#DSfcs

Kiedy byłam małą dziewczynką, moja babcia miała irytującą tendencję do rozmawiania z koleżankami przez 2-3 godziny przez telefon, praktycznie codziennie.
Szybko wykminiłam, że po odłączeniu kabla od gniazdka telefonicznego babci zrywa się połączenie, więc ileś razy dość bezceremonialnie przerwałam babci rozmowę z Irenką, Helenką czy inną Enką. Dzięki temu babcia zabierała mnie na spacer i plac zabaw, pod nosem złorzecząc na operatora.

Krótko po tamtych wydarzeniach rodzice postanowili zmienić dostawcę telefonu stacjonarnego. Coś czuję, że przeze mnie. :D
Alflen Odpowiedz

Przecież musiałaś ten kabel od razu podłączyć z powrotem , pewnie gdy babcia szła do ubikacji przed spacerem. Nigdy nie wpadła na pomysł żeby sprawdzić czy może już działa? Wtedy za drugim czy trzecim razem wszystko by się wydało.

MaryL4

Ja myślę, że ona wyciągała wtyczkę z gniazdka i szybko wkładała z powrotem. To nie sprawiało, że babcia nie mogła oddzwonić, ale przeszkadzało jej w rozmowie albo wytrącało ją z rytmu i ona albo rozmówczyni zdawały sobie sprawę, że już wartość skończyć. Swoją drogą pokazuje to też troche, jak blisko byli ze sobą ludzie kiedyś i jak cieszyli się swoim towarzystwem, bez specjalnych fajerwerków, po prostu rozmową.

Dodaj anonimowe wyznanie