#D11vg
Jednak już od rana nie było tak wesoło. Mój wujek zachorował i musiał chodzić cały dzień po lekarzach. Na budowie mojego szwagra zawalił się dach (jemu nic się nie stało), wujek zgubił kluczyki od auta, siostra zachorowała, a druga siostra pojechała ze swoim trzyletnim dzieckiem do szpitala, bo dostało choroby żołądkowej. Nieprawdopodobne, co? Okropny pech, nie? Też tak myśleliśmy.
Na wycieczkę nie pojechali, a dzień później spłonął pensjonat, w którym mieli się zatrzymać.
Był tylko jeden pechowy piątek 13 - 13.10.1307 r., jeżeli to pechem nazwać bezczelny rabunek na gigantyczną skalę.
Król Francji Filip Piękny będąc zadłużonym u templariuszy, dogadał się z papieżem i uznali zakon templariuszy za heretyków. Po trwającym parę lat procesie zakon został rozwiązany, jego majątki skonfiskowane i przejęte przez poszczególnych władców - na ziemiach których się znajdowały, a wielki mistrz i kilkudziesięciu zakonników zajmujących wysokie stanowiska w zakonie zostało spalonych na stosie.
Żeby uzmysłowić skalę tych wydarzeń to tak jakby jakaś ogólnoświatowa korporacja została tak po prostu uznana za organizację przestępczą, jej majątek przejęty przez państwo/a, a szefostwo wymordowane i wszystko zgodnie z prawem.
To chyba wyczerpuje temat dotyczący rzekomej pechowości piątku 13.
zaliczone.
Ale to już było...
I nie wróci więcej...
No jak pensjonat spłonął, to już nie wróci :(
I choć tyle się zdarzył, to naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami....