#Ek0oY

Kiedy wyjechałam na studia do innego miasta, udało mi się wraz z przyjaciółką wynająć niewielkie mieszkanie. Nic specjalnego, duże osiedle bloków z wielkiej płyty. Cała rzecz nie dotyczy bezpośrednio nas, lecz naszej sąsiadki z piętra niżej. Roboczo nazwijmy ją Ania.

Ania to sympatyczna dwudziestolatka, miła, pogodna, uczynna. Niestety, chłopaka znalazła sobie z zupełnie innej bajki. X był dziesięć lat od niej starszy, obracał się w nieciekawym towarzystwie, prowadził szemrane interesy. Dziewczyna jednak była po uszy zakochana i zdawała się nie zwracać na to uwagi.

Po niedługim czasie okazało się, że jednak 1 + 1 może równać się 3. Ciąża była wpadką i nieszczególnie spodobała się X, a już pomysł wiązania się z Anią na dłużej w ogóle nie wchodził w grę. Mimo to dziewczyna nadal miała wielkie nadzieje na wspólne życie, śluby, domki z białym płotkiem i domowe ciasto w niedzielę. Cały czas powtarzała, że "może musi się oswoić z nową sytuacją". Oswajał się w sposób niezwykle ciekawy, bo dość głośnymi awanturami i chęcią zmuszenia jej do aborcji pod różnymi groźbami. Ania po paru takich scenach chyba wreszcie przejrzała na oczy, odprawiła go z kwitkiem i stwierdziła, że nic od niego nie chce, a dziecko wychowa sama. Mogłoby się wydawać, że to już koniec historii. Nie dla X. Facet był namolny, nachodził ją, wydzwaniał, wciąż przekonywał do usunięcia ciąży. Dziewczyna starała się to ignorować, uznała go za kompletnego wariata i przestała obierać telefony. Sprawa nieco ucichła, wydawało się, że X dał sobie spokój.

Niestety, tylko się wydawało. Pewnego wieczora Ania wyszła na małe zakupy do osiedlowego sklepu bardzo blisko naszego bloku. Prowadzą do niego wysokie, betonowe schody, z których szczytu dziewczyna spadła na sam dół, jak się później okazało, popchnięta przez kogoś z całej siły. Była wtedy już w 6 miesiącu, dziecka nie udało się uratować, a sama miała kilka złamań i wstrząśnienie mózgu. X prosto w twarz powiedział jej, że to "jego ludzie" to zrobili, bo chciał mieć pewność, że nie będzie zmuszany do jakichkolwiek powiązań z dzieckiem, gdyby to się urodziło. Dodał, że "skoro po dobroci nie chciała, to teraz ma".

Sprawę umorzono ze względu na brak dowodów, nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Sama Ania też nie mogła widzieć sprawcy, który stał za nią. Jej rozmowa z X była wg policji niewystarczającą poszlaką, ponieważ odbyła się bez świadków.

Najbardziej przykre jest dla mnie to, że tylko ja ze współlokatorką i sąsiadka z parteru zeznawałyśmy o awanturach, o nachodzeniu Ani przez X, o groźbach, które kierował pod jej adresem. Okazało się, że ludzie, którzy wiedzą czemu Kowalski z czwartego kicha i jakie dziś skarpetki ma Nowakowa spod trójki, nagle nie mają zielonego pojęcia o życiu sąsiadów i nie potrafią pomóc w tak istotnej sprawie.
Nietoperek Odpowiedz

Osiedlowy monitoring - jak chce to udupi, ale pomóc w potrzebie nie pomoże

Bakteryja

Od razu o tym pomyslalam xD @Slipknot

CharlieScene

@Slipknot fan slipknota widzę 😍

Nietoperek

Slipknot
No właśnie nie! To ona ściągnęła ode mnie!

uwielbiamomlety Odpowiedz

Szkoda dziewczyny i dziecka :( tak to jest zwykle, sąsiedzi wiedzą wszystko, ale jeśli chodzi o przemoc domową to nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Mam nadzieje ze karma dopadnie tego gnoja -.-

alpinistka

Łączę się w nadziei

Julkahe

Także mam nadzieję

WhiteOne

Szkoda? Głupia była to teraz ma.

ThePlague Odpowiedz

To tylko pokazuje, jak w tym kraju i systemie prawnym są traktowane kobiety. Biedna dziewczyna stała się ofiarą braku poczucia odpowiedzialności faceta, którego to chore prawo tylko chroni.

Elninoncfc Odpowiedz

Są tacy niedojeba*i i nic na to nie poradzimy. Zabij 1 takiego a 3 wyskoczy

KurkaRurka Odpowiedz

Zaczynam rozumieć czemu nikt z sąsiadów nie czepia się parki która mieszka obok mojego mieszkania. To alkoholicy, kobieta jak popije to potrafi piłować japę przez kilka godzin, sypiąc siarczyście przekleństwami, gdzie nieraz 100m od bloku ją słychać. Z drugiej strony mieszka kobieta z dziećmi. Ja przestałam im dzień dobry mówić i włączam głośno muzykę jak się drze. Raz nie wytrzymałam i popukałam lekko w ścianę o 23, to koleś wyszedł na balkon i w stronę mojego okna coś krzyczał. Na policję nie dzwonię bo się boję, że coś zrobią, np wysmarują drzwi czymś. Ale przełamuję się i chyba w końcu doniosę

CukierPuder

Ale zgłoszenia na policje nie są jawne, więc oni nie będą wiedzieć, że to Ty dzwoniłaś.

KurkaRurka

No ale jak do tej pory nikt nie dzwonił to pewnie ta nowa co obok się wprowadziła. Przeszkadza jej bo raz juz w ścianę pukała

RozowyKucyk Odpowiedz

Bo najlepiej obgadywać głupoty...

Beefheart Odpowiedz

Łobuz kocha bardziej, he he...

Wiaderny Odpowiedz

Niesamowicie smutna historia

dariaaaw Odpowiedz

Ale się wkur*iłam przez to wyznanie... Jak ludzie mogą być takimi zwyrodnialcami?

apaczka Odpowiedz

znieczulica ... wszechobecna .........

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie