#Eslah
Po wyjątkowo burzliwym roku, awansie i natłoku nowych obowiązków postanowiłem, że z narzeczoną zaszyjemy się w malutkiej malowniczej wiosce w Toskanii - takiej, co to pięć domów na krzyż, a dookoła winnice.
Dziś w nocy miałem okropny koszmar. Telefony, zrzędliwy głos szefowej, że projekty w rozsypce, a za dwa dni deadline. Obudziłem się, a ten głos nie chciał wyjść mi z głowy. Wyjrzałem przez okno. Zabijcie mnie - ta kobieta mieszka w domku letniskowym po drugiej stronie ulicy.