#F32JH
Kiedy byłam nastolatką, bardzo często doświadczałam paraliżu sennego. Budziłam się w środku nocy, mogąc poruszać jedynie oczami. Podobno to dość powszechne zjawisko. Tyle że w moim przypadku przy każdym takim stanie paraliżu pojawiała się świetlista, biała kula, która lewitowała nad łóżkiem. Dręczyła mnie, podduszała, szarpała za ręce. Bałam się położyć spać, często siedziałam do późna, a kiedy usypiałam i tak prędzej czy później dziwne zjawisko się pojawiało.
Rodzice nie wiedzieli jak mi pomóc. Kiedy ksiądz chodził po kolędzie, opowiedzieli mu o zaistniałej sytuacji i prosili o poradę. Dla mnie to wydawało się zupełnie nieracjonalne, ale zgodziłam się z nim porozmawiać - zrobiłabym wszystko, żeby spać normalnie, bez strachu.
Ksiądz przyszedł do mojego pokoju, porozmawialiśmy. Wyglądało mi na to, że nie bardzo wierzył w moją historię. Doradził mi, żebym wietrzyła przed snem pokój. Pytał też, czy nie mam problemów zdrowotnych, które mogłyby wywołać takie halucynacje. Ostatecznie poświęcił mi pokój, zmówił modlitwę i powiedział coś w stylu: nie dręcz tej dziewczyny, jak chcesz kogoś dręczyć, to przyjdź do mnie.
Od czasu tej wizyty spałam świetnie, nie nawiedzały mnie żadne dziwne zjawiska. Raz spotkałam tego księdza, zapytał mnie z uśmiechem, czy już nie mam problemu. Z czasem zupełnie przestałam o tym myśleć.
Bratowa pracuje w szkole. Po jakichś dwóch latach od opisanej sytuacji, ksiądz pracujący w szkole opisał jej (w sposób anonimowy) moją historię, która usłyszał od księdza, który mi pomagał. Tyle że dodał zakończenie, które mnie zszokowało. Powiedział, że ten ksiądz po powrocie ode mnie nie mógł sobie poradzić, że dziwna kula przychodziła do niego i dręczyła go dusząc podczas snu. Finalnie wezwał egzorcystę i sprawa się skończyła na dobre.
Wiem, że wyznanie brzmi absurdalnie. Sama nie wiem co myśleć o tym, co się działo.
Miewam paraliż senny dość często więc wiem jakie to straszne. Nie ma u mnie białej kuli, która by mnie podduszala, nieniej jednak,prawie za każdym razem mam sparaliżowany układ oddechowy i nie mogę oddychać. Nie znoszę tego uczucia. Zawsze potem boję się iść spać.
Ja to miałam raz, jak byłam bardzi mała. Krzyczałam do mamy, że nie mogę oddychać, ani się ruszyć, ale z ust nie wydobywało się nawet powietrze...
Też to kiedyś miałem. Jeśli będziecie mieli to jeszcze raz to najlepiej próbować poruszać palcami u nóg i rąk. Wtedy zapewne się obudzicie. Możecie też z całej siły spróbować podnieść się do góry, też się wtedy obudzicie. Podczas tego paraliżu wydaje nam się, że się dusimy, a tak naprawdę nic nam się nie dzieje w rzeczywistości.
Uwaga, uwaga, teraz piszę ten komentarz z nadzieją, że jak najwięcej ludzi mających ten problem go przeczyta. Sam miałem spory problem z paraliżem sennym, od momentu, kiedy zacząłem bawić się w świadome sny, potrafiłem dostać paraliżu 4 razy pod rząd, nawet jak przysypiałem w dzień. Ciągle jakieś straszne rzeczy, typu szepty do ucha, postać siedząca na łóżku, albo znikająca przed oczyma. To wszystko mój mózg, który bał się zaistniałej sytuacji, nakręcał się i tworzył coraz to straszniejsze rzeczy, których się bałem. Idąc tą drogą wpadłem na pomysł, który pomógł pozbyć mi sie tego problemu na dobre. Skoro mózg tworzył straszne halucynacje, bo się bałem, to kładąc się do łóżka, specjalnie czekałem na paraliż senny z dobrym nastawieniem i myślą, że wykorzystam go przyjemnie, od tej pory już ani razu czegoś takiego nie doświadczyłem, jak ręką odjął.
Ja miałam tak samo w dzieciństwie. Ale starałam się zawsze w ogóle cokolwiek powiedzieć i kiedy już mi się udało jako tako coś wyjęczeć to przychodziła mama (całe szczęście, że spała czujnie i wiedziała co się czasem w nocy dzieje ze mną) i wtedy dawała mi zastrzyk rozluźniający mięśnie (już nawet przepisany przez lekarza), bo nic innego nie działało i niekiedy aż sina z niedotlenienia się robiłam. Chwała kochającej mamie pielęgniarce!
@UP też miałem te paraliże po zabawie z nocnymi snami. nie polecam:(
Ciekawy przypadek ; o
Również miewam paraliż senny i po rozmowie z księdzem tez zzalecił wietrzenie pokoju przed snem. Jak do tej pory działa 😊
Demony nie lubią przeciągu? :)
A ja tam wierzę w takie rzeczy
Ja też, sądzę że nikt nie wymyśliłby takiej historii, aby choć na chwilę zaistnieć.
A ja tam nie
A ja nie wierzę w zjawiska paranormalne, zawsze jest jakieś logiczne wytłumaczenie.
@Set czyżby nazwa była aluzją ? :)
lepiej wierzyć niż nie, zwłąszcza że wiara jest darmowa (cebula here)
Takie rzeczy się zdarzają. Nam na religii kiedyś siostra mówiła, że była na egzorcyzmach i tam 8-letnia dziewczynka, która była opętana, mówiła grubym, męskim głosem i miała tyle siły co jakiś strongman, wprost nieproporcjonalnie do jej wieku.
Widziałam taki egzorcyzm. Straszne doświadczenie.
To na egzorcyzmy przyjmują widownię? :/
Chciałabym zobaczyć egzorcyzmy, ale bym nie chciała... to fascynujące i przerażające o.O
tak, można pójść na egzorcyzm. Ciężko się tam dostać, ale zdarza się. Zwłaszcza jak ma się znajomości.
Kwestia wiary to jest rzecz sporna,każdy wierzy w to,co chce. Jeśli komuś ma być lepiej wierząc w Jezusa to nie besztajmy go,ktoś woli budde-jego sprawa. Dyskutować i sypać argumentami możemy godzinami. Ważne jest to,że jest "coś jeszcze" w naszym świecie,na co jest wiele dowodów i brak logicznego wytłumaczenia.występuje niezależnie od religii,bo jeśli ktoś się zagłębi w temat to w różnych kulturach znajdzie te same zjawiska pod innymi nazwami. Wiele osób miało do czynienia ze zjawiskami paranormalnymi,wystarczy poczytać:-)
Początek Twojego komentarza przypomniał mi fragment pewnego kawałka, a brzmiał on: "jestem monoteistą, wierzę tylko w siebie" :) a co do reszty, to podzielam Twoje zdanie na ten temat. Wiara jest sprawą indywidualną, więc nie ogarniam nauczania religii w szkołach :v rozumiem, że osoby uczące się są jeszcze młode i same nie do końca wiedzą w co wierzyć, ale cóż ;)
W szkole powinni nauczać religioznawstwa tak swoją drogą.
czyli że Bóg istnieje?
Wiara na pewno. Ksiądz rozmawiał z bytem i byt się na niego przeniósł, bo dostał pozwolenie a wręcz zaproszenie. To może spotkać każdego. Takiego bytu można się nabawić np. czytając książkę autora, który nieświadomie pisał podczas gdy wpływ na niego wywierał byt. Sięgając po książkę nieświadomie zgadzasz się na bycie dawcą energii. Takie książki stoją na półkach Empiku.
Wow, dzisiaj prowadziłam lekcję o świadomych snach, gdzie mówiłam też o paraliżu sennym. Ja sama na szczęście doświadczyłam go w niegroźnej, codziennej postaci przy próbach WILD-a. Współczuję, Autorko, i cieszę się, że problem jest już nieaktualny.
PS: A nie próbowałaś go przerwać?
Nie jest absurdalne tylko prawdziwe :)
Kilka lat temu również doświadczałam paraliżu przysennego. Miałam uczucie że coś nade mną stoi i zabiera mi powietrze. Nie mogłam oddychać, krzyczeć. Mogłam jedynie bardzo mocno zaciskać powieki i dopiero wtedy to pomagało bo albo się wybudzałam, albo przenosiłam się do innego snu. Moje problemy skończyły się kiedy przestałam spać w ciągu dnia, a wcześniej zdarzało mi się to codziennie (zmęczenie po szkole i te sprawy) podobno było to związane z fazą REM nie pamiętam dokladnie o co w tym chodziło ale czytałam o tym jakiś artykuł. A kiedyś również myślałam ze może mój dom jest jakiś nawiedzony.
Ponoć wybudza się człowiek w trakcie fazy snu REM gdy ciało jest sparaliżowane. Podczas REM mamy sny. Abyśmy nie zrobili sobie krzywdy rzucając się, nasze ciało wytwarza hormon paraliżujący. Jest choroba, która powoduje brak wydzielania tego hormonu. W sieci jest nagranie osoby, która rzuca się, kuca itp. przez sen. Jak się nagle wybudzamy, to organizm nie zdąża rozbudzić ciała, a człowiek jest przerażony i nie wie co się dzieje.
W literaturze jest słynny wiersz "dusiołek" traktujący o tym temacie.
rozumiem Cię ja mam nadal paraliże senne i przez to śpię z lampką zaświeconą bo się boję, ale moje paraliże nie są już takie mocne bo umiem z nimi walczyć i potrafię sprawić żeby te wszystkie zmory zniknęły i powstaje sen kontrolowany :)