W trakcie napadów depresyjnych wchodzę na anonimowe. Czytam wasze historie, które są krótkie i treściwe, dzięki czemu nie wczuwam się w waszą psychikę (tak bardzo jak przy czytaniu książek). Wyłączam się, nie myślę tak źle o sobie, w sumie to prawie o niczym nie myślę i szybciej wracam do normalnego fukcjonowania.
W moim przypadku to pomaga. Dziękuję wam.
Dodaj anonimowe wyznanie
"nie myślę tak źle o sobie"
To chyba najważniejsze - bo
permanentna samokrytyka z automatu pogłębia Twoje stany depresyjne i osłabia motywację.
Każdy z nas ma jakieś wady. Nie chodzi o udawanie, że ich nie mamy w ogóle, lecz o życzliwe traktowanie siebie.
Zamieniaj przykre słowa samooceny (na przykład „jestem beznadziejna”) na próbę realnego podsumowania (na przykład: "coś mi nie wyszło, ale następnym razem zrobię to lepiej").
Ostatnio coś marudzę do córki, a ona na to:
"Nadpisuj neurony - w końcu pyknie." 😉
Oczywiście to był żart, taki nasz wewnętrzny skrót myślowy.
Bo nie nadpisujemy ani neuronów, ani samych zdarzeń - jedynie modyfikujemy ślady zachowane w pamięci na dany temat.
Nasze odczucia mogą być „przepisane” / "nadpisane" pośrednio - gdy "własnoręcznie" zmieniamy interpretację i znaczenie, jakie mózg nadaje danemu wspomnieniu.
Trzymaj się dzielnie i nadpisuj - może pyknie 💕