#F8t5X
Dla osób nie chcących czytać poprzednich wyznań, chodzi o małolatę (czyli L.), z którą nieświadomy jej rzeczywistego wieku uprawiałem seks, po czym przez nią miałem sprawę w sądzie. Oczywiście zostałem uniewinniony, jednocześnie wyszło na jaw szereg przestępstw popełnionych przez L. (fałszywy dowód tożsamości, demoralizacja, szantaż, niekorzystne rozporządzenie mieniem na szkodę swoich ofiar - wraz ze mną było 7 jej ofiar).
Wielu w komentarzach drugiego wyznania chciało wynik badań DNA, które miało ustalić które z nas jest ojcem jej dziecka. Z tym że badań DNA nie będzie bo... L. urodziła martwe dziecko. Okazało się że w 8. miesiącu doszło do obumarcia płodu (tyle udało mi się dowiedzieć). L. bardzo to przeżyła.
Zapewne wiele osób napisze, że przyfarciło się mi, L. i pozostałym 6 mężczyzn, w końcu dziecko nie żyje, żaden z nas nie będzie miał sprawy w związku ze śmiercią dziecka, można żyć dalej. Ale nie, nie jestem w stanie pogodzić się z jego śmiercią, nawet jeśli badanie wykluczyłoby mnie jako ojca dziecka, nawet jeśli zostało poczęte de facto w wyniku przestępstwa.
Za mną pierwsza rozprawa jako świadek w sądzie rodzinnym. Sąd już w pierwszej rozprawie nałożył na L. kuratora w związku z udowodnioną demoralizacją. Zarówno ja jak i pozostałe ofiary L. zeznaliśmy w sposób łagodny dla niej. Doszliśmy do wniosku że skoro i tak już ma przerąbane, to po co jeszcze jej dokładać. Zgodnie zrzekliśmy się pretensji finansowych, w końcu nie ma z czego oddać, a sami nawet tego nie odczuliśmy. Niedługo czeka rozprawa w związku z szantażem i wiele wskazuje że dostanie poprawczaka w zawiasach.
Resztę napiszę zaraz po ostatecznym wyroku.
To może upij jakąś inną małolatę i zrob jej dziecko, ale tak żebyś miał pewność że będzie twoje. Metoda Fritzla daje taka gwarancję.