#F8OU3
Wtem zawarczał silnik i fuknęły opony. W stronę malca pędziła czarna terenówka i to z takim zapałem, że przy impakcie dzieciak wyleciałby z 10 metrów i rozpłaszczył o asfalt. Kompletnie zesztywniałam, mając już przed oczami wizję zmiażdżonego, małego ciałka. Chłopczyk krzyknął rozdzierająco, kuląc się przed pędzącą śmiercią. Jego babcia pędziła w stronę ulicy, wołając rozpaczliwie jakieś niezrozumiałe słowa. Dopiero przeraźliwy pisk opon wyrwał mnie z letargu. Terenówka wyhamowała nagle; kierowca w końcu dostrzegł czerwone światło i malca na drodze. Samochód pchnął lekko chłopczyka, który padł na jezdnię i rozpłakał się histerycznie, bardziej z przerażenia, niż bólu wywołanego stłuczką. Odzyskawszy władzę w nogach, ruszyłam czym prędzej do dzieciaka, uspokajając go i tuląc. Zaraz na miejscu pojawiła się babcia, rzuciła zakupy i objęła mocno wnusia.
Wtedy z terenówki wychylił się wielki, naprawdę wielki, nieco przerażający facet. Zaczął wyklinać i rzucać teksty pokroju: "Jak pilnujesz gówniarza?!" i ogólnie ignorując swoją jazdę 150 km/h i obarczając całą winą malca. Od razu chciałam wycofać się w cień; co mogła innego zrobić piętnastolatka przed piratem drogowym, przed którym nawet rzesza dresów z osiedla robi pod siebie. Ale nie babcia.
Starowinka ścisnęła w pomarszczonej dłoni reklamówkę i... i swą chudą ręką uniosła wyładowaną zakupami torbę. Zamachnęła się nią, aż ta wykonała pełne 360 stopni i z całym impetem grzmotnęła o maskę terenówki. Jajka eksplodowały na czarnym lakierze wraz z owocami, chlebem i ogólnie całą zawartością torby, o potężnym wgnieceniu już nie wspominając. Facet wkurzył się na potęgę i już myślałam, że rzuci się na kobietę, lecz gdy ta uniosła śmiało drugą reklamówkę, mężczyzna postanowił się wycofać. Wsiadł rozżalony do swego auta i gdy tylko babcia wraz z utulonym już wnuczkiem zeszły z jezdni, odjechał z utytłaną w artykułach spożywczych maską, teraz jednak przestrzegając ograniczeń prędkości.
Do teraz nie mogę uwierzyć z jaką mocą starowinka wymierzyła sprawiedliwość.
żadną sprawiedliwość, tylko zniszczyła idiocie auto, nawet nie zrozumiał o co poszło i za dwa kilometry dalej prół 200 km h
Pruł* raczej. Ale taki lokalny japi to ma znajomości i w policji, i w urzędach, i w półświatku może. Gówno można mu najczęściej zrobić.
Potwornie nieprzyjazny styl pisania..
Uderzył chłopca i odjechał?!
"trudnościom"
A potem na masce usiadł komar i zrobiło się kolejne wgniecenie.