#FOv0S
Co się zaś tyczy historii. Rok temu, jakoś na wiosnę, moi sąsiedzi załatwili sobie psa, a dokładniej suczkę jakiegoś mieszańca. Mojemu Voltowi (tak się pies wabi) od razu "koleżanka" zza płota przypadła do gustu. Wprawdzie sunia była typowym psem domowym, ale wypuszczano ją na kilka godzin na podwórko, by sobie pobiegała. Wtedy mój pies razem z koleżanką dostawali małpiego rozumu i potrafili przez bite 2 godziny biegać od jednego końca podwórka do drugiego wzdłuż płotu. Mi to specjalnie nie przeszkadzało, bo miałem tam tylko trawnik. Jednak sąsiadce już nie do końca, gdyż, przy 2/3 długości ogrodzenia rosły jej kwiaty. Wyobraźcie sobie rabatę kwiatową po tym jak wasz pies, wprawdzie mały, ale przebiegł przez nią z 50 razy w ciągu jednego dnia. I tak średnio 3 razy w tygodniu. Coś jak poligon wojskowy po ćwiczeniach...
Sąsiadka po jakimś czasie pogodziła się z faktem, że kwiatów to już raczej tam nie wsadzi. Za tą jej mąż dobitnie mi dał do zrozumienia, że to wina mojego psa, bo jest spuszczony w tym samym czasie, gdy ich sunia. Problem polega na tym, że mój pies jest stale spuszczony...
I wtedy się zaczęła najciekawsza część tej historii. Kilka dni później widziałem z okna, jak sąsiad rzuca kamieniami w mojego psa. Zanim zdążyłem wybiec z domu, jego już nie było. Poszedłem wprawdzie do niego, ale wszystkiego się wyparł. No nic, nie miałem dowodów.
Mój pies "odgryzł się", i to dosłownie, następnego dnia. Akurat chodziła od domu do domu jakaś kartka wysłana przez sołtysa. Coś w stylu "zapoznaj się, podpisz i podaj dalej". Sąsiad wszedł na podwórko i to był jego błąd. O ile mój pies ostrzega o gościach, o tyle sąsiadowi poharatał całą łydkę. 8 szwów. Policja wezwana i zaczęło się. Wizyta u weterynarza, zbieranie opinii u sąsiadów, sprawdzanie książeczki, szczepień itd. Przy furtce jest również tabliczka "wchodzisz na własne ryzyko" + domofon. Wystarczyło zadzwonić. W sądzie odbyła się jedna rozprawa. Sprawę bezsprzecznie wygrałem, bo sędzia stwierdził, że sąsiad sam się do tego przyczynił. Uwierzył w sytuację z rzucaniem kamieniami. Poza tym sąsiedzi wyraźnie zeznali, że pies jest spokojny i trzeba mu "zaskórzyć", by stał się agresywny. Sam z siebie nigdy nie atakował, chyba że w obronie własnej. Sąsiad niepocieszony, ale nic zdziałać nie mógł.
W majowy weekend karma wróciła po raz drugi. Sąsiedzi pojechali na kilka dni na Mazury. Wrócili do obrabowanego do zera domu. Volt pewnie widział wszystko, ale nawet nie szczeknął...
Ja mam podobnie .Ostatnio w nocy mój narzeczony przyuważył jak sąsiadka rzuca kamieniami w naszego psa (owczarka kaukaskiego). Tłumaczyła się ",że za głośno szczekał"
Ja bym zaczęła w nią rzucać kamieniami, jak tak psa można traktować 😤
O ile rzucania w psa kamieniami nie pochwalam, to ich szczekania i to w nocy jest nie do zniesienia. Też na miejscu sąsiadki byłabym wkurzona.
Moja sąsiadka robiła mi interwencje bo za głośno chodzę. :D
Na szczęście się wyprowadziła.
@KulawyKrokodyl Wytłumacz psu, że ma nie szczekać,bo inni sobie tego nie życzą... Bez przesady. Przeszkadza to komuś? To korki w uszy
Moja sąsiadka zrobiła mi kiedyś aferę, że mój pies jak biega to jej sie sufit trzęsie. Pies ważył 2kg :)
@Niveam to sie nie kupuję psa jak się go nie umie wytresować, albo bierze do domu. Jak mam niemowlę w domu to mam mu korki do uszu wsadzić, bo sasiedzi nie umieją się zająć psem? Miałam psa przez kilka lat i jakoś po nocach nie szczekal.
@KulawyKrokodyl tak, bo przez płacze niemowląt i starszych dzieci sąsiadów ja po nocach chodzę w stoperach, to oni mogą robić to samo przez mojego psa (który btw jest lepiej wychowany od ich rozwrzeszczanych pacholęć).
Akurat na płacz dziecka nie zawsze wiele można poradzić. Starsze dzieci płaczą po nocach? Ciekawe :) Poza tym chodziło mi o osoby mieszkające w domach jednorodzinnych... Jeśli chodzi o bloki to bardzo inteligentne trzymać psa. Szczególnie jak ktoś pracuje po 8h a pies siedzi sam i szczeka i wyje jak nienormalny.
@Kulawykrokodyl, to ja w odpowiedzi napisze Ci.. Jesli chodzi o bloki to bardzo inteligentne trzymać w domu.. DZIECI. Rozwrzeszczane, ciągle płacząc i hałasujące jak NIENORMALNE. ;) pisze to oczywiście z ironią, bo dzieciaki uwielbiam, ale nienawidzę takiego podejścia jak Twoje. Dla mnie mój pies jest jak członek rodziny i tylko dlatego, że mieszkam w bloku, miałabym się na niego nie zdecydować? Śmiech na sali. Idąc typ tropem, niech ludzie nie mają dzieci w domach, bo one też halasują. Amen.
iveam Nie masz racji. O ile rzucanie kamieniami jest zle to zaachowanie psa takze dobre nie bylo. Po ciszy nocnej sasiedzi musza byc cicho. To tak jakbym w nocy zaczela muczec i twierdzic, ze jezeli komus to przeszkadza to ma se zalozyc korki w uszy.
Przepraszam za bledy ale nie mam polskich znakow w telefonie.
Grzeczny Volt :)
I w dodatku mądry. :)
Dobry pies :) *głaszcze*
Podobna sytuacja sie wydarzyla u mnie. Nie mieszkam w polsce, po obydwoch stronach za siasiadow mam hindusow, ktorzy akurat psow nie trawia. Moj pies to pit bull. Kiedys jeden z sasiadow wymienial okna, pelno ludzi u niego na podworku i halas, wiec pies zaczal szczekac. Sasiad sie wkurzyl, wzial kija i go uderzyl (wlasciciel domu akurat stal w oknie i wszystko widzial). Od tej pory moj pies dostaje szalu jak on tylko wyjdzie do ogrodu, warczy, skacze na plot, prawie go przeskoczyl. Jakby na niego natrafil to by go rozszarpal. Pies nigdy nie zapomina.
Powinnam być oburzona, że pies kogoś pogryzł, ale za te kamienie jakoś nie potrafię. Chyba sama bym go pogryzła.
bardzo podoba mi się rasa psa, którą masz. Niestety nie mam na nią warunków, ale może kiedyś... :)
Aż nie chce się wierzyć, że sąd nie kazał uspać psa, gdyby mój w ten sposób kogoś ugryzł to umierałabym z nerwów, czy przez ludzką głupotę go nie stracę, ale takie wyznania powodują, że wiara w ludzi wraca :)
.. a pies dobrze zrobił, jak wisi tabliczka z ostrzeżeniem i domofon to po jakiego grzyba ktoś wchodzi na cudze podwórko?
Zauważyłam, że takie wchodzenie komuś na podwórko jest nagminne na wsiach, gdzie ludzie się długo znają. Jak czasem bywam z psem u swoich teściów to bramę musimy łańcuchem zamykać by nikt nie wszedł, bo mimo, że tabliczka wisi, bramka zamknięta na zasuwę, widać wilczura biegającego po podwórku to i tak sąsiedzi wchodzili "bo przecież ten piesek taki łagodny", łagodny jak jest z właścicielem, ale nie wiadomo czy nie będzie chciał bronić posesji, choć mnie zawsze bardziej martwiło to, że te bezmózgi bramy nie zamykały za sobą i piesek mógł swobodnie biegać po wsi i ludzi straszyć.
Aby pies został uspiony, musi być 2 tyg u weterynarza na obserwacji i jeszcze zbierana jest opinia
A ludzie mówią że psy są głupie.. Jak widać są mądrzejsze od sąsiada 😉
Duża kość dla Volta razy dwa
Eh... Uwielbiam wilczaki czechosłowackie i sama marzę o własnym. :") Szczęściarz z Ciebie.
Fajnie się wabi. :)
Mądry piesek