Wiele razy byłam krzywdzona/raniona przez pewną osobę. Ten czas minął i jakoś żyję.
Teraz mnie boli i jednocześnie denerwuje fakt, że człowiek, który przysporzył mi dużo cierpienia jest szczęśliwy, jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło, a ja o prawdziwym szczęściu pewnie mogę sobie tylko pomarzyć.
rozumiem cie, typ, ktory mnie zdradzal na potege i zabral 6 lat zycia ma obecnie zone, ktorej ojciec jego zony jest kims wysoko postawionym w jego pracy, no sielanka
to poczucie niesprawiedliwosci jest dojmujace
mam calkiem fajne zycko, a jednak chwilami nadal mnie to uwiera
Dragomir
Widocznie z jakiegoś powodu Cię nie chciał :)
Żartowałem jakby coś :) nie miej do niego żalu, ciesz się że to było 6 lat a nie np. 26. Może on nie jest aż tak bardzo szczęśliwy, ale nawet jeśli jest to mu się przyfarciło i tyle. Ja życzę wszystkim moim eks jak najlepiej, choć niekoniecznie chciałbym je oglądać z partnerami...ale mam nadzieję, że są szczęśliwe.
Znam to niestety z doświadczenia. Ludzie, którzy niemal złamali mi życie, żyją sobie jakby nigdy nic, szczęśliwi i spokojni. Ja mam za sobą kilka lat terapii, cholernie ciężkiej walki, żeby jakoś się pozbierać i żyć dalej - a oni beztroscy jak pasikoniki. Niestety jednak, życie nie jest sprawiedliwe. To jest coś, z czym trzeba się pogodzić i wyrobić sobie twardą skórę. Nie dawać sobą pomiatać, szanować się - ale nie liczyć, że "karma wróci" do tego czy tamtego. Takich rzeczy nie ma.
Jak bardzo cię rozumiem. Osoba, która osiągnęła wszystko, co ma, moim kosztem, jest szczęśliwa i się z tego cieszy, a ja mam przez nią problemy. Ona mnie nawet osobiście nie zna, a ja ją nienawidzę bardziej niż kogokolwiek.
Tak naprawdę to nie wiesz, czy faktycznie jest szczęśliwy. Może to jedynie poza. U nikogo nie jest tak kolorowo, jak się może wydawać. Każdy ma swoje problemy, niektórzy po prostu dobrze się z nimi kryją.
To uczucie niesprawiedliwosci potrafi podciac skrzydla i chec do zycia. Wiesz co by go zabolalo najbardziej? Ty szczesliwa. Wiem, ze to moze nie byc latwe a sam proces dojscia do tego stanu dlugotrwaly ale najwazniejsze to zrobic pierwszy krok. A pierwszym krokiem jest wymazanie jego istnienia z Twojej glowy. Tak wiem to tez nie jest proste. Zacznij planowac sobie dzien tak abys zawsze miala cos do zrobienia, jak czlowiek jest zajety nie ma czasu rozmyslac o przeszlosci. Pozniej zacznij robic cos dla siebie, rob sobie male wyzwania tak aby sie rozwijac, znajdz cos co Ci sprawia przyjemnosc. Powtarzaj kazdego dnia i trzymaj sie planu i zrozum, ze nie zyjemy w przeszlosci tylko w terazniejszosci. Po jakims czasie zauwazysz, ze nawet krotkie ucieczki Twoich wysli w przeszlosc nie sa juz tak bolesne i jestes w stanie tak wytrenowac swoj umysl aby szybko to uciac i zajac sie biezacymi sprawami. Powodzena.
Wiesz kiedy się od tego uwolnisz? Kiedy mu przebaczysz. Inaczej zawsze będzie w Tobie ta zadra. Będzie Cię powoli zatruwać. Nie żałuj tego co było, wyciągnij z tego lekcję bo to było po coś. Nie pielęgnuj w sercu nienawiści.
rozumiem cie, typ, ktory mnie zdradzal na potege i zabral 6 lat zycia ma obecnie zone, ktorej ojciec jego zony jest kims wysoko postawionym w jego pracy, no sielanka
to poczucie niesprawiedliwosci jest dojmujace
mam calkiem fajne zycko, a jednak chwilami nadal mnie to uwiera
Widocznie z jakiegoś powodu Cię nie chciał :)
Żartowałem jakby coś :) nie miej do niego żalu, ciesz się że to było 6 lat a nie np. 26. Może on nie jest aż tak bardzo szczęśliwy, ale nawet jeśli jest to mu się przyfarciło i tyle. Ja życzę wszystkim moim eks jak najlepiej, choć niekoniecznie chciałbym je oglądać z partnerami...ale mam nadzieję, że są szczęśliwe.
Znam to niestety z doświadczenia. Ludzie, którzy niemal złamali mi życie, żyją sobie jakby nigdy nic, szczęśliwi i spokojni. Ja mam za sobą kilka lat terapii, cholernie ciężkiej walki, żeby jakoś się pozbierać i żyć dalej - a oni beztroscy jak pasikoniki. Niestety jednak, życie nie jest sprawiedliwe. To jest coś, z czym trzeba się pogodzić i wyrobić sobie twardą skórę. Nie dawać sobą pomiatać, szanować się - ale nie liczyć, że "karma wróci" do tego czy tamtego. Takich rzeczy nie ma.
Jak bardzo cię rozumiem. Osoba, która osiągnęła wszystko, co ma, moim kosztem, jest szczęśliwa i się z tego cieszy, a ja mam przez nią problemy. Ona mnie nawet osobiście nie zna, a ja ją nienawidzę bardziej niż kogokolwiek.
Ja zawsze mam nadzieję, że nikomu nie zrujnowałam / nie zniszczyłam życia. Nawet nieświadomie. Że nikt nie ma do mnie o coś pretensji.
Zawsze możesz zniszczyć mu życie.
Tak naprawdę to nie wiesz, czy faktycznie jest szczęśliwy. Może to jedynie poza. U nikogo nie jest tak kolorowo, jak się może wydawać. Każdy ma swoje problemy, niektórzy po prostu dobrze się z nimi kryją.
a gowno to kogo obchodzi
Podobnie Twój nieinteligentny komentarz.
Życie nie jest sprawiedliwe, ale zemsta najlepiej smakuje na zimno.
To uczucie niesprawiedliwosci potrafi podciac skrzydla i chec do zycia. Wiesz co by go zabolalo najbardziej? Ty szczesliwa. Wiem, ze to moze nie byc latwe a sam proces dojscia do tego stanu dlugotrwaly ale najwazniejsze to zrobic pierwszy krok. A pierwszym krokiem jest wymazanie jego istnienia z Twojej glowy. Tak wiem to tez nie jest proste. Zacznij planowac sobie dzien tak abys zawsze miala cos do zrobienia, jak czlowiek jest zajety nie ma czasu rozmyslac o przeszlosci. Pozniej zacznij robic cos dla siebie, rob sobie male wyzwania tak aby sie rozwijac, znajdz cos co Ci sprawia przyjemnosc. Powtarzaj kazdego dnia i trzymaj sie planu i zrozum, ze nie zyjemy w przeszlosci tylko w terazniejszosci. Po jakims czasie zauwazysz, ze nawet krotkie ucieczki Twoich wysli w przeszlosc nie sa juz tak bolesne i jestes w stanie tak wytrenowac swoj umysl aby szybko to uciac i zajac sie biezacymi sprawami. Powodzena.
Wiesz kiedy się od tego uwolnisz? Kiedy mu przebaczysz. Inaczej zawsze będzie w Tobie ta zadra. Będzie Cię powoli zatruwać. Nie żałuj tego co było, wyciągnij z tego lekcję bo to było po coś. Nie pielęgnuj w sercu nienawiści.