnie w jednym związku. Zadałem sobie pytanie - czy chciałbyś żeby tak wyglądała cała reszta twojego życia? Tak szczerze. Nie umiałem odpowiedzieć sobie TAK. Wiedziałem że to się kiedyś skończy, że nie wytrzymam którejś kolejnej pretensji o nic - że się czegoś nie domyśliłem, że za mało mówię, że coś mnie śmieszy a nie powinno w moim wieku, że ktoś donie napisał o 23 to na pewno jakaś dziwka i jeszcze inne... Po kolejnej większej dramie o nic wyszedłem bez słowa, zabierając komplet kluczy od mieszkania i to było najlepsze co mogłem zrobić dla tej relacji - zakończyć ją. Bolało w tamtej chwili ale wiedziałem, że najdalej za rok podziękuję sobie sam za tę decyzję. Teraz Twoja kolej. Zrób to dla siebie, tej z przyszłości, która wyciągasz teraz rękę do siebie samej z teraz. Zakończ zanim pojawią się dzieci, jesli ich jeszcze nie ma.

TakaOna100 Odpowiedz

Przez 8 lat się nie zmienił, po ślubie też. Co musi sie jeszcze wydarzyć, żebyś stanęła za sobą i swoim szczęściem? To wygląda jak syndrom gotującej się żaby. Jeśli nie masz odwagi sama odejść to rozmawiaj z bliskimi, przyjaciółmi, terapeutą. Powiedz im jak to wygląda, posłuchaj co mówią i szukaj u nich wsparcia

didja Odpowiedz

Masz te finanse rozdzielone formalnie czy tylko osobne konta?

Tylkopoco Odpowiedz

Nie potrafisz czy nie chcesz?

asdaqweqeqwe Odpowiedz

mam parę pytań:)
1) czy to sakramentalny związek? [dziwnym trafełm przed ślubem nawet jak żyje się jak małżenstwo, dziwnym trafem wiele rzeczy pozostaje w ukryciu:D w momencie zawarcia sakramentu, wychodzą często WSZYSTKIE najgorsze brudy, do tego momentu, że czasem jedno chce zabijać drugie: w sensie nawet nieświadomie tak krzywdzić, że niszczy to wewnetrzenie drugą osobę]
2) jeśli pierwszy podpunkt Cię zainteresował zadam drugie pytanie: czy i jak się modlicie? [relacja to nieustanna konfrontacja i walka, pytanie czy chcecie walczyć po jednej stronie barykady czy przeciwko sobie, warto o tym pogadać z mężem. Jako mężczyzna i mąż, więm, że gdyby nie to, że z żoną codziennie dość długo medytujemy(używamy Nowenny Pompejańskiej), to było by z nami bardzo źle, sam bardzo polecam, bo to dobry detoks, który zmienia perspektywę(coś w stylu meta noi), dzięki czemu możemy być bardziej wdzieczni za to co mamy i to co robimy dla siebie:) a uwierz potrafiłem bardzo krzywdzić, możesz swojemu facetowi pokazać swój wpis, bo ta forma medytacji zmienia strukturę mózgu i wzmacnia korę przedczołową(min bo jest to nudne i nie chce się nikomu odmawiać), ale przede wszystkim(pomijajać aspekt duchowy) odwraca uwagę od nas samych i pomaga się nam skupiać, szczególnie jak mocniej walczymy]

Karolkaaa32 Odpowiedz

widze to samo w moich rodzicach ale sa juz razem ponad 30 lat razem, milosc ale klotnie gadanie na siebie nie ojcec nie mowi matce ze ladnie wyglada zero komplementow caly czas mi to mowi. chyba 2 razy mieli takie powazne klotnie jak ojciec sie napil to gadal ze to koniec nie jestem w stanie tego opisac...

porozmawiaj z nim to cholernie wazne

Dragomir

Interpunkcja albo bełkot. Dlaczego wybrałaś to drugie?

Dodaj anonimowe wyznanie