#F35Kj

Sprzątając dziś półkę mojego przyszłego męża, natknęłam się na pudełeczko po prezerwatywach, co przypomniało mi historyjkę jak jeszcze pracowałam w hipermarkecie.

Któregoś jakże pięknego, deszczowego, zimnego i wietrznego dnia pracowałam sobie jako sześćdziesiątka, czyli zbierałam koszyki, nosiłam warzywka do zważenia, odnosiłam zwroty... Ot, dzień jak co dzień.

Przechodziłam akurat niedaleko działu z prezerwatywami i moim oczętom ukazuje się scenka – trójeczka pacholąt w wieku gimnazjalnym radośnie dziurkuje opakowania gumek (wybrali najdroższe albo prawie najdroższe). Cichaczem zawołałam ochroniarza. Efekt „zabawy”? 30 podziurkowanych opakowań, rodzice, policja (było więcej jak 300 zł, więc już przestępstwo).
I co się okazało? Jaśnie kawalerowie dali dyla z lekcji i postanowili poszwendać się po markecie...
hugendubel Odpowiedz

Mieliście Dział Prezerwatyw? Kierownik Działu Prezerwatyw to brzmi dumnie. Prawie jak Władca Pierścieni Od Kondonów.

Eliks Odpowiedz

A po co ten wstęp o pustym pudeleczku, który nic nie wnosi? Żalisz się, że sprzątasz po narzeczonym, bo sam do kosza nie trafi, czy o co chodzi? Bo wstęp sugerował, że napiszesz, że wy nie używacie gumek, a tu nagle oderwana historia z czapy.

A dobra "mojego przyszłego męża" - pewnie świeżo zaręczonowy haj i trzeba o tym napomknąć przy każdej okazji.

Dragomir

Bo opakowanie po gumkach przypomniało jej inną sytuację związaną z gumkami. Luźne powiązanie, ale nie wpadłeś na to?

gamma222

Eliks, jak masz tyle mądrych rzeczy do powiedzenia i robisz to z taką pasją, to zatrudnij się jako redaktor książek czy opowiadań. Przynajmniej zarobisz na tym co sprawia Ci przyjemność. Z komentarzy możesz przygotować portfolio do CV.

Eliks

Wiem, że jest to luźne nawiązanie Dragomir, ale to nie książka, a anonimowe wyznanie, więc te poetyckie opisy są zbyteczne i nic nie wnoszą do danej historii.

gamma222, dzięki za radę - realizuję się w pracy, więc Twoja rada nietrafiona. Ale dziękuję :)

Dragomir

Nadal uważam, że to jest jakieś wprowadzenie do historii i do tego powiązane, bo leży okazji porządków natknęła się na coś, co przypomniało jej jakąś sytuację sprzed lat czy coś. Jak najbardziej logiczne. Dajmy Autorom wyznań swobodę wedle ich własnego uznania, nie czepiajmy się o takie rzeczy. Co innego ortografy czy katastrofalna interpunkcja, to powinno być wytykane. Co innego styl i opisy. Takie "co autor miał na myśli". A jak Ci przeszkadza, to poczytaj nie wiem, wiadomości telefraficzne. Tam nie ma zbędnych opisów, same konkrety

Eliks

Spoko Dragomir. Zgadzam się, że autorka ma swobode i prawo do pisania wedle własnego uznania lecz ja mam też swobodę komentowania. I tak jak może Ci się spodobać styl autora jakiegokolwiek dzieła - nie tylko literackiego - tak samo może nie przypaść Ci do gustu. Tobie przypadło, mi nie - i przy tym pozostańmy. Nie mam zamiaru przekonywać Cię do swoich racji, bo każdy ma swój gust i to szanuję - Ty też uszanuj i pozwól że zacytuję Ciebie: "A jak Ci przeszkadza, to poczytaj nie wiem" inne komentarze :)

czarnaskorupa

Eliks,
Jednak każdy jak ma swoje zdanie to powinien je słusznie uzasadnić porządnymi argumentami.
Fakt, ze nie rozumiesz korelacji między wstępem, a rozwinięciem, nie dyskwalifikuje sensu pierwszego akapitu.

Ludzie sporadycznie podają tu swoje bezużyteczne dla opowiesci imiona, wiek i opisują miejscowość. Już naprawdę nie masz się o co przyjebać.

czarnaskorupa

"Sprzątając dziś półkę mojego przyszłego męża, natknęłam się na pudełeczko po prezerwatywach, co przypomniało mi historyjkę jak jeszcze pracowałam w hipermarkecie."

"te poetyckie opisy są zbyteczne"

Ty to nazywasz poetyckim opisem? XDDDDDDDD

No, to już wiadomo, jakie masz gusta. XDDD

Eliks

czarnaskorupa,
jak już tak bardzo "XDDD" chesz wiedzieć - to uważam za poetyckie opisy: "Któregoś jakże pięknego, deszczowego, zimnego i wietrznego dnia pracowałam sobie jako sześćdziesiątka".

PS: Nie zesraj się 💩

Eliks

A i dla wszystkich których zadek boli: rozumiem nawiązanie, jednak jest ono wg mnie zbyteczne, bo nic nie wnosi do samej historii poza opisem retrospekcji, której wycięcie nie spowodowałoby utraty sensu wyznania.

Sam mój komentarz miał też - i w sumie głównie - być pstryczkiem nie na temat wstępu, a wciśnięcia opowieści o przyszłym mężu :) ale jak już tak Was dupa boli to wyjaśniam te wstępy, bo nawet mnie to bawi.

Vito857 Odpowiedz

Jak pięknie życie zatacza krąg, dzieci z pękniętej gumy chciały, żeby więcej takich jak oni się narodziło.

Uzytkownik404

Skąd przypuszczenie, że byli wpadkami?
Akurat z mojego doświadczenia często najbardziej wredne bubki to wychuchane, wyczekane jedynaki ;)
Choć oczywiście są też jedynaki całkiem spoko ;)

Vito857

@Uzytkownik404 w sumie słuszna uwaga, ale nie zawsze tak jest 😜

Blackshadowintears

Użytkownik, nie zgadzam się, że wszyscy tacy są. Jestem "wychuchaną", wyczekaną jedynaczką, moja Mama bardzo chciała mieć dziecko i przez całe dzieciństwo aż do dziś traktuje mnie jak najważniejszą osobę na świecie, od zawsze mówiono mi, że jestem najlepsza i najwspanialsza, ale mimo tego miałam problemy z samooceną (uzasadnione, bo nie dbałam o siebie, ale to właśnie wynikało z niskiej samooceny, więc było błędne koło), i nadal jestem nieśmiała. Nigdy nie byłam wredna, chyba że ktoś sam się o to prosił.

Blackshadowintears Odpowiedz

Dobrze, że zauważyłaś, zanim ktoś kupił. Mogli zniszczyć komuś całe życie niechcianą ciążą lub chorobą weneryczną.

Lyssa Odpowiedz

Nawet już nie pamiętam od ilu lat ta historyjka lata po necie...

Dodaj anonimowe wyznanie