#DO4Fg
W momencie, gdy ktoś dowiadywał się o moim wyborze słyszałam:
1) "Tylko nie na nauczycielkę..."
2) "Mam nadzieję, że nie chcesz być nauczycielką"
3) "Pod żadnym pozorem nie idź na nauczycielstwo!".
Każda z tych wypowiedzi pochodzi z ust nauczycielek. Nauczycielek, które dobrze sprawdzają się w swojej pracy, są lubiane przez uczniów i potrafią uczyć. Nauczycielek, które poniekąd były moimi autorytetami na różnych etapach mojej edukacji, bo każde z tych zdań zostało wypowiedziane przez moje wychowawczynie. Na początku myślałam sobie "Hej, nie ma mowy! Ja i uczenie dzieci? Nigdy w życiu" - i tak też odpowiadałam tym kobietom.
Dziś, po spotkaniu, na którym dowiedziałam się więcej o tej specjalizacji, jestem rozdarta. Dotarło do mnie, że to jest coś świetnego... że chyba chciałabym to robić w życiu. Tutaj wstępują argumenty - nauczycielki odradzają, wszyscy narzekają na pensję, ciągle są jakieś problemy z sytuacją ogólną edukacji... A choć powinien być to zawód szanowany i nauczycieli tak właśnie powinno się traktować, wszyscy wiemy jak jest naprawdę. Martwi mnie narzekanie na pensję, bo wiadomo, że chciałabym za coś żyć, jednak moim największym utrapieniem w tym momencie jest odradzanie obrania tej ścieżki przez osoby wykonujące już ten zawód.
Jestem w kropce.
Jeśli chcesz pracować w zawodzie, to niejako jesteś skazana na bycie nauczycielką.
@Expatt
Tu się zgadzam. Kolejne rządy i kolejne reformy zniszczyły nasz system edukacji (a e lekcje jeszcze go dobijają). Praca w zawodzie nauczyciela to obecnie wyzwanie, nie każdy jest w stanie mu podołać. Z powodów min. finansowych na pracę w zawodzie decyduje się coraz mniej osób, które chcą być nauczycielem - brakuje nauczycieli "z powołania", a bardzo dużo nauczycieli - zwłaszcza tych z wieloletnim stażem, co osiągnęli już wszystkie stopnie, prowadzi lekcje na odwal się, byle jak, byle odbębnić te ileś tam godzin, co się odbija na poziomie nauczania - nie zależy im bo po co się męczyć skoro nic z tego nie ma.
Cóż politykom zależy na tym by naród był głupi - głupimi łatwiej rządzić.
@Expatt Godzin religii moze miec ile chcesz, nawet ZERO. A religii ucza głownie zwykli nauczyciele po przeszkoleniu, sa to dla nich dodatkowe godziny bo rzadko uzbiera sie na cały etat.
Polscy 15-latkowie znaleźli się w pierwszej trójce w Europie i pierwszej dziesiątce na świecie w międzynarodowym badaniu PISA 2018.
Znowu bajdurzysz jakies stereotypowe farmazony. Polscy uczniowie doskonale sie orientują we wspólczesnym siwecie.
@Expatt Te badania okreslaja obecny stan wiedzy. Sa tez inne, dla róznych grup wiekowych. PiS juz rzadzi kilka lat a wyniki sie nie zmieniły, z resztą co to ma do rzeczy?
Przeglądałem podręczniki od Historii, Biologii i praktycznie nie ma żadnych zmian. Jest pierdololo o wielkim polaku JP2, ale tak samo o o Bolku. I ani w jednym przypadku nie ma ze JP2 krył albo nie zwalczal pedofili a Bolek był kapusiem. To sa jakies wymysły lewusów o indoktrynacji. A mozę ci nie pasuje że zamiast uczyć sie o dewiacjach dzieci zajmuja sie poznawaniem polskiego dziedzictwa i kultury?
@Expatt Problem edukacji w Polsce to nie płace tylko Karta Nauczyciela. Jeżeli kiepski nauczyciel bedzie zarabiał tyle co dobry to nic sie nie zmieni. Jeżeli nauczyciel sie byczy przez prawie 3 miesiace a chce zarabiac wiecej to jest to nieuczciwe wobec ludzi pracujacych prawie cały rok. Wieksze zarobki ale praca w godzinach 8-16 jak w wielu innych krajach gdzie sa zajecia dodatkowe, lekcje odrabia sie w szkole a nie rodzice musza poswiecac swój czas na tłumaczenie.
Ale na to nie zgodza sie nauczyciele bo przyzwyczaili sie do socjalnego lenistwa, zajęcia dodatkowe? a kto mi za to zapłaci 13:15 beret na głowę i do domu. Pólkolonie jezykowe? Zajecia z ciężkimi uczniami, wyrównawcze wszystko od wielkiego dzwonu. Wiec bez radykalnych zmian nie należa im sie podwyzki w takiej skali jak żadaja.
I daruj sobie aluzje z szafa, nie chce by religianci albo dewianci indoktrynowali moje dzieci.
Niska pensja to drobiazg. Gorsza bywa frustracja. Ucząc chcesz komuś przekazać wiedzę, podzielić się nią i tu zaczynają się schody. Dzieciaki tej wiedzy nie chcą, trzeba im ją wbijać do głów podstępem albo siłą, to demotywujące. Chyba, że pracujesz w dobrym liceum lub jesteś nauczycielem akademickim, który może pracować z zainteresowanymi tematem.
Dzieci mają w sobie naturalna chęć uczenia się, tj. zdobywania wiedzy. To nasz system edukacji jest absolutnie nietrafiony. Próbuje się w nim wytworzyć sztuczne warunki do procesu, który i tak działby i dzieje się samoistnie.
Co do tego, że powinno się kogoś szanować ze względu na jego zawód to chciałam tylko przypomnieć, że mamy 21. wiek i czasy, kiedy można było być ujem i być szanowanym bo jest się księdzem/lekarzem/nauczycielem na szczęście dawno minęły.
Moja znajoma nauczycielka chwali sie że ma 4tys/miesięcznie. Nie wiem ile w tym prawdy.
Za to nauczycielki mają specyficzne nauczycielskie maniery boga. Nie wiem jak to dziala,ale w życiu normalnej nauczycielki nie spotkałam. WSZYSTKIE mają coś z głową. I sorki,niech nie robią z siebie meczennic. Nie pasuje to do szwabów na ogórki niech jadą
Solo, nie zgodzę się. Są ludzie, którzy po prostu lubią nauczać.
Jesteś zainteresowana specjalizacją, to ją rób. Nie wiem, jak jest teraz, za moich czasów trwała trzy lata, ale robiło się ją równolegle ze studiami. Czasu więc nie tracisz. A dodatkowa specka przyda Ci się w każdym innym zawodzie, bo będziesz miała uprawnienia pedagogiczne.
Nauczycielki tak mówią, bo w Polsce polonistka jest traktowana gorzej niż prostytutka, więc pewnie chcą Ci oszczędzić trudów zawodu. Ale... to jest Twoje życie :).
Poza tym pamiętaj, że te studia to tylko punkt wyjścia. Możesz zrobić różne podyplomówki i mieć potem naprawdę odmienne ścieżki dalszej kariery zawodowej.
Możesz zostac logopedą. Teraz prawie każde dziecko chodzi do logopedy i w prywatnych gabinetach liczą sobie całkiem słono. No i jak by nie patrzeć będziesz uczyć.
To jest dobry pomysł, ale to kolejny kierunek do polonistyki. Nie wiem czy tylko szkolenia czy inne wystarcza czy jednak oligofrenapedagogike trzeba mieć? Hmm moze ktos sie wypowie.
Mamy też taką specjalność. Myślałam o niej, gdy zaczynałam studia, ale po przedmiocie, który był swego rodzaju wstępem do logopedii dałam sobie spokój, to nie dla mnie, niestety. Tłumaczyli nam, że chcąc mieć dobre podstawy do wykonywania zawodu trzeba zrobić licencjat, magisterkę i podyplomówkę i ponoć dopiero wtedy otrzymuje się uprawnienia. A jak to wygląda z innymi kierunkami to nie mam pojęcia :)
Z kasa nie jest tak źle. Szwagierka wyciaga 3,5 koła na łapę plus dodatki. Ale musisz sie doskonalić. Na kase każdy narzeka w Polsce.
Problemem sa uczniowie i rodzice. Zawód nauczyciela juz dawno stracił na estymie. Przemadrzałe gówniarze i zadufani w sobie rodzice to najwiekszy problem. Do tego dyrekcja, która czesto stoi po stronie rodziców bo za uczniem idzie kasa. A jak trafi sie taki z róznymi przypadłościami typu ADHD to kasa podwójna i trzeba sie z takim uzerać.
Samo srodowisko dość zawistne, potrafią sie rozdrapać za nadgodziny, wychowastwo itp. Ale jak masz kaczy zoładek to dasz radę.
Kasa podwójna? Niby za co? To jest w obowiązkach nauczyciela praca z uczniem o specjalnych potrzebach i nikt za to nie płaci więcej.
Nie nie nie.
Na jakimś ted exie wysluchAlam, ze największa bzdura jaką nas karmiono to „zacznij zarabiać na tym co lubisz i nigdy nie przepracujesz dnia w swoim życiu”.
Jak zaczynasz zawodowo robić to co lubisz, to z przyjemności staje se to obowiązkiem.
Najlepiej zarabiający księgowi tez raczej nie zaczytywali się w ustawach jak byli w liceum, a teraz się tym fascynują. Taka jest wladciwosc ludzkiego mózgu- im więcej czasu czemuś poświęcamy, tym bardziej nas to wciąga. A „pasje” które wymagają mgr, pozwalają zarobić 4K brutto, a na dodatek nie są poważane w społeczeństwie powodują, ze po 5 latach jest się wypalonym.
Spójrz zreszta na komentarze. „Kilkascie godzin i zarabia 3,5!”
Co najmniej drugie tyle godzin w domu, pensja na poziomie pracownika Lidla, wielka społeczna odpowiedzialność, i roszczeniowość rodziców. Grrr!!!
Jak będzie mnie stać, to swoje dziecko wyśle do szkoły prywatnej, gdzie nauczyciele mają normalne pensje. Należy im się!
5 godzin w tygodniu maja? Bo ja mówiłam o godzinach dydaktycznych w ujęciu tygodniowym.
No właśnie, więc jednak to mniej godzin niż przeciętna pracująca osoba musi "odbębniać" tygodniowo
A gdybyś po prostu została ta nauczycielką na pół etatu? A poza tym np. zajęła się dodatkowo czymś lepiej płatnym. Korektą tekstów, copywreiterką, korepetycjami. Nie musisz się w końcu całkowicie poświęcać nauczaniu. W związku z frustracją niskimi zarobkami, mogłabyś się szybko wypalić. Ale jeśli będziesz miała jeszcze inne źródła dochodu, bezpieczenstwo finansowe
a dodatkowo swoją pasję, będziesz po prostu spokojniejszym i szczęśliwszym człowiekiem.
Nauczycielką na pół etatu? W większości szkół, żeby w ogóle myśleć o zatrudnieniu, trzeba móc uczyć co najmniej dwóch przedmiotów, więc mieć dodatkowe studia podyplomowe z czegoś innego. Myślę, że żaden dyrektor nie zatrudni nauczyciela na pół etatu.
@TTJ90
Nie wiem skąd info,. że trzeba móc uczyć co najmniej xD dwóch przedmiotów. Nope, wystarczy jeden. I nie każdy nauczyciel dostaje cały etat.
Ja właśnie znam nauczycieli, którzy musieli uczyć w paru szkołach, bo w każdej mieli po parę godzin. Albo właśnie w szkole na pół etatu a dodatkowo jeszcze coś innego. Owszem, niektórzy robią jeszcze drugi przedmiot, żeby się nie tułać od szkoły do szkoły, tylko w jednej mieć więcej godz. Ale to nie jest wymagane przez dyrektorów.
@CzarnyOpal
Najczęściej dotyczy to nauczycieli przedmiotów, takich jak sztuka czy muzyka, ale odkąd weszły zmiany dotyczące dodatkowych godzin, które mogą wziąć na siebie nauczyciele już uczący, dyrektorzy muszą zatrudniać dodatkowych nauczycieli, żeby zajęli się tym, co zostało. Ogólnie w kadrach są braki, które stara się "łatać" już zatrudnionymi nauczycielami, ale nie zawsze się da.
Ja akurat znam polonistów i matematyków co uczą w paru szkołach, ale to po prostu malutkie, wiejskie szkółki, gdzie jest mało dzieci, więc i mało godzin.
Nie pozwól innym decydować o twoim losie