#DJLQh
Ale mam drobną figurę, zawsze wszyscy brali mnie za młodszą, mogłam znaleźć wspólny język z młodzieżą, bo brali mnie za swoją... A teraz każdy traktuje mnie jako człowieka dojrzałego.
Miał tak ktoś? Nie mam pojęcia, czy chodzi o to, że już widać upływ wieku po mojej skórze, czy może ludzie mnie biorą za poważniejszą, bo jestem mężatką.
Zaczniesz się przejmować jak Ci się będą 40-latkowie pierwsi kłaniać i dzień dobry mówić :-P
Ja się poczułam super stara jak urodziłam dziecko. Bo to już nie mną się opiekowano, tylko na mnie spoczywała odpowiedzialność za nowego człowieka. I to był dla mnie taki szok, że nie mogłam w to uwierzyć. Nawet w ciąży do mnie nie docierało, że będę odpowiedzialna za drugiego człowieka.
Rozumiem Cię, ja się zatrzymałam na 24 urodzinach. 30 już za mną, a ja nadal nie umiem być poważna zona i matka 🤷♀️Mam tyle szczęścia, ze mój stary, ma prawie 40 i nadal nosi koszulki z postaciami komiksowym 😉
Upływ czasu boli. Możemy tylko tłumaczyć sobie, że nie warto aż tak się przejmować- tak długo, aż te tłumaczenia pomogą. O wygląd warto dbać- nie palić, dobrze się odżywiać, używać kremu, wysypiać się, nie stresować zbyt mocno, chodzić do kosmetyczki czy kosmetologa (nie mówię o inwazyjnych zabiegach, bo są też nieinwazyjne). To wszystko, co możemy zrobić, aby zakonserwować swoją ziemską powłokę i wyglądać lepiej, niż byśmy wyglądali bez tego. xD Może niektórzy powiedzą tu o samoakceptacji i żeby nie przejmować się wyglądem, ale to tak nie działa. Wygląd jest w jakimś stopniu ważny, choć nie powinien stać się obsesją.
Dla niektórych upływ czasu jest wręcz zbawienny.
A masz już ulubiony palnik i ulubioną łopatkę kuchenną?
Ja przeżyłam szok, kiedy po studiach rozpoczęłam swoją pierwszą stałą pracę. Wzięłam pierwszą pensję - zawrotne wtedy 1 340 i dotarło do mnie, że teraz sama jestem za siebie odpowiedzialna. Że sama muszę zadbać o to, aby utrzymać mieszkanie i siebie.
Czy ja dodałam wyznanie przez sen? 🤣
Za tydzień kończę 30, młodzież najchętniej wita się ze mną mówiąc 'cześć', ludzie przed 50 z łatwością przechodzą na 'ty'. Sama się gubię w tym czy wyglądam młodo czy dojrzale (no, nie powiem że staro). Nigdy nie czułam się jak matka swoich dzieci, bo starsze ma 8 i zawsze czułam się przy nim jak starsza siostra. Za to z wiekiem czuję się coraz bardziej kobieco i mąż też lubi to moje 'starzenie się'.
Kim jestem, jak żyć 🤣
To raczej dobrze. Ja jakoś się zacząłem lepiej czuć, jak dzieciaki zaczęły mówić mi ,,dzień dobry", ludzie zaczęli zwracać się do mnie przez Pan.
Bycie żoną nic nie zmienia, wiem z doświadczenia.
Ja też się czuję jak szczeniak. I do tej pory niektórzy dają mi 10 mniej niż mam. W sumie to jest fajne. I jak myślę o kimś w moim wieku, to myślę sobie że to jeszcze nie jest wcale tak dużo ale wtedy przypominam sobie ile to tak naprawdę jest, i wtedy przychodzi smuteczek :)