Jak byłem mały, to ja i brat dostaliśmy od dziadka w prezencie super zabawki z Pewexu. A jak wszystkie dzisiejsze dzieci pewnie (nie) wiedzą, były to czasy, gdy o fajne zabawki wcale nie było łatwo. Tak więc dostaliśmy od dziadka czerwone plastikowe wozy straży pożarnej.
Tego samego dnia brat wrzucił swoją straż pożarną do pieca, aby sprawdzić, czy ugasi pożar.
Niestety. Nie ugasiła.
Dodaj anonimowe wyznanie
Za to skutecznie zgasiła jego nadzieję
Ja miałem już ze świecącymi kogutami. Podjeżdżałem pod piec w kuchni, otwierałem drzwiczki od pieca i lałem wodę ze strzykawki w ogień :)
Trzeba było wezwać więcej posiłków :D
wspomniałeś "zabawki z pewexu" i mi się przypomniało jak dzisiaj natknęłam się w sklepie na zabawki z firmy "SIKU" :d
Ja zawsze w furii niszczyłam moje rzeczy i zabawki a potem płakałam że są zepsute/połamane/rozszarpane