W podstawówce była nauczycielka od historii, której większość się bała. Problemem dla mnie było zapamiętywanie dat oraz odpowiedzi ustne z ostatniej lekcji. Sporo jedynek zebrałam. Do czasu. Jeden temat mnie zaciekawił i nawet udało mi się wkuć parę dat i wydarzeń. Tylko że z przyzwyczajenia, na pytanie, czy się przygotowałam, odpowiedziałam: „Nie umiem” :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja nie znosiłam tego przedmiotu. Uczyłam się w mat-fizie, a pani od historii i wosu uznawała swoje przedmioty za najważniejsze ze wszystkich. A miała taaaaki usypiający i przynudzający głos, no i, co najważniejsze, nie umiała zainteresować uczniów swoim przedmiotem.
Brakło ojcowskiej ręki.
Do przewracania córce kartek w podręczniku, podczas nauki dat ?? 🤔
Troszkę prowokacja :)
Ale starzy powinni trochę cisnąć na naukę, widząc takie stopnie. Chyba że im wystarcza że dziecko ledwie zdaje z klasy do klasy w podstawówce, a dziecko samo też nie ma ambicji do tego (lub ma jakieś problemy, choćby z integracją sensoryczną), to luzik. Jak widać pisać umie, nie jest źle.