#D1CUS
Szybko razem z moim kelnerem złapaliśmy z nimi kontakt i każdego wieczoru opowiadali nam różne historie ze swojego życia lub z danego dnia, co robili w portach itp. Robiliśmy wszystko, by czuli się dopieszczeni przez nas serwis (restauracja 5 gwiazdek). Było z nimi dużo śmiechu i wręcz chciało mi się pracować :)
Jak wiadomo, każdy rejs dobiega końca. Ostatniego dnia, kiedy to nadszedł czas rozstania, jeden z panów emerytów przytulił mnie i wyznał mi to:
"Gdybym był o wiele młodszy i gdybym nie miał swojej żony, którą oczywiście kocham, to zakochałbym się w tobie od pierwszego wejrzenia..."
Byłam w lekkim szoku i nie wiedziałam, co powiedzieć, wręcz wzruszyłam się, bo nikt w tym wieku nie wyznał mi czegoś podobnego, więc szybko odpowiedziałam: "Mam nadzieję, że pana żona nie będzie zła, ale bardzo dziękuję za miłe słowa..."
Jego żona nie była zła, wręcz przeciwnie, cały stolik słysząc wyznanie staruszka, krzyknął to typowo angielskie "Aaaaaaaaawwwwwww soooooo sweet..."
Przez 6 miesięcy pracy przewija się wielu gości. Jednych się pamięta, innych nie, ale tych na pewno zapamiętam do końca życia... :) Dzięki takim ludziom praca na morzu jest przyjemniejsza i ma się później piękne wspomnienia... Mam nadzieję, że jeszcze do nas wrócą :)
Dla takich klientów aż chce się chodzić do pracy :)
Podziwiam, że dajesz radę tak na morzu pracować.
No i zazwyczaj są dość negatywne opinie na temat Brytyjczyków, a tu proszę, miła odskocznia :)
Negatywne opinie na temat Brytyjczyków? Ja zazwyczaj na odwórt (przynajmniej osób które są otwarte na nowe znajomości). Brytyjczycy są właśnie bardzo mili, czasem aż sztucznie. bardzo chętnie pomagają ;) Oczywiście wszędzie są wyjątk, gbury czy osoby bardzo rasitowskie. Zazwyczaj jest to jednak margines, większość jest otwarta na innych ;)
Naprawdę? Ciekawe :) musiałaś źle trafić. Przez półtora roku pracowałam w restauracji całodobowej gdzie każdego dnia przychodzili różni Brytyjczycy i o żadnym nie mogę złego słowa powiedzieć a wręcz byli przesłodcy i uroczy nawet mocno pijani w środku nocy ;)
Polecam poczytac komentarze Daily Mail ktory udostepnil 20 stronicowy poradnik Polakow jak brac zasilki. Brytole gardza nami, a ze wiekszosc Polakow za granica to patologia, maja ku temu podstawy.
Przeciez ten poradnik byl najpierw w PolishExpress i to dlatego Daily Mail podchwycil temat.
miszkam w anglii i przyjaźnię się z brytyjką, która wyjaśniła mi, na czym polega to ich bycie miłym, owszem btytyjczycy są strasznie uprzejmi i mili, co chwilę pytają czy wszystko u ciebie dobrze, jak się czujesz, itd., w sklepie, w banku, w pracy, na ulicy, na każdym kroku, ale tak naprawdę mają to głęboko w dupie, czy jesteś zdrowy, czy właśnie umarła ci matka, pytają i są mili bo taka jest ich kultura, tak się uczą od dziecka, brytyjczyk, który z tobą rozmawia, jest milutki, śmieje się, żartuje, w głębi siebie myśli, że jesteś idiotą i nie obchodzi go co u ciebie słychać ;)
@mordimer0madderdin rozmawiałaś z jedną Angielką (w sumie nie ma narodu Brytyjskiego :P) więc poznałaś JEJ opinięna ten temat. Każdy Anglik ma na ten temat inne podejście, a Szkot, Irlandczyk czy Walijczyk jeszcze inne.
Ja osobiście często się spotykam z tym, że na to pytanie ludzie odpowiadają szczerze. Nie zawsze wchodzą we wszystkie detale, ale zdarza się, że Anglicy (rodowici) odpowiadają 'wcale nie najlepiej','mogłoby być lepiej' czy 'miałem okrpny dzień bo...' ewentualnie 'strasznie źle się czuje, chyba mnie łapie grypa'. Często jest to wytłumaczenie na to, że mogą czegoś nie zrobić od razu, nie zrozumieć, może być czymś problem i tak dalej. Nie każdy ma 'w tyłku' jak Ty się czujesz, ale zależy od Twoich relacji z tym człowiekiem i powodu pytania.
Jeżeli jestem w supermarkecie i bladnę, osoba obok mnie pytała 'czy się dobrze czuję' - to ona chce usłyszeć czy się czuję źle, bo musi wiedzieć czy ma zawołać obsługę, zadzwonić po karetkę, przygotowac się, że zemdleję, zwymiotuję czy może mam jakąś chorobę (cukrzycę czy padaczkę czy coś innego).
Naprawdę, dużo zależy od sytuacji, jeśli chcemy coś załatwić szybko tok logiczne, że nie będziemy się rozdrabniać na temat tego jak się czujemy, tak samo jak mijamy kogoś na ulicy. To po prostu jest w ich tradycji, że przy przywitaniu pytają 'jak się masz'. Pewnie jeszcze z czasów gdy wszyscy dobrze się znali, oraz wiadomości były trudniej dostępne niż teraz, więc ludzie spotykając się musieli się wymieniać nowinkami, często dla bezpieczeńśtwa :)
rozmawiałam z wieloma anglikami, każdy mniej więcej mówi to samo, ale ona wytłumaczyła mi konkretnie, więcej niż ja napisałam tutaj :) nie chodzi tu o sytuacje, gdy widać, że coś jest nie tak, tylko o normalne sytuacje każdego dnia, podchodzisz do kasy i kasjer pyta czy wszystko ok, wchodzisz do autobusu, kierowca pyta czy wszystko ok, zupełnie nieznani ludzi, których widzisz pierwszy raz pytają czy wszystko u ciebie w porządku, ale tak naprawdę nawet nie oczekują odpowiedzi, oczywiście nie mówię o całym narodzie, wiadomo, że każdy podchodzi do tego inaczej, ale mniej więcej tak to wygląda
Przeczytałem "Pracuję w dziale gastronomii, na dużym statku pasażerskim" i od razu dałem plusa. Niesamowita praca.
To była moja praca marzeń ale nie wyszło (*). Jak przeczytałam początek wyznania to aż mnie zakulo :"D
@Loveboat nawet nick dopasowany do pracy :D
Ale pozytywni ludzie! :D
Ooo :* I pomyśleć, że polski Bałtyk łączy ludzi... ;)
Fajne, luźne wyznanie ;)
Myślałam, że jesteś facetem i się zdziwiłam gdy gen staruszek ci wyznał miłość xd
Jakoś mi sie z Titanic'iem skojarzyło na początku wyznania 😂
Brytyjczycy to bardzo sympatyczny naród. Wiecznie uśmiechnięci, chętnie zagaduja. Są pomocni i bardzo otwarci. Wspaniali ludzie. Podziwiam Twój zawód. Sama jestem kucharzem, ale przez moją chorobę nie jestem w stanie pracować 😢
"półtorej roku" (*)
Ach, jak zwykle minusy lecą za to, że człowiek chce kogoś poprawić
Ale tam jest napisane "półtorej roku" albo z moimi oczami jest coś nie tak, sprawdzałam kilka razy. Więc minusy chyba za to, że poprawiasz poprawnie napisany zwrot
@Krolik, tak, ale to "półtorej roku" jest właśnie niepoprawnym zwrotem. Komentarz Kierki nie jest poprawieniem błędu, tylko jego wytknięciem.
Zwracam honor. Ach ta praca... Człowiek nie ma czasu książek czytać Półtorej używamy w rodzaju żeńskim
@Kierkaa ode mnie masz plusa! :D