#DaTNq
Pewna kobieta chowała synka, chłopiec miał 7 lat, od kilku mocno chorował. Kobieta całą mszę stała przy trumnie i płacząc głaskała swego syna po twarzy i rękach. Nie powiem, wstrząsający widok. Msza skończona, ostatnie pożegnanie za nami, powoli już kończymy ceremonię. W momencie opuszczania trumny usłyszeliśmy, jak kobieta mówi przez łzy "a ty tak bardzo chciałeś zobaczyć śnieg w tym roku"... I wtedy, jak na zawołanie, zaczął prószyć śnieg.
Ja wiem, że to pewnie zwykły przypadek, ale i tak nie spałem dobrze tamtej nocy ani przez kilka kolejnych. Ciągle o tym myślę.
Wstrząsające, ale i na swój sposób piękne. Myślę, że na dla matki dziecka było to w pewien sposób kojące, choć nie potrafię sobie nawet wyobrazić przez co musiała przechodzić.
Ja pochodzę z regionu gdzie sie zamyka w chlodni, przed wniesieniem do kaplicy. Szok przeżyłem na Pomorzu gdy zobaczyłem otwartą trumnę przez cały pogrzeb.
Tez tak to znam.
w moich regionach trumnę się otwiera na "czuwanie"/ modlitwę przed pogrzebem, jest to swego rodzaju szansa na ostatnie pożegnanie ze zmarłym, chociażby dla tych, którzy nie widzieli go jakiś czas przed śmiercią.
Zależy od osób które chowają. Ja byłam na pogrzebie gdzie matka nie mogła się pogodzić ze śmiercią syna i jeszcze otworzyli trumnę na ostatnie pożegnanie gdy już miała być włożona do grobu. Ludzie biegli jak szaleni, żeby zobaczyć człowieka który się powiesił czy jego powiesili. Po twarzy było widać, że bardzo tego żałowali.. Ja nie żałuje, że nie biegłam zobaczyć.
@Aswq totalnie nie rozumiem chęci patrzenia na ludzkie zwłoki.. U mnie w mieście był kiedyś wypadek, babcia weszła pod tira, za przeproszeniem zmieliło jej całe ciało, głowa odpadła, makabryczny widok. Kiedy policja jeszcze nie zdążyła namiotu rozłożyć ludzie z dziećmi! biegli aby tylko zobaczyć to co z niej zostało.. Chyba nie muszę dodawać, że odrazu mdleli..
Nie jestem katoliczką itp, ale uważam, że śnieg spadł właśnie dla niego. Jestem przekonana, że rozpacz tej matki była tak wielka, że poruszyła nawet Wszechświat. I tak będę utrzymywać. I bardzo współczuję, że straciła ukochane dziecko. Chciałabym wierzyć, że coś tam jest i że jeszcze się spotkają, jeśli nie w tym życiu to w kolejnym, że cała miłość, jaką miała do niego, a on do niej wróci.
Na tym świecie jest coś więcej niż katolizm czy religia.
Jest w tym założeniu coś pięknego.
Raczej tego śniegu już nie zobaczył.
😢💔...
Ona miała tą chwilę pożegnania z synkiem. A teraz? Znajomi tracą bliskie osoby. Z którymi jeszcze chorymi nie można się zobaczyć a martwe pakowane są do worków i dostają szczelnie zamknięte trumny..
Skojarzyło mi się z sceną z Naruto jak Zabuza żegnał się z Haku...
Strasznie wzruszający moment, a co jeśli to nie przypadek?
To moment w dalszym ciagu wzruszajacy.
W przyrodzie przypadkuf nie ma!
A nie jest tak, że w dobie pandemii nie można trumny nawet za bardzo ruszać ani podchodzić, bo wszystko podlega dezynfekcji?
Tylko jeżeli osoba zmarła na kowid. Zmarły może być tylko skremowany jeżeli ceremonia ma być wewnątrz kościoła. Co jest kolejną chora akcja.. zmarły zamknięty w trumnie może zarazić.....
@Iguana, może zależy gdzie, nie wiem, u nas (Kraków) był pogrzeb zmarłego na covid w zeszłym tygodniu, mieliśmy do wyboru kremację albo zwykłą trumnę z zabezpieczeniem wewnątrz, czyli jakiś szczelny worek, nie wiem, nie chcę wiedzieć. Ceremonia była w kaplicy. Ruszać albo podchodzić oczywiście nie.
A od kiedy w kościele może być otwarta trumna? Na wielu pogrzebach byłam, trumnę zamyka się przed wyprowadzeniem z domu/kaplicy
U nas w kaplicy przez całą uroczystość trumna jest otwarta, zamyka się ją po mszy, po ostatnim pożegnaniu. Ale kiedyś na pogrzebie była otwarta przed mszą i zaraz po niej, żeby się pożegnać. Może to od księdza/rodziny/regionu zależy.
To chyba zalezy, tak jak powiedziala VeryNice. U mnie w sredniej wielkosci miescie, pożegnanie z otwarta trumna jest w kaplicy zakladu pogrzebowego. Potem zamknieta trumne przewozi sie do kościoła i na cmentarz. Tak wiec różnie :)
U nas zawsze rodzina decydowała czy chce żeby trumna była otwarta, czy nie.
U mnie w okolicach wszystko zależy od woli rodziny. Czy w kościele czy w kaplicy na cmentarzu. Często jednak spotykałam się z tym, że trumna była otwarta.
Bergisel, to zależy od regionu. U nas jest tak, że otwarta trumna stoi najpierw dwa- trzy dni w kaplicy na cmentarzu. Po ostatnim różańcu jest zamykana i niesiona na mszę do kościoła. Tam jest otwierana i pod koniec mszy skręcają śruby. A po mszy dopiero powrót na cmentarz i opuszczenie do grobu.
A to nie zależy od rodziny? U mnie jest zwyczaj ze jak chcesz to możesz sobie popatrzec zaraz przed umiejsowieniem trumny w grobie.
Nie zależy, przepisy to regulują. W kościele trumna nie może być otwarta - kiedyś mogła.
Bardzo często msze odprawiane są także w kaplicy domu pogrzebowego.
U mnie w okolicach to rodzina decyduje o tym, czy chce by trumna była otwarta na to "ostatnie pożegnanie", oczywiście pod warunkiem, że "wygląd" zwłok na to pozwoli.
Jak znam taki zwyczaj: Przed mszą pogrzebową jest tzw. kaplica kiedy to można podejść do otwartej trumny i pożegnać się ze zmarłym, a nawet dotknąć. Trwa to do czasu wniesienia trumny do kościoła przez pracowników zakładu pogrzebowego.
Oczywiście jest zabronione, aby tam wchodziły dzieci.