#Esctf
Gdy chodziłam do przedszkola, zaprowadziła mnie tam i odbierała mama. Tak było poza 3 pamiętnymi dniami urlopu mojego taty...
Pierwszego dnia, gdy miał mnie odebrać dostałam ataku histerii i siłą mnie stamtąd zabierał. W domu zagroził laniem, jeśli powtórzy się to kolejnego dnia "bo co sobie o nim przedszkolanka pomyśli".
Drugiego dnia urządziłam mu powtórkę z rozrywki, a on w domu tak mnie sprał, że cały wieczór mama robiła mi zimne okłady na zbite 4 litery.
Trzeciego dnia odbierał kochaną córeczkę, która nawet mu się na szyję rzuciła.
Do dzisiaj z dumą opowiada wszystkim jak to mnie wtedy "wychował".
Jaka była prawda?
Nie chciałam z nim wracać z przedszkola, bo się go bałam - pracował na nocki i na tygodniu tata był rozczochraną istotą w pidżamie, która wychodziła zaspana z pokoju, by skarcić mnie i młodsze rodzeństwo, że się za głośno bawimy. Na weekendzie albo był czymś zajęty, albo bardzo rzadko spędzał czas z nami i mamą.
A po tym laniu bałam się go jeszcze bardziej i jedyne czego się nauczyłam, to żeby tego strachu nie pokazywać, bo znowu będzie mnie tyłek bolał.
Sprać przedszkolaka tak, żeby trzeba było mu okłady robić? Jprdl jak ja się cieszę, że te chore metody wychowawcze odchodzą do lamusa...
U niektórych debili nadal funkcjonują takie metody, niestety.
Po co bić jak można zamknąć w klatce??
Czyli lanie dostałaś zasłużenie, bo robiłaś cyrk. Serio bać się rodzica, bo wam się kazał zamknąć? No pracował na nocki, a ty pewnie nie potrafiłaś bawić się cicho. Niektóre dzieci są głupie i inaczej niż przez strach nie rozumieją. Nie piszesz, żeby wcześniej stosował wobec ciebie przemoc. Jakby was grzecznie upominał, bo byś nawet tego nie pamiętała, a ojca widziała jako wiecznie zmęczonego gościa, który chodzi jak zombie. A co ma jego wygląd do tego wszystkiego to nie wiem, ty tak samo wyglądasz po spaniu
Zupełnie się nie zgadzam.
Ojciec powinien spokojnie porozmawiać z dzieckiem w domu, spróbować wysłuchać i wytłumaczyć. Zbić dziecko za placz nie rozumiejąc, że płacze że strachu przed własnym ojcem???
Akurat strofowaniu za głośne zachowanie się nie dziwię, jeśli facet pracował na nocki. Dzieci potrafią być bardzo glosne, a czesto im lepiej sie bawia, tym glosniejsze (oczywiście nagła cisza jest rowniez podejrzana).
Siostra ma 4 małych dzieci to jestem w stanie zrozumieć ojca. Ale mimo wszystko to nie usprawiedliwia tego lania.
Red, pierdzielisz. Nie wystarczy spłodzić dzieciaka i zapieprzać na jego utrzymanie. Dziecko nie miało żadnej więzi z ojcem, więc tak: maluch miał prawo się go bać. Nie jest to nic dziwnego i specjalnego.
@Freezerx Jeśli wcześniej nie bił dzieciaków, to raczej pierw próbował porozmawiać, a jak córeczka nie chciała powiedzieć, uznał to za dziecięce fochy.
Red, mówimy tu o przedszkolaku: 4-6 letnim maluchu, który nie bardzo jeszcze w życie ogarnia. Ojca praktycznie nie widuje, a jak już widuje to tylko po to, by zostać skrzyczanym. Jak ten dzieciak ma się nie bać praktycznie obcej osoby, która po pierwsze w mniemaniu DZIECKA strasznie wyglada, a po drugie strasznie się zachowuje?
Autorka nie dostała od ojca zasłużenie. Jej ojciec to palant, który dzieci nie powinien mieć.
Skoro autorka była w domu jak ojciec spał po nocce to najprawdopodobniej nie chodziła do przedszkola. Czyli siedziała w domu z matką. Ktoś musiał pracować na utrzymanie rodziny. Może gdyby matka pracowała to ojciec nie byłby przemęczony, a dzieci nie traktowałaby jak intruzów. W wyznaniu jest napisane, że spędzał mało czasu (może pracował na 1,5 etatu), ale jak miał urlop i próbował spędzić czas z dziećmi to autorka odwalała jakieś akcje
Kilkulatki mają to do siebie, że robią cyrk o różne rzeczy. To normalne dla tego wieku, tak skleroza u 90latka. Natomiast bicie dziecka tak, żeby doznało obrażeń nie jest normalne.
Nawet jeśli, jak piszesz, "niektóre dzieci sa głupie", nie oznacza to, że dorośli mają prawo je bić. Uważasz, że przedszkolak dostał lanie zasłużenie, bo robił cyrk? Czy ty kiedyś widziałaś przedszkolaka, to taki naprawdę mały człowiek.
red to jest patus, bic dziecko za strach?
zamiast sie go spytac czemu nie chce wracac z przedszkola? bo moze nie wiem chcialo sie pobawic? albo ktos je nastraszyl, albo cokolwiek?
ten gnoj to zwyrol
mam nadzieje, z enigdy nie bedziesz miala dzieci, skoro wg ciebie to ejst zasluzenie
@Redhairdontcare "czy lanie dostała zasłużenie? " co ja czytam? jak można nawet się nad tym zastanawiać? Żaden rodzic nie powinien bić dziecka i sprawiać, że zamiast mieć do niego szacunek, ono zwyczajnie się boi.
Coś Ci powiem, można wychować bez przemocy i strachu. Mój tata nigdy w życiu nie podniósł na nas ręki, nie krzyknął nawet, wszystko na spokojnie tłumaczył, miał czas żeby z nami pogadać i rozwiązać nasze "wielkie dziecięce tragedie". Każdy z nas (ja i moje rodzeństwo): mamy do niego ogromny szacunek i wielkie zaufanie. Sam w dzieciństwie był bity przez ojca i przysiągł sobie, że nigdy nie podniesie ręki i głosu na swoje dziecko. Mój tata także pracował, często od rana do wieczora, mimo to zawsze miał dla nas czas.
To był tata, który nie tłumaczył. On nakazywał i jeśli nie było to wykonane to po ostrzeżeniu bił. Plastikowym kijem od zabawki odpustowej, która się rozpadła parę lat wcześniej. Pracował na jeden etat, w weekendy non stop ktoś go wyciągał do innej roboty.
Mama pracowała, ja chodziłam do przedszkola, a rodzeństwem opiekowała się ciocia
Rodzice tak mają
Mogą cię prawie zabić i potem będzie "oo jestem fajny nauczyłem czegoś moją córkę/synka"
A tak na prawdę po prostu dziecko się boi yo powtórzyć bo wie że dostanie w dupe
To przerabiałam w gimnazjum, jak mnie trzymał za fraki nad schodami. Nie dosłyszał jak się z nim żegnałam przed wyjściem z domu do szkoły
atro, przytulam cie....
Abstrahując od reszty wyznania, "co sb o mnie pomyśli pani przedszkolanka" niech myśli co chce za tydzień nie będzie pewnje pamiętać zwykłej sytuacji z pracy a nawet jeśli zapamięta do końca życia randowmowe dziecko to co z tego? Pokazuje to niedojrzalosc i kompleksy rodzica.
No nie do końca, nie wiem jak w tamtych czasach, ale w tych człowiek miałby przechlapane i nasłaną opiekę.
za katowanie dziecka na pewno
Za bicie jak najbardziej. Nauczyciel w przedszkolu powinien reagować, kiedy widzi, że dzieciak boi się rodzica albo ma ślady po biciu.
co wy robicie z tymi zaoszczedzonymi sekundami na niepisaniu samoglosek?
@Bazienka A Ty co robisz zaoszczędzonymi sekundami na niepisaniu wielkich liter i ogonków?
Bardzo smutne wyznanie. Współczuję. Dobrze, że czasy się zmieniają i rodzice częściej rozumieją, że przedszkolak zupełnie inaczej odbiera rzeczywistość. Może się bać własnego cienia albo ojca, którego praktycznie nie zna. Ja się panicznie bałam jednej pani przedszkolanki, bo....miała wąsik
Chisterii? Co to?:/
Jeszcze "na tygodniu" i "na weekendzie" :o
tatuś do kościoła chodzi i na pis grzecznie głosuje.
a twoja matka co? tak po prostu sobie na to patrzyla?
co za patola
Była w pracy. W przedszkolu byłam najwcześniej rano i zabierana byłam najpóźniej po południu.
ok, ale jak robila ci oklady to nie mogla opierdzielic ojca?
przeciez wiedziala, ze cie katuje
takie bierne babska, ktor nie odizoluja dzieciaka od zwyrodnialca sa wspolwine krzywdzie
Przed dziećmi zawsze był wspólny front. Może coś mu powiedziała na osobności. Sama też święta nie była, ale preferowała przemoc psychiczną.
Oficjalnie żadna patologia, raczej jeden z tych dobrych domów
tak najgorzej, bo nikt sie nie domysla i nie ma szans na pomoc z zewnatrz
Współczuję:(