Kiedyś pojechałam na obóz harcerski. Świetna sprawa - cały tydzień siedzieliśmy w lesie i tam też jedliśmy, spaliśmy i myliśmy się. Ogólnie bardzo mi się podobało. Był tylko jeden problem - byłam bardzo nieśmiałą dziewczynką.
Byłam na tyle wstydliwa, że krępowałam się wyjmować nową bieliznę z torby. Tak że przez tydzień jej nie zmieniłam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak wszystko robiliscie w lesie, to majty też było tam zmieniać. Idziesz do lasu w krzaczory i już.
Chyba bała się przy innych wyjąć te majtki i z nimi w ręku pójść w krzaki.
Kleszcze lubią to
Ekoniks, to z plecakiem w krzaczory :p
Wrozka, bylas na takim obozie? Zaliczylem sporo survivali, i nigdy kleszcza nie przywlokłem. To sa harcerze w lesie nie wrozki ;)
No, ja na przykład byłam na masie. Połową roboty obozowej pielęgniarki jest zwykle wyjmowanie kleszczy.
Jak patrzysz na pojedynczą osobę, szczególnie na krótkim survivalu, to nie docenisz rzyzyka.
A osoby z namiotu uznały, że wzięłaś jedną parę gaci na cały tydzień, skoro nie było widać jak szykujesz sobie pantalony na zmianę to znaczy, że nie ma... ahha 😄
Większą traumę mieli ci co byli tam razem z Tobą.
zapaszek pewnie też niezły. :)
Nie dało się zrobić tego będąc chwilowo samą? Chyba trafiały się takie momenty.
Nie wiem, co to za dziwny obóz, że trwał tylko tydzień, ale zwykle są np. zasłonięte z każdej strony "kabiny" do mycia się w namiocie przy jeziorze, albo można poprosić kogoś te kilka osób z którymi dzieli się namiot sypialny, by na minutę wyszli (zwykle jednak po prostu chowa się za jakiś drewniany "mebel" albo prosi raczej o odwrócenie wzroku).
Problem w tym, że jej chyba jednak nie chodzi o to, że nie miała gdzie się przebrać (bo inaczej wyznanie byłoby o tym, że nie miała też gdzie się umyć), tylko, że wstydziła się wyjmować np. z plecaka np. kosmetyków, idąc się umyć, to wstydziła się wyjmować bieliznę.
A plecak pewnie trzymała gdzieś w widocznym dla innych miejscu.
Jak by nie można było zwinąć w małą kulkę i ukryć w dłoni.
Właśnie miałam na myśli, że czy nie mogła wyjąć tej bielizny jak nikogo nie było, skoro nawet tego się wstydziła. Można było ją przykładowo schować do koszulki od piżamy wtedy i pózniej przy okazji mycia się przebrać.
Też mnie zdziwiło, że tylko tydzień, ale kabin to bym Wam na obozie zazdrościł :D
Jeśli to było przed okresem dojrzewania to pewnie nawet nikt nic nie poczuł , zwłaszcza że na obozie nikt raczej fiolkami nie pachnie. Niepotrzebnie to wspominasz bo nic takiego się nie stało.
Ale mocz ma zawsze jakiś zapach. Chodzi się po lesie a czasem biega. Świeży pot może nie ma zapachu ale po jakimś czasie to i dziecko śmierdzi i musi się umyć. Starsi tego dopilnowują (cała drużyna idzie do umywalni). Na obozach są zawsze umywalnie a i często obozy organizowane są przy jeziorach to i dodatkowe kąpiele. Jak jeden gostek nie prał skarpet to miał je wsadzone w poszewkę od poduszki.