#D11vg

Moja rodzina nigdy nie była przesądna. Jednak ten dzień zapamiętałam na zawsze. Chodziłam wtedy do gimnazjum. Zaplanowany był wyjazd na Słowację lub Węgry (nie pamiętam dokładnie), a termin akurat przypadał na mój turniej. Grałam w siatkówkę, a byłam kapitanem, więc musiałam się na nim pojawić. Chcąc nie chcąc miałam zostać w domu, podczas gdy moja familia wypoczywałaby na urlopie. Mieli wyjechać w feralny piątek trzynastego.
 
Jednak już od rana nie było tak wesoło. Mój wujek zachorował i musiał chodzić cały dzień po lekarzach. Na budowie mojego szwagra zawalił się dach (jemu nic się nie stało), wujek zgubił kluczyki od auta, siostra zachorowała, a druga siostra pojechała ze swoim trzyletnim dzieckiem do szpitala, bo dostało choroby żołądkowej. Nieprawdopodobne, co? Okropny pech, nie? Też tak myśleliśmy. 

Na wycieczkę nie pojechali, a dzień później spłonął pensjonat, w którym mieli się zatrzymać.
arizona41 Odpowiedz

Był tylko jeden pechowy piątek 13 - 13.10.1307 r., jeżeli to pechem nazwać bezczelny rabunek na gigantyczną skalę.
Król Francji Filip Piękny będąc zadłużonym u templariuszy, dogadał się z papieżem i uznali zakon templariuszy za heretyków. Po trwającym parę lat procesie zakon został rozwiązany, jego majątki skonfiskowane i przejęte przez poszczególnych władców - na ziemiach których się znajdowały, a wielki mistrz i kilkudziesięciu zakonników zajmujących wysokie stanowiska w zakonie zostało spalonych na stosie.

Żeby uzmysłowić skalę tych wydarzeń to tak jakby jakaś ogólnoświatowa korporacja została tak po prostu uznana za organizację przestępczą, jej majątek przejęty przez państwo/a, a szefostwo wymordowane i wszystko zgodnie z prawem.

Velasco

To chyba wyczerpuje temat dotyczący rzekomej pechowości piątku 13.

rymcymcym111

zaliczone.

Niezywa Odpowiedz

Ale to już było...

blackcatt

I nie wróci więcej...

Hatari

No jak pensjonat spłonął, to już nie wróci :(

ASpieprzajPan

I choć tyle się zdarzył, to naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami....

Dodaj anonimowe wyznanie